Jump to content
Dogomania

Mion

Members
  • Posts

    12
  • Joined

  • Last visited

Converted

  • Location
    woj. łódzkie

Mion's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Co do Śląska, jest nawet 'klub' frizbowy - [URL]http://sddc.com.pl/[/URL] ;)
  2. Voute, znam ten ból. :P Frisbee mamy od kwietnia tamtego roku, a tak naprawdę jakiś miesiąc-dwa temu mój pies nakręcił się na maxa jak na swoje możliwości i nie ma problemu z zabawą w obcych miejscach, przy rozproszeniach (wcześniej nie-na-podwórku miała je kompletnie w czterech literach, na podwórku kochała, ale też nie tak jak teraz). ;) A więc po pierwsze - nie poddawać się. :cool3: Poza tym, jeżeli pies się szybko nudzi, 3 minuty to zdecydowanie za dużo. Zabawa powinna być możliwie najkrótsza, zakończona w momencie, kiedy pies bawi się na całego (wiem, że to trudne, bo dalsza zabawa kusi, kusi... ale trzeba być twardym! :lol:). Najlepiej jakbyś była podczas tej zabawy bardzo "podniecona"; piszczała, skakała, tańczyła, wydawała różne ciekawe dla psa odgłosy... To naprawdę większość psów straaasznie nakręca i zmniejsza zainteresowanie światem zewnętrznym - bo cały czas jesteś dla psa interesująca, ciągle zwracasz na siebie jego uwagę. Też radzę dać spokój frisbee na jakiś czas - ja schowałam je z wielkim bólem na jakiś miesiąc (ale inne zabawki cały czas były w użyciu. ;)), a potem, też przez miesiąc, bawiłam się właśnie tak jak wyżej napisałam i nigdy na podwórku, i chociaż mój pies łapał backhandy, robił vaulty itd. ograniczałam się tylko do szarpania i np. 2 rollerów - czyli to, co psa najbardziej nakręca. Zmiana wielka - teraz mój pies widzi tylko mnie i dyski, kiedy wokół biegają inne psy, łapią swoje zabawki, chodzą ludzie, a zapachów mnóstwo. :) Good luck. :evil_lol:
  3. Co do szarpania - moja suka je kocha, nie wyobrażam sobie, jak mogłabym zainteresować ją w większym stopniu jakąkolwiek zabawką, gdyby nie ono. Jak czymś da się szarpać to od razu jest fajne. ;) I dlatego nie wyobrażam sobie, jak mogłabym mieć na początku jakiś twardszy dysk niż Softy, które są świetne do nakręcania imo. Też chciałam się przerzucić na normalne dyski, ale moja suka jest bardzo na nie i chociaż pewnie gdybym się postarała, to by się do nich przekonała, ale już wystarczająco się napracowałam, żeby miała z frisbowania taką zabawę, jaką ma, żeby zaczynać praktycznie wszystko od początku. A przecież o zabawę tu chodzi. :) Niemniej chcę spróbować jeszcze z Sonicami - niedawno jednego miałam w rękach i sądzę, że z nimi nie powinno być problemu. Za jakieś 2 tyg powinniśmy już Sonica mieć. :cool3:
  4. [quote name='Amber']Witamy :loveu: Pracujemy rekreacyjnie, gdyż gdybym chciała trenować na poważnie musiałabym się sztywno trzymać kilku reguł np. brak zabawy z innymi psami, codziennie ćwiczenia, kolczatka itp. a ja uważam, że pies ma być po prostu psem ;). Do tego regulaminy zawodów są nieco... nieżyciowe. Tam odejmują punkty jeżeli pies usiądzie 1 cm w złą stronę np. Oczywiście jeżeli kogoś kręcą takie wyzwania to bardzo fajnie, każda aktywność z psem jest pożądana, natomiast mi wystarczy jeżeli Jari zda kiedyś PT ;)... A trenujemy sobie rekreacyjnie obronę, bo Piko po prostu to uwielbia :).[/QUOTE] O tak, żeby trenować na poważnie to trzeba być naprawdę zapaleńcem. ;) Fajnie, że tacy są, bo uwielbiam patrzeć na ich pracę, ale to też nie dla mnie. :P Gratuluję wyników wystawowych. :)
  5. Jari niesamowicie mi się podoba, ma strasznie fajne umaszczenie, a ja zresztą od zawsze miałam słabość do dobermanów. :cool3: Trenujecie coś? Tzn. widziałam, że pracowaliście z pozorantem, ale to tak "rekreacyjnie" czy na poważnie? :)
  6. [url]http://i1005.photobucket.com/albums/af178/Cooves/7.jpg[/url] pełna profeska. 8) Gratulacje dziewczyny, że coś robicie, że wam się chce - oby tak dalej! :)
  7. Hm, ja mam Competitiony Pupy i nie uważam ich za złe. Pies nie ma nic przeciwko, a jeżeli chodzi o rzuty to też nie narzekam, a ogólnie rzucam słabo raczej - na tyle, żeby pies się nie zabił. :lol: No, ale tu (chyba) mowa o Competitionach normalnych, a tych w rękach nie miałam... Jednakże zaskoczyła mnie trochę twoja opinia, nigdy nie słyszałam, żeby ktoś mówił aż tak o nich źle, bo ogólnie to zazwyczaj słyszę opinię, hmm, neutralne - że nie jest zły, ale są lepsze, o. ;)
  8. Mion

