Jump to content
Dogomania

kinga w.

Members
  • Posts

    45
  • Joined

  • Last visited

kinga w.'s Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Przede wszystkim dzięki za poinformowanie Miau. Skręciło mnie po lekturze tego wątku. Tak, wiele z nas ma córki w tym wieku (synów czasem też:evil_lol:), ale głupota związana z wiekiem nie musi iśc w parze z tak niemoralnym zachowaniem. Nie pisze tego z pozycji jakiegoś "mohera" czy pałającej świętym oburzeniem "pudernicy" - jestem matką nastolatków i chyba by mnie szlag jasny trafił gdyby moje dziecko wycięło taki numer - ale nie mozna bieda usprawiedliwiać łajdactwa. Panna pisze że bieda ją zmusiła do oszustwa, że na książki chciała... Bardzo śmieszne. Akurat znam biedę i to taką że na chleb potrafiło braknąć o czyms do niego nie wspominając, ale po cudze sięga się nie z biedy tylko z nieuczciwości. Bieda nie każe kraść i oszukiwać. Moje Bąble są w jej wieku - w wakacje zasuwały na czarnej porzeczce u farmera, zarabiały jak dobrze poszło 12zł dziennie, ale zarabiały. Praca dla małolata zawsze się znajdzie tylko stawki może nie satysfakcjonują kiedy ma się wyższe aspiracje. No, na Della by nie zarobiły w ten sposób. Ani na markowe ciuchy. Pojawił się głos że to forum przeraża - pozwolę sobie się nie zgodzić. Ja też tu nowa jestem i uważam że to nie forum tylko jedna podła łajza która akurat na forum się przywlokła żeby uprawiać swój proceder. Na forum bo tu łatwo - właściwa tematyka i zaangażowani ludzie. Przede wszystkim tylko nic nie robiąc nie popełnia się błędów, nie naraża na działania kombinatorów, ataki przeciwników różnych poczynań. Porównując rozmiar tej awantury (sorry, mądrzejsze określenie w danej chwili mi się nie klei) z pomocą jaką dzięki temu forum mają zwierzaki... Nie ma o czym mówić. Fakt, przydało by się jakieś zabezpieczenie na przyszłość, zeby podobne sytuacje się nie powtarzały, ale też myślę że mamy do czynienia z wyjątkowo bezczelną gówniarą (czy nawet dwiema) i mam nadzieję że sprawa znajdzie w sądzie należyty oddźwięk.:mad: Podobna sytuacja była na Miau z chłopakiem który zbierał pieniądze na leczenie kotki rzekomo znalezionej w ciężkim stanie. Również fotka z netu. O ile mnie pamięc nie myli skończyło się w miarę łagodnie, ale jego "wyniki" w porównaniu z tymi były żałosne. Jeden zwierzak, jeden wątek... Tu smarkula odwaliła hurt. :angryy:
  2. NIe wiem o co się kłócić. Zgadzam się że R=R bo to kwestia nie tylko wyglądu, zachowania, ale także genów. Chodzi mi o te które w danym egzemplarzu nie "wylazły" na światło dzienne, cechy które mogą sie pojawić w następnym pokoleniu i niekoniecznie być zgodnymi ze wzorcem rasy. Rodowód jest dokumentem potwierdzającym czystość rasy i jako taki świadczy o rasie zwierzęcia. OK. Natomiast jeśli rzutuje na czyjkolwiek stosunek do zwierzaka, to ten ktoą ma problem. To się chyba snobizm nazywa.:evil_lol: Zawsze miałam tylko kundle i dobrze mi z tym, jest kilka ras które nieprzytomnie mi się podobają, ale i kilka takich których absolutnie nie "łykam", podobnie jak wśród mieszańców nie każdy wizulanie mi odpowiada, natomiast każde zwierzę - każde, podkreślam - zasługuje na miłość, opiekę (odpowiedzialną rzecz jasna) i swojego dobrego człowieka. Każde. Podobne akcje i spory pojawiają się w zw. z kotami i uważam jak wyżej - R to R, ale kochajmy kundelki.:p
