Jump to content
Dogomania

Airiana

Members
  • Posts

    3
  • Joined

  • Last visited

Airiana's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Ariana skoro tak zostałaś oszukana to dlaczego brałaś kolejnego szczeniaka od tego człowieka? Tego też nie rozumiem...[/quote] Nie zależało mi na rasowcu - zależało mi na piesku do kochania - małym, którego można zabierać wszędzie. Dlaczego? Bo nie mam kasy na drugiego. I jakoś tak głupio ufam ludziom. Jak już pisałam - nie miałam doświadczeń w kwestii psów rasowych, chciałam po prostu małego psa, a moja znajoma kupiła z sielanki i trafiła bardzo dobrze. Dlaczego miałam zakładać akurat, ze coś bedzie nie tak? A w dodatku ten drugi też wczoraj się rozchorował :( i to prawdopodobnie parwowiroza... Hodowca - oszust w pełnej skali. Nie sądzę, żeby każdy człowiek chcąc kupić psa szuka zaraz takiego forum. Myślę, ze wielu się nacięło. A dlaczego takie miejsce nie jest potrzebne z nieuczciwymi sprzedawcami? Przynajmniej było by im wstyd - teraz są bezkarni i działają nadal oszukując nieświadomych, kochających zwierzaki ludzi. Nie sposób się znać w zyciu na wszystkim. [quote name='Martens']No cóż - jeśli ktoś jest tak naiwny, że mimo śmierci szczeniaka na chorobę zakaźną i ewidentnej niekompetencji "hodowcy" bierze kolejne szczenię z takiego miejsca, to chyba nawet nie ma co współczuć...[/quote] Nie szukam współczucia, piszę ku przestrodze innych - niech się nie uczą na swoich błędach. A z drugiej strony gratuluję pewności siebie w każdej dziedzinie życia... myślę, że zawsze będziesz miał w życiu duuuużo szczęścia :razz: czego zyczę I nie wiem doprawdy dlaczego niektórzy się tak mądrują, jakby wszystkie rozumy pojedli. Do niedawna nie wiedziałam, że istnieją u psów takie zagrozenia jak parwowiroza, nosówka i jakieś tam inne przypadłości, a miałam już 5 psiaków, które niestety ginęły pod samochodami i nie dożywały starości. Ale wszystkie to kundelki. Nie miałam problemów z nimi zadnych. Jednej małej suczce odbierałam poród nawet. Nic! Żadnych problemów! To niby dlaczego miałam zakładać coś złego? A dlaczego niektórzy nie biorą pod uwagę, że jest to czasem kwestia uczucia, potrzeby kochania i opiekowania się małym zwierzakiem? Dzieci też nie wybieramy, rodzą się i je kochamy. Nie podchodziłam do kwestii kupna psa jak hodowca czy człowiek, który chce psa na pokaz. Tak, że wybaczcie, ale słowa o naiwności są tutaj nie na miejscu, raczej trzeba zająć się tymi draniami, którzy narażają ludzi na cierpienia z powodu choroby, czy śmierci ukochanego zwierzaka. W każdej dziedzinie życia istnieją oszuści i zawsze znajdą sposób na oszukanie człowieka, który kieruje się uczuciem a nie racjonalnością. To znaczy, że mam pozbyć się uczuć? :-( Dziwne podejście mają niektórzy...
  2. No i nie wiem co mi z tego yorka wyrośnie... ale... byle był zdrowy
  3. No tak... a ja wybrałam się na poznańską sielankę - po prostu chcieliśmy kupić małego pieska dziecku. Chciał yorka - kupiliśmy. Nie jestem doświadczona w tej dziedzinie, zawsze mieliśmy jakieś kundelki w domu, które pięknie się chowały bez dodatkowych działań. Wystarczyła szczepionka przeciwko wściekliźnie. No ale do rzeczy... na drugi dzień piesek się odwodnił - miał lekkie rozwolnienie, ale to wystarczyło. Biegałam z nią do weterynarza co 2 dzień. Podejrzewano parwowirozę - sprzedawca dał oczywiście książeczkę z naklejkami po szczepionce i odrobaczaniu, ale bez podpisów weterynarza, twierdził, że szczepi psy sam. Po dwóch tygodnaiach, mimo usilnych starań, malutka zdechła... Hodowca zaoferował więc drugiego pieska - zaznaczyłam, że chcę po dwóch szczepieniach. Mamy od niedzieli następne psiątko, hodowca utrzymywał, że nie trzeba z nim jechać do weta przynajmniej przez dwa miesiące - pojechałam jednak. I cóż się okazało? Że mój york - chociaż tym razem wyglądał na wypielęgnowanego, nie jest zupełnie zdrowy. Ma poważną wadę zgryzu i zapalenie uszu. Szczepienia okazały się niewystarczające - niby był "kilka" razy zaszczepiony - ale - dwa razy odrobaczony i tylko jedno szczepienie podbite przez weterynarza. Na koniec okazało się, że mój york tak do końca yorkiem nie jest... ma ciut za długi pyszczek, za długie uszy... Heh... nie zmieniło to naszego stosunku do pieska - bardzo go polubiliśmy, ale zmieniło nasz stosunek do ludzi. Dlaczego nie ma w necie takiego miejsca, gdzie można spisać takich nieuczciwych hodowców? Nasz sprzedawca pochodził ze Ślesina i nazywa się Szczepaniak - przestrzegam!
×
×
  • Create New...