Jump to content
Dogomania

KORA&INKA NA ZAWSZE

Members
  • Posts

    7
  • Joined

  • Last visited

KORA&INKA NA ZAWSZE's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Obiecuję pisać i dodac fotki jak tylko bede mieć chwilę, bo teraz to wypadałoby się w końcu pouczyć do sprawdzianu:p Sarcia jest przecudowna, to trzeci najlepszy pies świata. Jak wchodzę do domu to z radości wyprawia takie figury, że zstanawiam się czy nie ma za sobą kariery w cyrku:) Pozdrawiam wszystkich
  2. Bardzo chętnie:) - Justyna z tej strony Sara naprawdę wygląda na bardzo zadowoloną:) Ciągle chce się bawić, zachowuje się zupełnie jak mały wesoły szczeniaczek.Nowa okolica też wydaje się jej już nie przerażać- dzisiaj pogoniła gołębia:) Myśle, że z każdym dniem, będzie jeszcze lepiej, a już teraz jest naprawdę super:)
  3. To prawda. Z serca nasi najlepsi przyjaciele nigdy nie znikną. Ale i tak wyrzucam sobie teraz, że robiłam za mało zdjęć, że Jej kamerą nie nagrałam, że może za mało ją tuliłam i całowałam, choć wiem, że to nieprawda. Nieważne, co by człowiek nie zrobił nie przygotuje się i nie zmniejszy bólu. I dzięki Bogu! Otacza mnie bowiem cała masa ludzi, nie mówiąc o tych którzy są wiecznie zdziwieni, że ja dalej rozpaczam- no bo przecież Inka nie żyje prawie pół roku, Kora niemal rok- to już całkiem powinnam o Niej nie wspominać i zapomnieć, że była. To dla mnie nie do pojęcia, ale możliwe. Bo właśnie znam ludzi z najbliższego otoczenia również, którzy pożegnali swoje psy - choć wątpliwe czy je żegnali i zapomnieli na następny dzień, najdalej za tydzień. O nie, nie mylę się. Nie ukrywali swojego cierpienia, bo go nie było. Zacytuję jedną taką osobę: "Czemu Ty się przejmujesz? Ja tez uspiłem psa i żyję." "No rozumiem zginęła, ale to juz przecież tak dawno było". Inny mój znajomy opowiadał jak to mu suczkę ukradli: "No szkoda bo ładna była. Ale przynajkmniej kłopot z głowy" I od innej "życzliwej" duszy usłyszałam, że śmierć Inki mojej bienej Kruszynki Kochanej, to szczęście w nieszczęściu! Osłupiała myślałam: Takim to dobrze. Pożyją ze 20 lat dłużej niczym sie nie martwią. Ale pomyślałam sobie : Bogu dzięki, że jestem taka właśnie kretynką, która od roku ryczy i płacze, rozpacza i ubolewa! Bo jakim byłabym człowiekiem - jak tamci, jeśli zupełnie zlekceważyłabym tyle miłości dawanej mi przez lata bezwarunkowo. I nie czułabym żalu z powodu odejścia najdroższych mi istot? Jestem wdzięczna, że mogłam poznac i pokochać moje dziewczyny i wszystkie inne dobre stworzenia, które spotkałam, że mogłam się przekonać ile moga dać człowiekowi.Nie chcę byc obojętna, jak otaczający mnie ludzie, najzwyczajniej żal mi ich. Nie chcę ochrony przed cierpieniem, to widać cena za tą wielką miłość. Im dłużej myślę o moich dwóch psinach to mimo, iż te rozmyślania zawsze kończą się płaczem, wiem, że one są tego warte i że w porównaniu z tym, co dostajemy od naszych czworonożnych przyjaciól, cena, jaką płacimy po ich odejściu jest niska. Lepiej było przeżyć 8 szczęśliwych lat z Korą, czy nawet 2 miesiące z Ineczką i teraz tęsknić każdego dnia, niz spędzić całe życie bez tych hektolitrów łez ale też bez nich