  3. [quote name='MagdaH'] Mnie został rachunek u weta do zapłacenia, a Maxi z pancią nadal łażą bez kagańców (obie:diabloti:), mimo zgłoszenia faktu SM. .[/quote] Trochę jestem zdziwiona... Pies pogryzł innego psa w wyniku ewidentnego niedopilnowania i właścicielka nie ponosi konsekwencji w postaci choćby właśnie rachunku w lecznicy? Czy ja dobrze podejrzewam "małą szkodliwość" i "jak pani chce to skarżyć z powództwa prywatnego"? Moja mamcia zostawia swojego Batona nawet pod realem i nieraz trwa to i pół godziny. Pies jest z gatunku "pogłaskaj mnie" (duży mieszaniec o "słodkim" wyglądzie) ale spokojnie zazwyczaj siedzi i czeka patrząc na drzwi. Kiedyś mamcia wychodząc zastała Batona patrzącego ze zdegustowaną miną na jakiegoś herbatniczka leżącego przed jego nosem i panią ciężko zdziwioną bo "dała temu ślicznemu zwierzakowi ciasteczko a on nie dość że z ręki nie wziął to z ziemi też nie chciał". Pani nie wiedziała - bo i skąd - że Baton słodyczy nie jada, a z obcej ręki to tylko swoją własną miskę przyjmuje. W każdym bądź razie trafiały mi się taki historie i ze Shadowem (tylko że ten odkurzacz pożerał zawsze wszystko co ktokolwiek dał) - i tu jest pewne zagrożenie dla psa pozostawionego pod sklepem. Ktoś może dać niekoniecznie ciasteczko.
  4. Zgadza się! Między innymi to jest piękne w wychowywaniu dziecka ze zwierzętami - maluch uczy się zabawy z uwzględniającej naturę zwierzaka, potem przełoży to na empatię w stosunku do ludzi, kształtuje wrażliwość... Mój półtoraroczny syn jeździł z upodobaniem na naszej Miśce. Miśka okazała się "ciężarówką" ( ze schronu w ciąży:crazyeye:) i wytłumaczyłam Młodemu ze nie można bo Miśka ma w brzuszku malutkie pieski. Nie tylko przestał ją dosiadać, ale zaczął się nią "opiekować" - trochę śmiesznie bo przynosił jej poduszki, przykrywał kocykiem, karmił z ręki, ale... Z tym że Miśka była bardzo, bardzo wdzięcznym i ufnym stworzeniem. Do tego stopnia, że Młody miał wstęp do legowiska z maleńkimi szczeniętami.
  5. [quote name='vege*']Ja również patrzę na zachowanie, a nie na wygląd psa chociaż do jamnika i asta bym się chyba nie odważyła dojść :evil_lol: z jamnikami mam złe doświadczenia, a asty (w typie i nie) które znam[B] są cholernie agresywne i mają nienormalnych właścicieli[/B] :shake:[/quote] Stereotyp każe w amstaffie widzieć zabójcę i ludzie czasem wykorzystują fakt że w tych psach bardzo łatwo wzbudzić agresję, ale to jest draństwo. Każdego psa można skrzywić. Kiedyś, jeszcze w moim rodzinnym domu, sąsiad miał całkiem ładna ON-kę. Szczuł nią koty dla zabawy. Pewnego razu dopadła naszego kota już pod nogami mojej mamy i zagryzła. :angryy: Mieliśmy wtedy kozy - też poharatała tę, która pasła się na uwięzi. Na kota sąsiad tylko wzruszył ramionami, rachunek od weta za leczenie kozy (szycie ran itd.) skwitował spuszczeniem batów psu. Batów które należały się jemu.:mad:Ludzie bywają koszmarnie powaleni.
  6. Dziś wyciągnęlo mnie z pracy zawodzenie szczeniaka. Zobaczyłam pod sklepem przywiązanego młodziutkiego "amstaffopodobnego" psia. Słodziak. Tak ze cztery miesiące. Ruchliwy deptak, masa ludzi przemieszczających się w różnych kierunkach, psiak przywiązany na krótko do barierki, szczekający, skowyczący, wystraszony i zdezorientowany. Byłam wredna - zwróciłam uwagę że tego się psu nie robi. Wchodząc drugi raz do sklepu, dziewczyna zostawiła psa ze mną - pracuję obok - został bez problemu. W sumie tego się też nie robi, ale psiak pewniej się czuł nawet z obcym niż pozostawiony sam. W wieku na tyle niemowlęcym że zaakceptował obcego byle nie zostać sam.
