Kamii
Members-
Posts
58 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kamii
-
Dziewczyny mam straszne poczucie zle podjetej decyzji.... (jedna z najciezszych w moim zyciu) Asiaz mowi" Nie martw sie, to tylko tymczas" A ja wyje. Ze ten wspanialy, Cudnowny psiak, ktory przez ostatnie dwie noce spal ze mna w lozku, jest teraz tam gdzie jest. (1 nocy nasza Afera byla u Asi, drugiej nocy u mojej mamy posiadajacej grzywacza Cymeska -drugie dziecko, to bardziej udane :d ;) ;) oraz kota a na domieszke jest uczulona na psy). Jak sobie przypomne ten wielki lebek na poduszce, kulturalnie jak sie nalezy :) i moj mniejszy lebek obok, to jeszcze bardziej mi smutno. A jak chrapala, jak stary chlop!! Urocza, PRZEKOCHANA MOJA :( :( :( :( :( Nie moge.
-
Wreszcie jestem Kochani/Kochane ;) Przepraszam Was bardzo za to, jak mogloby sie wydawac zaniedbanie, ale tymaczasowo nie mam dostepu do neta w domu, tylko w pracy, gdzie aktualnie jestem. Poza tym mam ciagle problemy z logowaniem, ale do rzeczy............. Dzis do Macka zadzwonil.................wlasciciel Hery.... Oczywiscie dostal wszystkie namiary mowiac ze zaraz bedzie... My- najpierw wielka radosc, chwile pozniej konsternacja, co to za czlowiek, dlaczego pozwolil zeby sunia nie byla operowana przez tak dlugi czas... "No zaraz sie okaze"-stwierdzilismy. Czekalismy az sie doczekalismy. Przyszedl. "Łebek" lat okolo 22-25 "na oko" ze swoja dziewczyna, przemila nastolatka. Maciek wyszedl z Herka na smyczy. Wyszedl... gosc stoi wola Herka "Nora, Norka!" a Hera.............. NIC!!!! POPROSTU NIC!! Zadnej reakcji!! Totalna obojetnosc! Zaznaczam, ze kiedy przychodzimy do niej z Mackiem skacze pod sufit!! Z asia rowniez wita sie wylewnie. Aha, wczesniej chlopak pokazal nam zdjecia w telefonie i rzeczywiscie nie ma watpliwosci, z to Herka... :(Poza tym gosc wiedzial, ze sunia ma plamke na jezorku. Rakcja Hery (a raczej jej brak) totalnie nas zaskoczyl, wrecz zwalil nas z nog. "Wlasciciel" skwitowal sytuacje: "pewnie se odzwyczaila" (!) Zapytalismy ile pies ma lat. On... nie wie!! Stwierdzil, ze dal mu ja pewien czlowiek z Kilec a u niego jest 2,5 roku. Pytamy o przeplukline: on nie wiedzial, ze pies chory. Pytamy o szczepienia: no byl szczepiony. Czy jest jakies potwierdzenie: no nie ma. Kiedy byl szczepiony: nie pamieta, moze rok temu na wsi u wujka jak jezdzili... (To wszystko prawie cytaty) Mowie mu, ze to szczepienie na wscieklizne, co z chorobami zakaznymi: on nie wiedzial, ze trzeba jeszcze takie. Herka ponoc uciekla bo mama nie domknela drzwi. Mama placze, wszyscy tesknia. (Tylko dlaczego do jasnej cholery Hera nie treskni???????????????????) On zobaczyl ogloszenie, zaraz przyszedl. Dziewczyna potwierdza (ona:mila budzaca zaufanie). Co pies je?-Sucha karme z biedronki. Mieszkaja w kamienicy, ale czesto z nia spaceruja. (Podobno). Zadba, zoperuje. On sie postara. On bardzo chce psa spowrotem. My w kropce. Wszyscy niepewni. Ja, Asia, Maciek. Decyzja: pojedziemy do nich jak rozpozna matke. (Do ktorej rzekomo bardzo przywiazana). Aha, ponoc byl w schronisku, pytal, szukal... Pojechalismy... strasznie podworko polskiego starego budownictwa. Koszmar. Otworzono drzwi. Wyszla matka, Hera poznala... co prawda nie skakala, nie piszczala (tak reaguje na nas ze zwielokrotnieniem na Macka) ale merdala ogonem i podbiegla do niej. Ale uwazajcie: drzwi do mieszkania otwarte... sunka widzi swoj 2,5 letni dom gdzie przeciez miala byc taka szczesliwa i... nic nie wbiega, nic, NIC. Idzie brat "wlasciciela" jakis 12 latek, Herka znowu NIC, reakcja zerowa. No jedno, dwa anemiczne machniecia ogonem, ale ktokolwiek sie do niej odezwie czy poglaska, np. przechodzien, rowniez merda (nawet bardziej energicznie). Zobowiazali sie zoperowac. Mozemy dzwonic, kontrolowac czy sie opiekuja. Oczywiscie sie rozwylam. Taki pies, pies-sportowiec TAM!! Maciek stwierdzil, ze bedziemy obserwowac i trzeba nadal szukac domku i podtrzymywac watek. Okazalo sie, ze Herka przez te 2,5 roku nigdy nie byla z nimi w lesie. (Uwielbia las!!!) Nigdzie w dalszym plenerze. Przypadkiem owa kamienica znajduje sie obok hotelu w ktorym pracuje... bede zagladac co dyżur. Jesli Herka samopas otwieramy drzwi do samochodu i zabieramy. Chocby nie wiem co... Co myslicie.???
