Dużo napisałam,i przez te reklamy wszystko się wykasowało:(
Muszę od nowa.
Chyba za moło mam pracy.
Za mało problemów,bo jeszcze jeden nie rozwiązany a już drugi:(
Na zdjęciu Julek,kotek ,którego od dawna dokarmiam.
Gdzieś ze trzy tygodnie temu zauważłam,ze kuleje na tylną łapkę. Chciałam mu pomóc,ale tyle innych spraw,że było to odłożone w czasie.
Wczoraj się udało,niedziela,mało ludzi,samochodów/a kotka dokarmiałam na parkingu/
No i od kilku dni go nie widziałam jedzenie zostawiałam ,ale nie mogłamczaekać aż przydzie.
A wczorqaj przyszedł,a ja w środku huragan,oby się udało,oby się udało.....
I się udało.Julek wlazł do łapaka.Okazało się,ze nie jest takim dzikuskiem jakby się wydawało.
Po prostu był ostrożny,bał się ludzi.
Ale okazało się,ze ma problem też z przednią łapką. T
Dla mnie to tak jakby miał wydarte pazurki,krwawiące,nie aż tak bardzo,ale krew została na łapaku,próbował się z niego wydostać to zauważyłam tą krwawiącą łapkę.
I co by było bez pomocy? Jakby wdało się w tą ranę zakazenie,to kotek by konał w męczarniach gdzieś pod krzakiem:(
Na razie trafił do sue,nie mamy przeciez dt,nie ma gdzie umieszczac tych kotó w poitrzebie: Burcia,Felicjan,Stefanek i Julek.
A sue ma bardzo dużo kotów,bardzo.
Dzisiaj ma iśćz Julkiem do weta,a pózniej pojedzie do Murki,nie mam wyjścia,już nią wczoraj rozmawiałam.
Czy to koniec tych problemów,bo dalej nie dam rady:(