Witam!
Dziś (sobota 03.03.2012) znalazłem w lesie w Warszawie średniej wielkości pieska, którego ktoś porzucił. Psinka leżała między drzewami, a na mój widok zaczęła popiskiwać i energicznie merdać ogonkiem. Gdy podszedłem i pogłaskałem piesiek nie pozwalał mi od siebie odejść, próbował wskoczyć mi na ręce, popiskiwał i nadstawiał się do głaskania. Niestety mam już psa i nie mogłem do adoptować, więc nakarmiłem go, wziąłem do samochodu i zawiozłem do straży miejskiej, skąd piesek trafił do schroniska na Paluchu. Zrobiłem mu wcześniej zdjęcia i obiecałem sobie że spróbuję znaleźć mu dom.
Piesek to samczyk, jest wielkości Beagla, ale jego umaszczenie to podpalana czerń. Jest zadbany, uśmiechnięty i ma klapnięte prawe uszko. Z wyglądu młody, ale wiek musiałby stwierdzić weterynarz. Trudno powiedzieć jak długo przebywał sam, ale był wyraźnie głodny i załamany porzuceniem. CO WAŻNE: piesek niesamowicie przyjacielski, bez żadnej agresji. Nerwowo biegał za samochodami, a gdy zapakowałem go do swojego auta, to grzecznie siedział obok mojego psa i podziwiał widoki przez okno. Bardzo posłuszny i chyba nawet rozumie komendę siad, ale z nerwów że go zostawię nie zawsze słuchał tylko kręcił się nerwowo. Szkoda mi go strasznie, więc proszę: jeśli ktoś może go adoptować to niech to zrobi. Jestem nawet gotów pokryć koszty szczepienia.
Poniżej wklejam link do zdjęć:
[url]http://www.fotosik.pl/u/fcitpp/album/1119856[/url]
Kontakt do mnie:
[email]fcitpp@gmail.com[/email]
telefon: 503 617 487