Miejsce: Kraków, ulica Zakopiańska, duży sklep zoologiczny (obok Carrefoura)
W tymże sklepie taki oto obrazek:
Wchodząc, po lewej stronie widzimy kojec z sześcioma, pozostawionymi samemu sobie, labradoropodobnymi szczeniakami w wieku ok. 3 m-cy. Bez matki, na obszczanej (spory odór, gdy bliżej podejdziemy), podłodze z gumoleum.
Na ścianie obok kilka wydrukowanych kartek. Na jednej coś w stylu: "psy są odżywiane, kojec czyszczony co 30 min." (byłem tam długo, jakoś nie zauważyłem, by ktoś poza ciekawskimi, tych psów doglądał). Na innej sugestia, że jeśli mamy obiekcje, możemy to zgłosić personelowi. Na kolejnej cena: 1100 zł.
Psy na pierwszy rzut oka są zaniedbane. Po przyjrzeniu się bliżej można zauważyć mocno zabrudzone uszy i ulepione w szczochach, przyczerniałe brzuszki. Sierść mocno nasiąknięta moczem. Legowisko wystarcza dla jednego szczeniaka (leżą tam psie nieruszone zabawki)
Na pytanie, czy psy mają rodowód, ekspedientka stwierdziła, że rodowodu nie mają, jednak to psy rasowe. Na pytanie o metrykę urodzenia, brak odpowiedzi.
Ludzie.. powiedzcie mi.. do czego to zmierza ?. Moja prośba do okolicznych miłośników psów.. Proszę was, zróbcie coś z tym, bo aż serce się kroi, gdy te wrażliwe, kontaktolubne zwierzęta, patrzą na nas swoimi oczętami w oczekiwaniu na jakąś pomoc. Jak napisałem, są tam bez matki, bez uwagi ze strony "opiekuna/ów".
Pozdrawiam