Brasio już czuje się dobrze, całe szczęście szybko dostał leki i wydaje się, że sytuacja jest opanowana, za jakiś czas trzeba będzie zrobic badania na nery i inne narządy, ale pani doktor mówi, że wszystko wskazuje na to, że nie będzie śladu choroby. ale stresa mam teraz z tymi kleszczami, boję się, że jak znów dostaną babeszjozy to już nie będzie tak wesoło, w każdym razie tak jak pisałam, raczej do bardziej cywilizowanych miejsc będziemy łazić, zeby po chaszczach nie szalały. co myslicie o spotkaniu na kępie potockiej? co prawda teraz mamy przeprowadzkę tesciowej i musimy jej w weekendy pomagać z pakowaniem i wożeniem gratów, ale może jakoś się uda wyrwac na 2 godzinki w sobote lub niedzielę. napiszcie może czy ktos w ogóle będzie chętny.