zabralam swojego Tokiego z festynu na którym schronisko w Kielcach wystawilo kilka psow do adopcji. Nikt nie podpisal ze mna zadnej umowy adopcyjnej, wreczono mi psa na sznurki i tyle ;:crazyeye: nawet nie umieli mi powiedziec ile ma lat i jak do nich trafil :angryy:, totalna żenada.
Na szczescie psiak teraz jest przefantastyczny i chyba szczesliwy :loveu: