To prawda. Z serca nasi najlepsi przyjaciele nigdy nie znikną. Ale i tak wyrzucam sobie teraz, że robiłam za mało zdjęć, że Jej kamerą nie nagrałam, że może za mało ją tuliłam i całowałam, choć wiem, że to nieprawda. Nieważne, co by człowiek nie zrobił nie przygotuje się i nie zmniejszy bólu. I dzięki Bogu! Otacza mnie bowiem cała masa ludzi, nie mówiąc o tych którzy są wiecznie zdziwieni, że ja dalej rozpaczam- no bo przecież Inka nie żyje prawie pół roku, Kora niemal rok- to już całkiem powinnam o Niej nie wspominać i zapomnieć, że była. To dla mnie nie do pojęcia, ale możliwe. Bo właśnie znam ludzi z najbliższego otoczenia również, którzy pożegnali swoje psy - choć wątpliwe czy je żegnali i zapomnieli na następny dzień, najdalej za tydzień. O nie, nie mylę się. Nie ukrywali swojego cierpienia, bo go nie było. Zacytuję jedną taką osobę:
"Czemu Ty się przejmujesz? Ja tez uspiłem psa i żyję."
"No rozumiem zginęła, ale to juz przecież tak dawno było". Inny mój znajomy opowiadał jak to mu suczkę ukradli: "No szkoda bo ładna była. Ale przynajkmniej kłopot z głowy" I od innej "życzliwej" duszy usłyszałam, że śmierć Inki mojej bienej Kruszynki Kochanej, to szczęście w nieszczęściu! Osłupiała myślałam: Takim to dobrze. Pożyją ze 20 lat dłużej niczym sie nie martwią. Ale pomyślałam sobie : Bogu dzięki, że jestem taka właśnie kretynką, która od roku ryczy i płacze, rozpacza i ubolewa! Bo jakim byłabym człowiekiem - jak tamci, jeśli zupełnie zlekceważyłabym tyle miłości dawanej mi przez lata bezwarunkowo. I nie czułabym żalu z powodu odejścia najdroższych mi istot? Jestem wdzięczna, że mogłam poznac i pokochać moje dziewczyny i wszystkie inne dobre stworzenia, które spotkałam, że mogłam się przekonać ile moga dać człowiekowi.Nie chcę byc obojętna, jak otaczający mnie ludzie, najzwyczajniej żal mi ich. Nie chcę ochrony przed cierpieniem, to widać cena za tą wielką miłość. Im dłużej myślę o moich dwóch psinach to mimo, iż te rozmyślania zawsze kończą się płaczem, wiem, że one są tego warte i że w porównaniu z tym, co dostajemy od naszych czworonożnych przyjaciól, cena, jaką płacimy po ich odejściu jest niska. Lepiej było przeżyć 8 szczęśliwych lat z Korą, czy nawet 2 miesiące z Ineczką i teraz tęsknić każdego dnia, niz spędzić całe życie bez tych hektolitrów łez ale też bez nich