Witam i jak z tym psiakiem?? sledze jej losy od poczatku i jestem ciekawa czy cos sie wydarzylo. po krotce postaram sie wyjasnic moja historie. ta samą sunie spotkalam z narzeczonym w kętach jak sie blakala 2 dni, gonila jak dzika, byla strasznie spanikowana nie dala do siebie podejsc bo wiala gdzie pieprz rosnie. mysmy caly wieczor w okolicy gdzie bladziala szukali jej wlasciciela chodzilismy po okolicznych domach i pytalismy czy ktos moze kojarzy psa, podobno w okolkicy nie ma takiego, ja przyznam ze tez z ta rasa na spacerze nigdy sie nie spotkalam. zreszta gdyby ktos szukal takiego psa to by go znalazl w pol godziny w tak malym rejonie, jak mi moj ucielk to za chwile go znalazlam. jak pies jest tak rzucajacy sie w oczy to trudno go nie zauwazyc czy popytac ludzi. wydaje mi sie ze jakby mial tu wlasciciela to by go znalazl. a stad wiem ze to ten pies z kęt bo pani do ktorej dzwonilismy do schroniska potwierdzila ze przyjechal z kęt do cieszyna. moze to troszke zagmatwane,ale chce to szybko strescic. na drugi dzies z samego rana spotkalma sunie jak biegala w kolo pani sprzataczki ze spoldzielni, ale potem znikly mi z pola widzenia a ja naprawde musialam jechac do pracy. niestety popoludniu juz jej nie bylo:shake: