-
Posts
83 -
Joined
-
Last visited
Converted
-
Biography
∆x∙∆p ≥ h/(4∙ π)=ħ/2
-
Location
Wild, Wild West...
-
Occupation
(do)wolny
martini-ka's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
[URL]http://www.przeglad-urologiczny.pl/artykul.php?1735[/URL] w wolnej chwili do poczytania, na uwagę zasługuje akapit 'Leczenie antybiotykami" czyli zrobienie posiewu moczu oprócz rutynowego badania. Znajoma wetka napisała mi właśnie, że kamień mógł powstać tak szybko w wyniku jakiegoś nieleczonego zakażenia/zapalenia dróg moczowych, samo zapalenie przeszło jako tako, ale powstało właśnie 'takiecóś'. I ona doradzałaby posiew, stwierdzenie, jaka bakteria się tam usadowiła i jak naszybciej antybiotyk. A z diety to nieśmiertelny kurczak gotowany z ryżem i marchewką, pieruszką i BEZ soli, pieprzu i innych takich.
-
Jako że najwyraźniej nikt (łącznie ze mną;)) nie ma pomysłu, to może warto poszukać, co przy takich schorzeniach jadają ludzie, no i jednak wspomóc się specjalnymi karmami. Rzeczywiście ten kamień robi wrażenie... Tak się zastanawiam, że skoro tak szybko urósł, to może podłożem jest jakaś inna jednostka chorobowa, jeszcze nie zdiagnozowana u psicy, albo w ogóle jakś nagła przypadłość, bo kurde - zaledwie po pół roku taka wielkość, szok!
-
[quote name='Cortina']Strasznie sobie to teraz wyrzucam, że zdecydowałam się na tę operację ;(, że to moja wina, że mojego słoneczka już nie ma[/QUOTE] Nie, nie Twoja. To trochę na zasadzie: jakby człowiek wiedział, że upadnie, to by nie wstawał. Nie da się przewidzieć konsekwencji każdego kroku, można je co najwyżej minimalizować - i to właśnie robiłaś.
-
Niewykluczone, u mojej Tuśki narkoza bardzo mocno zaostrzyła początki PNN, druga doprowadzila do ponownego osłabienia i zapalenia pęcherza.
-
Monia, przytulam... Obie byłyście dzielne [*]
-
Na żołądek Tusia dostaje [B]Helicid[/B] (wcześniej[B] Polprazol[/B]) polecany przez dr Neskę, generalnie chodzi o [B]omeprazol [/B]leczący owrzodzenia i inne takie. Okresowo dodaję do wody lub pożywienia sodę oczyszczoną Na kreatyninę [B]Rubenal 75[/B] 2x dziennie (jak jest dobrze, to tylko raz dziennie) Na mocznik i blokowanie fosforu [B]Ipakitine[/B] na przemian z [B]Alusalem[/B] Na wątrobę osłonowo przy Polprazolu - [B]Silimarol,[/B] a gdy wyniki wątrobowe nieco skaczą: [I]Essentiale Forte, Heparegen, Hepatil[/I] Kroplówki - 250 ml, co trzeci dzień, na przemian chlorek sodu i płyn wieloelektrolitowy (jak jest w dobrym stanie, zmniejszam dawki i częstotliwość). Do kroplówek przy anemii w tamtym roku dodawałam na zmianę [B]Combivit[/B] i [B]Intravit [/B]- witaminy, trzeba tylko pamiętać, żeby podawaniu omeprazolu nie dodawać wit. B10 -się gryzie;) Wszystko zalecenia dr Neski;) Ode mnie autorsko - [B]miód akacjowy[/B] malutka łyżeczka, świetnie wpływa na leczenie wszelkich owrzodzeń, kłopotów żołądkowych, jelitowych, zaparć. Pod jednym warunkiem: [B]BRAK UCZULENIA[/B], o czym trzeba pamiętać - zwierzaki, podobnie jak ludzie, miewają alergie na różne rzeczy, w tym na miód, więc trzeba uważać. Trzeba też pamiętać, że inne miody poza jeszcze lipowym mogą być dla psa zbyt mocne/ostre w smaku/zapachu. Do papki z suchych chrupek dodaję [B]siemię lniane[/B] lub [B]olej z wiesiołka[/B] [I]( nota bene -bardzo fajna rzecz przy kłopotach okołomenstruacyjnych!)[/I] i [B]ogórecznika[/B], po odrobince. Fajnie robią na sierść i organy wewnętrzne, z tym że siemię trzeba dawkować rozsądnie i z przerwami co 2-3 tygodnie, żeby nie było zaparć. Raz na kilka miesięcy przez 2-3 tygodnie podaję też po odrobince [B]beta-glukan[/B], kiedy jest bardzo osłabiona np. po pęknięciu nadżerki, chudnie i nie chce jeść: beta glukan podnosi odporność i poprawia łaknienie. Yyy... dużo tego...