  4. Bardzo dziękuję za odpowiedź. Może to dziwne, ale krótko po śmierci Kory wmawiałam sobie, że ten żal za jakiś czas minie. Prawdopodobnie dlatego, że wtedy miałam jeszcze jej namiastkę- zapach w domu, sierść. I zupełnie szalone przekonanie, otwierając dzrzwi, że mnie przywita. Teraz całkowicie dotarło do mnie, cosię stało i mam wrażenie, że Ona znika. To nie znaczy, że o Niej zapominam, ale nie mogę już tak żywo odtworzyć w pamięci momentów, kiedy była ze mną. Z Inką to było tak szybko, że i wspomnień jest mało a chyba nie umiem jeszcze o tym spokojnie myśleć. Ale jedno wiem na pewno. Ten żal z biegiem lat prztłumiony pozostanie ze mną na zawsze:(
  5. Brzydzę się słowem "zdechł" w stosunku do zwierząt. W przypadku ludzi nie jest tak często używane. Jeśli mówimy o ostatnim draniu można powiedzieć, że zdechł. Jednak zupełnie nie rozumiem dlaczego miałabym opisywać w ten sposób odejście najlepszego, najwierniejszego przyjaciela. Pożegnałam dwie moje ukochane suczki. Były najlepszymi stworzeniami jakie kiedykolwiek znałam i zaryzykuję stwierdzenie, że dały mi więcej miłości niż ktokolwiek inny. Ostatnio mała córeczka mojego znajomego pytała, jak zginęła Inka. Mówię - potrącił ją samochód. I co? - I umarła. Na to ten mój znajomy z największm oburzeniem: Zdechła!! Ja na to umarła. A on: Ludzie umierają, zwierzęta zdychają nie opowiadaj dziecku bzdur! Inna, równie "mądra" osoba kiedyś usilnie próbowała wyjaśnić mi, że pies żre, a tylko człowiek je. To w jaki sposób ludzie się wypowiadają zależy od ich wychowania i poziomu - co już ktos tu napisał. Ale oni nie przywiązują do tego wagi. I odniosłam wrażenie, że poprzez mówienie zwierzę zdycha, człowiek umiera, chcą podkreślić swoją wyimaginowaną wyzszość. Wyimaginowaną, bo mówiąc tak dają dowód na coś zupełnie odwrotnego...
  6. Bardzo współczuję z powodu śmierci Sary. Wiem jak to strasznie boli. Ja to wiem podwójnie:-(. Ten ból nie mija. Ale wierzę, że nasze kochane psy są przy nas wciąż. Muszą być. Przecież były zawsze. I nie mogłyby tak po prostu nas opuścić. Gdyby nie ta wiara, dawno bym oszalała. I wierzę również, że się spotkamy. Jeszcze się spotkamy... [*] Za wszystkie nasze anioły:placz:
  7. Witam wszystkich Dawno chciałam się tu zalogować ale jakoś się nie składało.. Nie spodziewałam się że mój pierwszy wpis będzie w temacie Tęczowy Most..:-( Straciłam dwie najlepsze przyjaciółki w krótkim czasie. Kora była ze mną 8 lat. Była wymarzonym, wyczekanym prezentem. Przegrała z rakiem:-( Po długiej żałobie zaczęłam tęsknić do normalnego życia - spacerów, zabaw, szczekania. Wzięłam więc Inkę - 2 miesięczną przecudowną sunię również jamniczkę. Jednak nie dane mi było cieszyć się Nią 8 lat.. Nawet rok Zaledwie 2 miesiące. Zginęła potrącona przez samochód. Była przy mnie na smyczy. Ten sk*** wyprzedził i przejechał na zielonym. Nie mogłam nic zrobić, choć cały czas zadręczam się pytaniem: czy na pewno?? jak to się mogło stać?? Mimo, że minęły 4 miesiące aod śmierci Kory prawie rok- jak to możliwe? To wciąż boli tak samo- nie pozbierałam się nie mogę. Ryczę regularnie co kilka dni, wszystko wydaję mi sie bezsensowne. Piszę tutaj w nadziei na zrozumienie bo ze strony osob w moim otoczeniu również rodziny nie mogę na nie liczyć- co za kretynka tak szaleć za psami:-( Mam również prośbę czy jakaś życzliwa osoba mogłaby wytłumaczyć mi jak dodać wspomnienie swoich przyjaciól na stronie Tczowy Most ?? Pewnie jest to bardzo proste, ale jakoś nie potrafię znaleźć tej opcji. Z góry bardzo dziękuję i pozdtrawiam serdecznie wszystkich użytkowników
×
×
  • Create New...