    Integracja kocio - psia

    [quote name='evel']Zastanawiam się czy w naszej sytuacji powinnyśmy sobie sprawić (ale to jeszcze trochę) kociaka całkiem malutkiego, młodziaka czy może dorosłego kota... Aha, suki nie rozczulają małe obiekty żywe, raczej się ich brzydzi :lol: a jak się za bardzo narzucają to je karci (mowa oczywiście o szczeniakach). A TŻ marzy o maincoonie z hodowli...[/QUOTE] Sądzę, że mały kot będzie lepszy. Dorosły sam może zacząć atakować, może mieć doświadczenie z niefajnymi psami... A jak zaczęłaby się bójka, to może być naprawdę niefajnie. ;) Mały nie powinien być na wstępie negatywnie nastawiony do psa, jak tamten by go zaczął atakować, reagowałby strachem, ucieczką, nie walczyłby. Do tego jest też możliwość, że dorosły kot, jeżeli wpadnie w konflikt z psem, a nie będzie jeszcze zaaklimatyzowany, może uciec. U mnie koty, które aktualnie posiadam, od zawsze mieszkały z psami i to psy były pierwsze. Shrek (starszy), oprócz lat młodocianych, kiedy to namiętnie bawił się z jedną suk, w której jednocześnie odezwało się coś na kształt instynktu macierzyńskiego i myła go, nosiła, zawsze podchodził do psów z rezerwą. Czasem któregoś zaczepił, czasem o któregoś łapy się ocierał, ale ogólnie je raczej ignorował, albo patrzył ze strachem na ich ruch. Jak przyszedł jakiś obcy pies, kot automatycznie uciekał na dwór, najlepiej na dach - i jeżeli pies był kilka dni, to te kilka dni spędzał na dworze, ewentualnie przychodził coś zjeść i od razu uciekał. Enter od początku to była sierota, którego matka, dzika kotka, odrzuciła jako naprawdę malutkiego, potem trafił do mojej siostry na jakiś czas, gdzie też niańczyła go ta suka, co Shreka. ;) Dzisiaj też żyje z kotami w zgodzie, z Shivą czasem się bawi, czasem śpią razem, czasem dostaje do niej po łbie, jak się wpakuje nie tam, gdzie trzeba, czasem Shiva podczas zabawy za bardzo się zapędzi, ale mimo wszystko, do psów nic nie ma. :P Do obcych też, o ile jakiś nas odwiedzi - jasne, podchodzi z rezerwą, ale jak ten go nie atakuje to czemu nie miałby leżeć na kanapie i miauczeć pod lodówką, jak zawsze? Kiedy Shiva do mnie przyszła, i Shrek, i Enter już byli. Szczegółów nie pamiętam - jak byli przyzwyczajani, jaka była pierwsza reakcja obojga, a szczególnie Shivy... Jak to było z Enterem to w sumie kompletnie nie pamiętam. Za to Shrek strasznie się jej bał (co mnie raczej nie dziwiło, biorąc pod uwagę, że jak przyszła mała-sierota-Enter, to też przed nią uciekał... :evil_lol:), też na pewno o wiele mniej było go w domu... Przez pierwsze miesiące Shivy u mnie, zdarzały im się i bójki, raz wywołane przez jednego, raz przez drugiego. Wydawało mi się też, że Shrek jest trochę o nią zazdrosny - w końcu przed nią to on był moim oczkiem w głowie. ;) Jak już właśnie był etap, że się jej nie bał (no, powiedzmy), ale były te bójki to pamiętam, że często gęsto głaskałam je razem, brałam na kolanach raz jednego, raz drugiego, dawałam jeść z ręki obok siebie. Po jakimś czasie to wszystko się jakoś uspokoiło, chociaż nadal za sobą nie przepadają. Jak Shrek łazi po blacie, Shiva dostaje nerwicy i nie omieszka go potem skarcić. Czasem stoją i gapią się na siebie wrogo, obserwują siebie dokładnie. Shiva też często chce się nim bawić, na co on oczywiście reaguje syczeniem itd. Chociaż czasem wygląda, że sam chciałby się pobawić... Ale zdarza się też, że leżą na tej samej kanapie obok siebie, chociaż nie jest to też takie do końca luźne. Ale nie jest źle. :)
  9. W sobotę po świętach mnie na pewno nie będzie, co mam już owy weekend zaplanowany... Ale liczę, że jednak uda mi się uczęszczać na spotkania, bo to naprawdę baardzo nam się przyda...
  10. Mion