-
[quote name='Cortina']słuchajcie, ale jeśli pies sika to znaczy że te nerki jeszcze pracują prawda?[/QUOTE] Oczywiście, ze tak i to wciąz jest dobry prognostyk
-
Dojelitowo oznacza po prostu, że dany lek ma działać głównie w jelitach - tam się rozpuszcza;) Podawanie dojelitowe oznaczałoby czopki, brrr... Wiesz, Monia, tak sobie przeglądam wyniki Tuśki widzę, że też tak jakoś miała z kreatyniną czasem pod górkę - rosła znienacka pomimo nawadniania, do dziś nie wiem czemu... A dochodziła do siebie jakieś 3 miesiące: pod koniec maja miała wypadek, na początku czerwca wyszła na jaw choroba, a jako tako prezentowała się tak naprawdę dopiero pod koniec sierpnia, lipiec był najgorszy: nie chodziła prawie wcale, wynosiliśmy ją na dwór, robiła parę kroczków i koniec aktywności - padała niemalże:( Nie była w stanie jeść, ciągle się trzęsła i zwracała już sama nie wiem czym, bo nie jedzeniem przecież, straciła 1/3 masy ciała, momentami urywał się jej film - koszmar. Do uśpienia było niezwykle blisko, uratował ją piątek po południu - klinika zamknięta, bo już byłam zdecydowana: przelewała nam się przez ręce... Tyle że jej dodatkowo dokuczały rany po pogryzieniu, które bardzo długo nie chciały sie goić i wciąż paskudziły się okropnie. Wet nam powiedzial krótko - jak do jesieni się nie zagoją i nie zasklepią - koniec, będzie po psie.
-
Coś mam kłopoty z edycją, szlak bursztynowy... No i mocznik oczywiście wysoki też odpowiada za ten 'aromat' - chociaż to też nie jest norma, bo u mnie jak u którejś tu z dziewczyn też mimo jego bardzo wyskoiego poziomu nie było tego zapachu -dopiero jak dołaczyła kwasica, to się pojawił. Jedno napędza drugie i tak w kółko Macieju...
-
No wiesz, pewności, że to reguła oczywiście nie mam, ale nasz wet, mówił, że to jest bardzo prawdopodobne - kwasica metaboliczna mocno podrażnia przewód pokarmowy, w tym żołądek, a kwas jak pachnie, jeszcze w połączeniu z lekami, niestrawionym pożywieniem, to sobie można dośpiewać. U nas był jeszcze ten problem, że Tuśka jak tak mało jadła, to miewala zaparcia i wtedy dołączył wlasnie jeszcze ten zapach, jak mówisz - prawie szamba. Długo trwało, zanim się to ustabilizowało - wiadomo, jak organizm nie je i nie wydala normalnie, to następuje w nim przewrót pałacowy;) Ja myślę, że dopóki Haga sama chodzi, załatwia się i zachowuje (poza niejedzeniem) prawie normalnie, to wciąż ma szanse... U nas było bardzo podobnie - dośc poważne zaostrzenie, a potem powoli, powoli wyszła jakos z tego - szału teraz nie ma, ale funkcjonuje bardzo przyzwoicie.
-
[quote name='Kinia1984']A moj 27 kwietnia 2010...i walczylismy tylko 3 tygodnie...ale u mnie podobnie jak u malej-czarnej wiele rzeczy na jego odejscie sie zeszlo...nie tylko nerki...ostatnie chwile wygladaly tak ze 10 dni Bobuś nic nie jadl, tylko wymiotowal...zadne leki sie nie wchlanialy bo od razu psiak je zwracal...kroplowki non stop lecialy...nawet w nocy...ostatnie dwa dni juz nie sikal wogole...2 dni non stop z odbytu leciala krew...byl nieprzytomny tylko dyszal...i walil glowa w sciane..z bolu...w koncu przestalam myslec o sobie i zanioslam go z bolacym sercem do weta...i zasnął... [/QUOTE] Oj ciężko się czyta... wyobrażam sobie, jak Ci nadal musi być trudno, ale i tak uważam, że dobrze zrobiłaś, skoro już nie było nadziei...
