witajcie :-)
podłączam się do tego wątku, ponieważ mój piesek został pogryziony tydzień temu przez chyba 3 razy większą bestię.. od razu zaniosłam pieska do weterynarza, który ranę zdezynfekował i zaszył.. po 10 dniach szwy zostały wyjęte, piesek czuł się dobrze....i w nocy rozdrapał ranę :( przez to zrobiła się większa, zaczęła lecieć ropa i jakiś biały płyn.. kolejna wizyta u weta, który stwierdził, ze rany nie zszyje tylko mam czekać aż sama się zrośnie..:\ czy ktoś z Was miał podobny przypadek? i jaka jest szansa ze rana zrośnie się sama? bo ja jakoś nie mam nadziei :( przemywam mu "tą dziurę", bo inaczej tego nazwać nie mogę ale boję się bardzo o niego :(
dodam jeszcze, ze przemywam ranę wokół jodyną żeby odstraszyć muchy; przemywam ją kalą i w środek rany nakładam ubrolexin.. w srodek bo skóra nie trzyma się reszty ciała, tylko jest luźna.. Piesek jest trochę ospały i mniej je...ale pocieszam się, ze wynika to z faktu regeneracji organizmu..
gdyby ktoś wiedział coś więcej na temat takich głębokich ran to proszę o jakąś radę..
pozdrawiam :-)