  7. Kendo-lee, ja chcę! Jakoś tak się złożyło że do tej pory trafiałam na wyjątkowo kochanych "morderców", z których każdy na śmierć by... zalizał. No, może z wyjątkiem pewnego szczonka imieniem Marlon, który miał zwyczaj (jak to szczeniak) pogryzać ręce w zabawie. Było ok, dopóki nie wziął na trzonowe - zero wyczucia w paszczy.:evil_lol: Nie mam zupełnie oporu. Bardziej patrzę na zachowanie psa i właściciela niż na rasę psa. I szczerze mówiąc prędzej pogłaskam "maszynę do zabijania" niż słodkie maleństwo, które często reaguje lękowo.
  8. Chyba bym jej powiedziała żeby zaczęła kontrolować dziecko póki ja jeszcze moge kontrolować psa bo on też ma określoną cierpliwość. Wyrośnie takie z ideologią "psy są fajne, zwłaszcza te małe bo dalej po kopniaku lecą". Przecież już malutkiemu dziecku można wytłumaczyć co zwierzę lubi a czego nie. Roczne dziecko potrafi opanować że zwierzakowi nie sprawdza się głębokości ucha ani nie wydłubuje oka, a ciągnięcie za ogon boli. Pani chyba uznała że dziecko się bawi to ma chwilę spokoju.
  9. "Borkowy pies na łosie"... Brzmi! Zwłaszcza te "łosie".:p
  10. [quote name='*Monia*']Później zaczął mówić o psie swoim (ast) i o tym, że uznaje tylko psy z rodowodem (do tej pory koleś wydawał się ok) i te bez rodowodu to nie powinny istnieć. Później zaczął obrażać mieszańce i ludzi je posiadających i po tym wyżaleniu się zapytał jakiej mała jest rasy. Ja na to z zadowoleniem, że rozmowę zakończymy: "Najzwyklejszy kundel" :diabloti:..[/quote]:multi:Monia, 1:0 dla Ciebie. :multi: Z tej samej paczki. Lat temu około mnóstwa bo ze 12, przyplątał się do nas Shadow. Mieszaniec ON i collie co z resztą z daleka widać. Duży, płowy, lekko kędzierzawy, z długim pyskiem collie, ale lekko klapniętymi uszami, ogonem lekko podgiętym z "kundelską" fantazją. Piękny, ale zdecydowanie wieloowocowy pies. Miał wówczas niespełna rok, czyli szczon w zasadzie. Miałam znajomego (od tamtej pory już nie mam) który miał zacięcie właśnie w stylu Twojego "znajomego" - kundel to śmieć itd. Spotkałam go idąc z Shadowem do weta bo łapę miał paskudnie pokaleczoną i trzeba było leczyć. Facet dostrzegł "nowy nabytek", spytał co to... -Pies -Jakiej rasy? (odwaliło mi w tym momencie) - Owczarek walijski. (no, jakby to... Walia, Szkocja... Szkocki to przecież nie jest ale blisko, no to Walia:evil_lol:) -Pierwsze słyszę -A bo to jedyny w Polsce egzemplarz (to na pewno!:diabloti:) -Młody? -Tak, jeszcze szczenię, jeszcze okrywa nie do końca i budowa nie w pełni... Się na tym skończyło. Potem sie dowiedziałam że poszedł do Związku sprawdzać we wzorcach jak to będzie wyglądało dorosłe. Wyśmiali go. Od tamtej pory nie mam znajomego. Czemuś mi nie żal... Mój brat miał owczarka sarebskiego. Czemu tak? Bo to był pies musztardowy.:eviltong:
  11. [quote name='Cirilla888']Na pewno się da:) Moja do psów w ogóle nie podchodzi i się nie interesuje, a koty goni tylko jak jej się powie[B] "bierz kota"[/B];p[/quote]A, fuj! Po co uczyć psa takich rzeczy? I trochę się nie zgodzę z tym że do dużych psów nie lecą stada "głaskaczy". Lecą. Kwestia wyglądu psa - jeśli "na oko" morderca", albo urodą nie grzeszy to ma szanse na spokój, ale jeśli to collie (kojarzy się z Lassie i ma w zw. z tym pecha), albo coś z gatunku "duży miś" to ludzie wymuszają kontakt. Shadow był namiętnie zaczepiany na ulicy - duży, płowy (w typie jasnego ON) z czarną końcówką nieco skędzierzawionego włosa, masywne bary, mordament typowy dla collie z lekko klapniętymi uszami, ogon jak chorągiew noszony nisko... Kompletny kundel, ale gdzieś przebijał owczarek szkocki i łagodność charakteru, zwłaszcza że wachlował ogonem jeśli ktoś się nim interesował. Założenie kagańca, nawet tylko wiszącego na szyi jakoś ludzi hamowało.:lol:
  12. Mnie też jej szkoda. Jest bardzo żywa, taka radośnie energiczna, ale karna i... śliiiicznaaaa. Jest coś rozczulającego w tym dużym psie zachowującym się jak kompletne szczeniątko i poruszającym tak śmiesznie niezgrabnie. Długie łapy jak słupki, cała ta "kwadratura", niezgrabność kiedy podskakuje i przypada do ziemi a jednocześnie niesamowita elegancja i piękna sylwetka w chodzie i nieśpiesznym biegu. Czarujący pies.
