Witam.
Mielismy w domu podobny problem :szczeniak owczarka kaukaskiego mial sklonnosci do agresji przy jedzeniu.Jezdzilismy z nim na tresure, aby nauczyc go podstawowych zachowan na komendy .Pies mial duzo ruchu, byl u nas od ukonczenia 8 tygodnia,stosowalismy sie do zalecen tresera odnosnie egzekwowania posluszenstwa,ale niestety w wieku 7 miesiecy pies wazacy ok 40 kilogramow rzucil sie na synowa gdy przechodzila obok a on mial znaleziony ogryzek z jablka.Synowa byla w 8 miesiacu ciazy ,pies ugryzl ja w przedramie i brzuch.Zaznaczam ze takiej -psiej mamki-jak ona to ze swieca szukac.Dlaczego zaatakowal ?Treser powiedzial ze moze to byc duzy problem w przyszlosci,gdyz nie da sie uniknac podobnej sytuacji bo rownie dobrze moze zaatakowac o inna rzecz.nie chcielismy go uspic jednak musielismy go oddac.Znalezlismy mu miejsce z polecenia tresera do pilnowania targowiska.Mysle ze moze my popelnilismy jakis blad,albo pies mial taki charakter bardzo dominujacy dlatego nie ryzykowalabym pozostawienia psa do ktorego nie ma sie zaufania,zwlaszcza jak pojawi sie dziecko.Zaznaczam ze nie byl to nasz pierwszy zwierzak-wczesniej mielismy wyzla,ktory wychowal sie z naszym najmlodszym synem od kolyski,razem sie bawili,czasem razem jedli jak to z malym dzieckiem bywa.nigdy nie okazal nawet cienia agresji ale niestety mimo kilku operacji w wieku 12 lat musilismy psa uspic.Dlatego zachowanie agresywne wobec domownikow jest dla mnie nie do przyjecia.Dlatego trzeba przemyslec czy warto ryzykowac swoje i rodziny zdrowie.Moze lepiej bedzie oddac psa komus kto nad nim zapanuje.