Heeee..... No kosze uwielbiają kołowrotki. Na noc zwykle zabieram im kołowrotek, bo faktycznie biegałyby non stop. Przy długim bieganiu wpadają w syndrom mięśniaka. Tracą chwilowo chęc do miziania i towarzystwa. Tylko bieg przed siebie im wtedy w głowach.. :)
Kosze lubią domki bo są ich twierdzą, gdzie mogą sobie umościc grajdołek i w czasie chłodów lub zagrożenia schowac. W swoim pierwotnym domu chyba nie miał pudełka/domku, bo klatka ponoc był malutka. Nic też dziwnego że Fryderyk oszalał na punkcie kołowrotka...
No moje świeżyzny nie lubią, ale każa zielenina ususzona (mlecz, pokrzywa, krwawnik, topinambur, kawałeczek marchewki (mały, rzadko), por, brukselka itd są BARDZO smaczne.
Kołowrotek faktycznie wymaga nasmarowania bo można oszalec.
Ale Pucka, wet nic o tym nie mówił? Jak wiesz kosze są bardzo podatne na cukrzycę. Brak ruchu, zła karma mogłby sprawic że szybko rozwija się cukrzyca. A zacma to pierwszy objaw.
A tak wogóle, Pucka to ty jesteś już trochę 'chwycona'. Jeszcze trochę i Frycek nie będzie szukał DS :)