  13. PO co ostrzegasz? Teraz jak gdzieś w Polsce gazety napiszą że nieszczęsna ofiara własnej fizjologii zginęła w nocy od spadającego wiadra to już będzie wiadomo kto ją na ten lepszy świat przeprowadził.:evil_lol:
  14. Zdarzało mi się psa karcić metodą "za wszarz";) ale to był kaukaz którego traktowano od szczonka jak pluszowego misia, a kiedy miś wyrósł na silnie dominującego "bydlaka" padło hasło łańcuch albo schron, albo... Bo właścicielka sobie nie radziła. Psu trzeba było dość często przypominać kto ma prawo pierwszy wejść do domu, kto kogo na spacer prowadzi, nauczyć głupiego chodzenia przy nodze nawet, a Koleś miał zwyczaj kłapać jak mu się nie podobało, a przynajmniej bulgotać gdzieś od dna klaty. W takiej sytuacji :mad:działa, ale też nie łomot, tylko właśnie potrząśnięcie. Ekstremalnie zdarzało mi się strzelić w zad - to już nie jest profesjonalne absolutnie - końcem smyczy. Ale to był pies-wariat z uruchomiona opcją "będę gryzł"! A tu jest łagodna, radosna i karna smarkula. Wystarczy obserwować jej zachowanie i widząc że zaczyna kombinować, po prostu przywołać, zatrzymać poleceniem. Dam sobie rękę uciąć że gdyby odwołał ją zanim do mnie doszła, ona by zawróciła. I to by mogło mieć sens. Przecież zawołana odeszła ode mnie natychmiast! I... Strzał z ręki w pysk... Aż zaskomlała. Zbyt brutalne.
  15. O ile zdążyłam się połapać facet wymaga od psa bezwzględnego posłuszeństwa - ok, dopuszczalne o ile bierzemy pod uwagę uwarunkowania wynikające z natury zwierzaka i nie wydajemy poleceń z których pies się i tak wyłamie. To tak jak położyć przed małym dzieckiem coś fajnego, kolorowego i nie pozwolić dotknąć - złamie zakaz bo ciekawość jest silniejsza od "niedorozwiniętej" jeszcze dyscypliny. To samo z tym psem - raz że rasa towarzyska i "zabawowa" dwa, ze szczeniak kompletny - połączenie temperamentu ze szczenięcym usposobieniem powoduje że puszczona luzem podbiega do ludzi. Jedyna opcja zapobiegania wyłamaniu to smycz. Jeszcze. Jak trochę charakterek okrzepnie będzie można trenować mniej spontaniczne zachowania, ale póki co puszczanie jej luzem tam gdzie chodzą ludzie to właśnie pobudzanie do kontaktów. No, chyba żeby dobrze obserwował i jak tylko pies odbije do obcego, odwołał - ona już na takie coś reaguje prawidłowo. Musze sobie to spokojnie, na chłodno (o ile sie da) poukładać. Fakt, pójście po ambicji jest chyba dobrym motywem. Dziś starałam się po prostu omijać psa na chodniku żeby jej nie prowokować do podejścia - żeby znów nie "zarobiła".
×
×
  • Create New...