Można podać surowicę, ale weterynarz się o to nie pytał. Powiedział, że antybiotyk o wiele lepiej się spisuje. Albo to albo to.
Mówił, ze surowica ponoć nie działa tak dobrze jak u ludzi, i że on woli podawać antybiotyki.
Najpierw sie pogorszyło w kilka godzin, a potem coraz mniej ją bolało. Ludzie się trochę dziwnie gapili na nią. A nerwy to głównie ja.
Na początku jeść tylko miękkie, bo twardego nie gryzła i wymiotowała tym po pół godzinie. Pić musiała dużo, żeby coś się tam w nerkach (?) nie zatkało.
Weterynarz wspominał coś, że może pojawić się w moczu coś na kształt krwi, ale nic takiego nie zauważyłam. Za to jest ostrożniejsza i bardziej sie słucha.
A cena antybiotyku u mnie to 60 zł, surowicy ponad 300.