Psia Wariatka: Cześć, miło mi powiedzieć, nieśmiało i cicho, żeby nie zapeszyć, że mój Jedyny i Cudny Wielorasowy uniknął operacji śledziony!Poszliśmy na drugie usg - teraz już do dra Marcińskiego (w ostatniej chwili,przed jego urlopem i przed wyznaczonym terminem zabiegu). Cudowny Pan Doktor uznał, że w tej chwili operacja nie jest konieczna, wprawdzie śledziona powiększona jest, ale nie aż tak bardzo, żeby to czymś groziło, a nowotworu Pan Doktor nie stwierdził. W przeciwieństwie do nadgorliwej wetki. Mamy kontrolować i przyjść na usg za pół roku. I zrobić sterylizację, żeby prostata zmalała. Ale to podobno nie będzie taki poważny zabieg, nawet dla mojego oldboya. Przy okazji, jak powiedział dr M., przekonamy się, jak Cudny zniesie -płytką-narkozę, na wypadek, gdyby w przyszłości trzeba było jednak tę śledzionę usuwać. Co nie jest przesądzone, bo może staruszek będzie sobie spokojnie żył w zdrowiu. Oby!!! Wprawdzie teraz tylko patrzę, czy wszystko ok., jak leży - to dlaczego leży; jak biega, to żeby tylko nie nadwerężył tej powiększonej śledziony, jak je trawę, to czemu nagle je trawę; jak liże łapę, to... O rety, muszę przestać, bo wpadnę w obsesję, a pies zwariuje przeze mnie. Kończę, dziękuję, że mnie rozumieliście, trzymajcie za nas kciuki, żeby było dobrze, a ja życzę wszystkim psom i ich panom, żeby nie musieli podejmować trudnych decyzji i cieszyli się sobą. ps. A może ktoś wie, dlaczego on tak ciągle liże tę lewą łapę? pozdrawiam-P.W.