Kiedy ja juz nie wiem o czym tu najpierw pisać! Tyle wrażeń po dwóch dniach!
Dixuś grzeczny i kochany. To bardzo spokojny i zrównoważony pies. W domu jakby go nie było!
Na spacerkach grzeczny - nie szarpie, nie ciągnie. Na innego psa (czego sie troche obawiałam) nie rzucił sie ani razu, a nawet w stosunku do jednego okazywał pokojowe zamiary- wyraźnie się cieszył i machał ogonem.
Chetnie uczestniczył w pracach domowych :evil_lol:. Jak stałam przy piecu, leżał mi na nogach (jak tu cedzić kartofelki?).
Łasuch z niego straszny. Zawartośc puszki z karmą, to nieomal spuściłam mu na głowę, tak sie do miski pchał.
No i "potworek", jak otworzyłam szafke w kuchni, wepchał tam łepetynę i wylizał mi słoik miodu do czysta, mimo, że popiskiwałam cienko, co by go powstrzymać.
I dużo punktów u mnie Dixuś zyskał, bo nie żebrał jak jedli ludzie i nie jeździł pyskiem (mimo że swobodnie sięgał) ani po stole w kuchni ani po ławie.
I w ogóle nie przyszło mu do głowy, aby pchac się na tapczan. I rano szczeknął dwa razy na wstrętne dziadzisko, co mi pod drzwiami nogami szurało!
I siusiu generalnie robił na dwa razy - co tez poczytuję za plus, bo to bardzo na rekę jak sie chwilowo czasu nie ma. No i oczywiście sygnalizował jak mu się siusiu chciało.
I do dzieci ma anielską cierpliwość. Mnogo riebionków go miętoliło i w paszczu mu zaglądało, a on to wszystko dzielnie zniósł. A jak synek koleżanki (żwawy młodzieniec) rzucił mu sie na zadek bez ostrzeżenia, to mnie aż zmroziło, a Dixuś nic.
No i szybko sobie rozkład mieszkania i klatki schodowej "obcykał", bo to bardzo inteligentny pies.
I przytulał się oczywiście, więc serce mi topniało jak lody w lipcu...