-
Monisiu, brzuszek ją może boleć na przykład od jakiejś pękniętej nadżerki (sądząc też po zapachu z pysia). Próbowalaś podawać jej Polprazol ( ale nie ten Acidcontrol, bo on tylko na zgagę, tylko sam Polprazol) albo Helicid? Nasza Tuska tak miała, zdarzały się jej wymioty z krwią, kupka tak samo i właśnie miewala bolesny brzuch, skakały jej też wtedy wsakźniki wątrobowe.
-
[URL]http://www.domzdrowia.pl/45536,ketosteril-tabletki-100-szt.html[/URL] preparat wspomagający obniżanie mocznika, o którym pisałam - dostępny w Polsce, ale tak tragicznie drogi, że z pewnością bardziej opłaca się sprowadzić z USA azodyl nawet kilka opakowań. No i Ketosteril podaje się dojelitowo, jak wynika z ulotki. Monika, pamiętaj, że kroplówki podskórne stosuje się, kiedy mija bezpośrednie zagrożenie życia - wolniej przepłukują. A ilość prawdę mówiąc stosuję tę samą co przy dożylnych.
-
Tak,[B] Rubenal[/B] jest na zbicie kreatyniny. Na mocznik najlepiej jednak chyba głównie kroplówki; pamiętam też, że kiedyś dr Neska pisała mi coś o [B]Polprazolu[/B] - oprócz leczenia zgagi, owrzodzeń, miał też nieznacznie obniżać poziom mocznika, obowiązkowo jednak przy nim leki osłaniające wątrobę - dr Neska polecała [B]Sylimarol[/B], jednak dla nas okazał się w nawrotach za słaby, musieliśmy wrócić do [B]Essentaiale Forte, Heparegenu, Hepatilu[/B] ( niestety, w przeciwieństwie do sylimaryny podnoszą poziom mocznika). Jest jakiś ludzki lek na obniżanie mocznika, ale wściekle drogi i chyba tylko na receptę. Poszukam linku.
-
Monika, a może zapytaj dr Neskę o zamiennik, tak na wszelki wypadek... Pamiętam, jak przy zapaleniu pęcherza Tuśka dostawała Furaginum i skutki tego były opłakane - wyjątkowo jej nie służył, mimo że niczym specjalnym sie nie odznaczał. Obie byłyśmy zaskoczone, dr Neska chyba nawet bardziej niż ja, bo przecież nie pierwszy raz przepisywała ten lek, a już z całą pewnością nie poleciłaby czegoś niesprawdzonego. Tak czasem jest, że na wielu pacjentach dany preperat nie robi wrażenia, aż trafi się wybryk natury;) typu moja Tuśka i cześć pracy, rodacy;) Pamiętam, że na poprawę apetytu dostawała Tuśka [B]Famidynę [/B]z polecenia dr Neski i dobrze ją tolerowała. Przepraszam, że się tak czepiam tego peritolu, ale jak dla mnie to - po ulotce sądząc - naprawdę duży kaliber:/ Z ciekawości zapytałam w aptece i znajoma farmaceutka powiedziała, że przy nerkach to ona byłaby bardzo ostrożna, zwłaszcza jeśli pacent ma jakiekolwiek kłopoty z krążeniem albo z oddawaniem moczu albo, nie daj Boże, coś z nadżerkami czy wrzodami, bo to nie jest lek typowo na poprawę apetytu tylko na zupełnie inne schorzenia. Obserwuj Hagunię po prostu i na razie nie panikuj - być może była na tyle mocno podtruta, że dojście do jakiejś normy zajmie jej więcej czasu i peritol nie musi mieć na to wpływu. Tuśka po takim mocnym tąpnięciu dochodziła do siebie lekko licząc ponad miesiąc, a zanim zaczęła faktycznie jako tako jeść - minął kolejny. Kwestia czasu po prostu.