Jump to content
Dogomania

DJa

Members
  • Posts

    5
  • Joined

  • Last visited

DJa's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Witam wszystkich dogomaniaków i przyznaję się bez bicia, że wszystkie objawy "nadmiernej" (pojęcie względne) miłości do czworonoga, które tu zostały opisane w 100% mogę odnieść do siebie. Mój mężuś nawet śmiał się ze mnie, że ostatniej nocy osiągnęłam mistrzostwo w byciu frajerem :) - pozwoliłam mojemu pokiereszowanemu pupilowi spać na moim miejscu w naszym łóżku a sama przeniosłam się na kanapę do gościnnego. No cóż... psi jeleń jestem, ale lubię to ;)
  2. Moja goldenka z hodowli nazywała się Vanilla Sky Bella. W domu przechrzciliśmy ją na Asti. Imię zaczerpnęliśmy z domowego barku (Martini Asti - wino musujące) ze względu na szampańskie umaszczenie sierści.... bo "budyń" do goldka, a tym bardziej suni jakoś nie pasowało ;) A to barowe imię pasuje do niej jak ulał... ciągły wir w bani jak po całej butelce szampana ;)
  3. Wpadłam na temat dzisiaj (przeglądałam forum w poszukiwaniu jakichś informacji związanych z pogryzieniami z racji tego, że moja goldka została ostatnio ugryziona). Dotarłam do 13 strony i po niektórych wypowiedziach włos mi się zjeżył. Po: 1. wina właścicielki Amstaffa jest niepodważalna ponieważ pies wybiegł na klatke schodową i tam zaatakował innego psa, Maltańczyk przeciez nie władował się jej do mieszkania, żeby była mowa o obronie własnego terytorium -> przypominam, że każdy mieszkaniec bloku ma pełne prawo do korzystania z klatki schodowej (no chyba, że są jakieś nowe ustalenia, które mówią, że właściciele mniejszych czy nieagresywnych psów powinni spuszczać się na linach) - w tym momencie nie najeżdżam broń Boże na rasę, bo to właścicielka wykazała się niodpowiedzialnością i bezczelnością naskakując jeszcze na ofiary 2. z właścicielami takimi, jak ta od amstaffa powinno się przeprowadzać rozmowy i szkolenia (czy osoba się w ogóle do tego nadaje) jak postępować z rasami dużymi bądź agresywnymi przed oddaniem im pod opiekę takiego zwierzaka (tu moje stanowisko jest jednoznaczne - w takich sytuacjach, jak ta opisywana w wątku winny jest zawsze właściciel psa - nie sam pies /on przecież nie rozumie co to prawo czy moralność społeczna/), a jeśli taka sytuacja mimo przeprowadzonych szkoleń zaistnieje właścicielowi powinno się odebrać psa i zakazać dożywotnio posiadania jakiegokolwiek zwierzaka. 3. powtórzę po raz wtóry – zawinił właściciel Amstaffa – i nie ma co tu najeżdżać na rasę, bo jeśli pies jest dobrze ułożony, nie ma mowy o niekontrolowanej agresji – miałam znajomą, która prowadziła hodowlę Amstaffów, miała ich kilka i nawet nowego gościa w domu potrafiły zaślinić z miłości 4. niektórzy bronią właścicielkę Asta tekstami dlaczego dziecko wyprowadzało psa – sama nie jestem zwolenniczką wyprowadzania psów przez dzieci, ale nie popadajmy w skrajności. Dziewczynka nie miała 10 lat i nie wyprowadzała doga arlekina (choć i takie rzeczy widziałam i wtedy włos mi się jeżył), ale Maltańczyka. I to nie ta dziewczynka miała obowiązek bronić swojego psa przed napaścią – to właściciel Astka powinien nie dopuścić do zaistnienia sytuacji zagrożenia. Fakt pozostaje faktem: w myśl prawa to właściciel odpowiada za szkody wyrządzone przez swojego psa: [I]§ 1. Kto zwierzę chowa albo się nim posługuje, obowiązany jest do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody niezależnie od tego, czy było pod jego nadzorem, czy też zabłąkało się lub uciekło, chyba że ani on, ani osoba, za którą ponosi odpowiedzialność, nie ponoszą winy. § 2. Chociażby osoba, która zwierzę chowa lub się nim posługuje, nie była odpowiedzialna według przepisów paragrafu poprzedzającego, poszkodowany może od niej żądać całkowitego lub częściowego naprawienia szkody, jeżeli z okoliczności, a zwłaszcza z porównania stanu majątkowego poszkodowanego i tej osoby, wynika, że wymagają tego zasady współżycia społecznego.[/I] [I] [/I] A tego już chyba nie trzeba komentować…..
  4. Dziękuję za odpowiedź. Zastanawia mnie czy szkółka posiada jakiś regulamin i czy jeśli taki jest, to czy są w nim zapisy dot. odpowiedzialności. Wydaje mi się, że w jakiś sposób musieli się zabezpieczyć - ja bym tak zrobiła. Jeśli nie mają takiego dokumentu to pojawia się pytanie, czy faktycznie organizator ponosi w takich sytuacjach odpowiedzialność, ponieważ w sytuacjach nie ustalonych umową bądź regulaminem zastosowanie ma kodeks cywilno-prawny, wg którego to właściciel zwierzaka odpowiada za szkody. Skomplikowana sprawa...
  5. Witam, z góry przepraszam jeśli taki temat miał już miejsce - możliwe, że przeoczyłam, oraz jeśli umieściłam go w złym miejscu. Mam pytanie dot. pogryzienia psa przez innego psa. Otóż spotkała mnie taka sytuacja. Podczas pobytu na szkółce na zajęciach z podstawowego posłuszeństwa mój pies (rasy golden retriever) w trakcie przerwy został spuszczony ze smyczy (za pozwoleniem trenerki) i bawił się ze szczeniakiem rasy labrador. W tej samej grupie uczestniczyły również psy agresywne. Podczas tej zabawy mój pies przebiegł obok (zaznaczam, że nie zaczepiał, ani nie podbiegał do zabawy) przywiązanego wyżła weimarskiego (właściciel odszedł od psa na chwilkę parę kroków dalej). W tym momencie weimar zerwał się na równe łapy i ugryzł mojego psa wyszarpując mu ranę na grzbiecie. Trenerka zbagatelizowała sprawę i wróciła do prowadzenia zajęć, mnie radząc, aby przemyć ranę Rivanolem. Dobrze, że nie posłuchałam - mój pies wymagał interwencji weterynarza - rana musiała być zszyta, a pies poddany dwutygodniowemu leczeniu. Chciałabym wiedzieć czy mam prawo egzekwować zwrotu poniesionych kosztów leczenia mojego pupila, od kogo egzekwować - właściciela psa, który ugryzł czy organizatorki szkółki i w jaki sposób to zrobić. Z góry dziękuję za odpowiedź.
×
×
  • Create New...