Przywal każdego z osobna krzesłem.
A na serio to miałam ten sam problem, co ty. Moi rodzice uważają, że karmiona Boshem, karmą zbilansowaną i dostarczającą tyle ile trzeba energii powinna jeść więcej. Bo je mało tej karmy, mieszamy teraz z acaną i puszkowym dla psów(dobrej jakości i tylko troszeczkę, tak do smaku).
I to wszystko dlatego, że ma powalający wzrok gdy jemy obiad/cokolwiek innego. Nie mogą zrozumieć, że pies to pies. Jak coś jest tak aromatyczne jak ludzkie żarcie to może tego pochłonąć ilości ogromne.
Mamę jakoś udało mi się wytresować, żeby nie dawała ale ojciec to przypadek szczególny był... ba, dał jej raz nawet kość z kurczaka z obiadu(nie trawi tego pies, w dodatku pogryziona ma ostre czubki co mogą poranić przewód pokarmowy). Na szczęście zabrałam jej w porę.
Jeśli nie pomagają spokojne metody tłumaczenia to możesz w takiej sytuacji(podczas dawania jedzenia) wpaść w histerie :D Mi się udało. Ojciec został tak obwrzeszczany, że niszczy całą moją robotę, że uczy psa żebrać przy stole, że jest niedojrzały psychicznie itd że się fochnął i powiedział, że nawet jakby miała z głodu zdechnąć to nic jej nie da. I nie daje. Może postąpiłam trochę niegrzecznie wobec niego ale specjalne przypadki wymagają specjalnych metod :mad:
Poza tym powiedz mądrej babci, ze kocia karma jest dla kotów i dawana psom może bardzo przykro się skończyć. W niej dużo większy nacisk kładzie się na inne substancje odżywcze niż u psów toteż może mu poważnie zaszkodzić(a dokładnie to przebiałczyć), dodać do tego że i tak je dużo za dużo przez twoich rodziców.