witam mam problem i nie wiem jak z nim sobie poradzić posiadam 4.5 letniego Alaskan malamut i dzisiaj wieczorem przyjechała do nas rodzina więc wziąłem go z jego zagrody na smyczy żeby im go zaprezentować. potem przywiązałem go na chwile do drzewa żeby z nami posiedział (smycz ma ok 10 m) z psem bawiła się 6 letnia córka mojej kuzynki gdy nagle z pobliskiego pola wybiegł podobnej wielkości pies sąsiadki i rzucił się na mojego malamuta robiłem wszystko żeby ich rozdzielić gdy mi się to udało tamten pies uciekł obejrzałem szubko mojego pupila czy nic mu nie jest i oczywiście zawiadomiłem policje i złożyłem donos o ataku na mojego psa. Gdy policja już pojechała poszedłem dokładnie obejrzeć mojego przyjaciela i niestety okazało się że nie jest tak z nim dobrze jak mi się wydaje. otóż poza kilkoma niedużymi ranami okazało się że stracił górnego lewego kła. I stąd proszę was o pomoc powiedzcie co mogę w takim przypadku zrobić. Czy mam możliwość posądzenia właściciela tamtego psa i co mogę w ten sposób zyskać bo nie mogę pozwolić żeby mu to poszło płazem bo to nie pierwszy taki przypadek. Wielokrotnie tamten pies biega bez właściciela mojej babci atakował króliki poza tym 2 razy zaatakował mojego malamuta jak byłem z nim na spacerze. proszę jeśli ktoś wie co można zrobić, będę wdzięczny za każdą odpowiedz. z góry dzięki