    Benek i Hachi.

    Benek wygląda... dziwnie. :evil_lol: To co mu zwisa, to adresówka? Gdzie zamawiałaś? ;)
  11. Ja nie wiem jeszcze, nie ode mnie zależy, ale jak coś to jedynie sobota wchodzi w grę.
  12. Mion

    Benek i Hachi.

    A ja chcę zdjęcia Benka latającego za deklami! :cool3:
  13. [QUOTE]Zobaczcie na pogode - znowu sie schrzaniła. Wszędzie śnieg...[/QUOTE] A u mnie jest wszędzie woda. ^^ Jeżeli w Łodzi jest śnieg, to i tak sądzę, że do soboty będzie lepiej, przynajmniej takie są prognozy. : P Mnie też w tę sobotę na pewno nie będzie, ale pojawiły się nowe nadzieje, że w następną sobotę może was odwiedzę. A jak dobrze pójdzie, będę mogła przyjeżdżać systematycznie... :] Ale to takie wielkie może...
  14. Mion

    Benek i Hachi.

    Cobyś nie myślała, że nie oglądam twojej galerii to piszę. ;) [QUOTE]A mój Benek ma znów syndrom zmarzniętego tyłka, bo nawet nie chce usiąść na mokrym śniegu.[/QUOTE]O dziwo Shiva takiego problemu nie ma, choć ogólnie jest strasznym zmarzlakiem ( co się dziwić, jak to takie łyse jest? :evil_lol:). Tylko leżeć za długo nie może, bo nie wytrzymuje. Za to Junior za żadne skarby nie usiądzie kiedy ziemia jest zbyt wilgotna. ^^ [QUOTE]kilka razy udalo mu się wpaść w ogrodzenie z głośnym "bum" przy gonieniu piłki - po prostu nie włączył hamulców[/QUOTE]:D
  15. [quote name='Krystak']Mion-a to czemu? Nie wykombinujesz nawet godzinki? ;)[/QUOTE] Siła wyższa = rodzice. A do Łodzi mam około godziny i właśnie chodzi głównie o dojazdy... Ale jeszcze będę rozmawiać, może mi się uda.
×
×
  • Create New...