-
Hajaa!! Byloby fantastycznie, nie wiem tylko jak parka na siebie zareaguje... Z Alfem Asiaz nie poszlo najlepiej, zreszta Asiaz opisuje zdarzenie na jednej z pierwszych stron watku. Herka nie jest wysterylizowana. Poki co: zostala dokladnie przebadana, zaszczepiona na wszystkie mozliwe choroby oraz odrobaczona. Termin operacji przeplukliny mamy 23-24 sierpnia. To moze wydac sie odlegle i dziwne ale juz wyjasniam o co chodzi: nasz wet, wspanialy fachowiec, ktory juz niejedna nie dwie psie mordki wyciagnal z naprawde powaznych tarapatow zdrowotnych bierze... urlop... Nasz wet "macal" brzuchol bardzo dlugo i ponad wszelka watpliwosc stwierdzil, ze przepluklina nie stanowi na razie zadnego zagrozenia zycia Hery. Odradzil nam operacje od razu po szczepieniu, zasugerowal ze jesli stan jest stabilny i nie trzeba od razu brac jej pod noz, jak w naglym przypadku np. wypadek itp najlepiej odczekac az w pelni zregeneruje sily i organizm przyjmie szczepienia. Zapytalismy czy mozliwe jest zrobienie sterylki razem z operacja, bo pomyslelismy, zeby moze 2 razy nie obciazac jej organizmu narkoza. Doktor powiedzial jednak, ze dokladnie zobaczy ilet potrwa operacja w momencie ciecia i tym samy nie wiadomo ile czasu zajmie, amstaffki do silne psy, wiadomo ze maja swoja mase i power :D i istnialoby ryzyko, ze psinka obudzi sie na stole operacyjnym... a podania wiekszej dawki z kolei chcialby uniknac.
-
Maleńka spokojna, 2-letnia Tekla jest już w NOWYM DOMKU w Warszawie !! :)
Kamii replied to nika28's topic in Już w nowym domu
Ja równiez :) -
Hajaa, musze Cie ostrzec, ze Hera jest tak niezwykla sunia, ze z DT moglby sie szybko przemienic w DS :d Pisze calkowicie powaznie. Prawde mowiac chociaz nie przebywa bezposrednio u nas, to bedzie mi bardzo, bardzo i jeszcze raz BARDZO ciezko sie z nia rozstac... :( Ona ma w sobie cos takiego... trudno mi to opisac i ubrac w slowa... poprostu tak lapie czlowieka za serce, ze z miejsca sie zakochuje. I to totalnie i na zaboj. :) Jaki jest Black? Jak reaguje na suczki/suczki amstaffki?? Jest raczej ulegly czy probuje dominowac nad plcia piekna? ;) Zapoznaje sie ostroznie i z rezerwa czy wali jak w dym - i od razu zabawa?
-
Rowniez jestem z Wami i trzymam kciuki za Kawonka i Melonka! :) Gdybym tylko miala mozliwosci "lokumowe" ;) z miejsca wzielabym 2-3 staruszkow. Jeszcze zbyt sprawnie nie poruszam sie po forum, ale jak juz zajrzalam to sie nie odczepie od Waszego wspanialego forum. Chlopaki w gore! Bo przeciez... "chociaz zycia popoludnie jeszcze moze byc Wam cudnie!" I ja wierze, ze tak bedzie. Bardzo mocno.
-
Dzieci Herka poprostu uwielbia!! :) W ich obecnosci zachowuje sie naprawde wzorowo! Miala kontakt z dwiema 5 letnimi dziewczynkami. Biegaly wokol niej, krzyczaly.. Hera byla uosobieniem spokoju, grzeczna i ugna pozwalala robic ze soba doslownie wszystko! ( W przeciwienstwie do naszej Kochanej kundelki Afery, kora ma niespozyte pragnienie pogoni i mimo, ze rowniez lubi dzieci-nie wytrzymalaby i scignela kazdy poruszajacy sie obiekt, nie agresywnie oczywiscie -taka dygresja ;) Herka natomiast spokojnie spacerowala i wygladala na przeszczesliwa! :) Ale to jeszcze nie koniec! Miala tez kontakt z poltora rocznym chlopczykiem (chrzesnikiem Macka). Hera widzac szkraba zaczela... czule lizac go po raczkach!!! Niestety Maly nie majac wczesniejszego kontaktu z psami rozplakal sie, na co Hera odeszla kawalaek, ale mialam wewnetrzne poczucie ze zrobila to nie dlatego, ze placz ja zaniepokoil, ale zeby nie stresowac dziecka swoja wielka przyjazna mordka. :) Bardzo wyraznie widac, ze przy dzieciach Hera zdaje sobie spawe ze swojej sily i absolutnie nie demonstruje jej w zaden sposob!! Nie obskakuje, nie biega z impetem, jej wywazona, czula i przyjacielska, oaza stoickiego spokoju. :)
-
Witajcie Kochani! Wybaczcie, ze dopiero teraz sie odzywam, ale mialam duze klopoty z rejestracja, wiec tylko niemo sledzilam temat. Herka nie moze u nas zostac, niestety. :-((( Tymczasowo jest ona u rodzicow Macka, zawsze ma pelna miche, ale noce spedza na podworzu... U starszych ludzi, ktorzy sie jej boja (!!! Hery -najpogodniejszego i najbardziej przyjacielskiego psiaka pod sloncem !!!) nie moze liczyc na poswiecanie jej uwagi i odrobiny czasu.. :(( Jesli poznalibyscie ja chociaz troszeczke i zobaczylibyscie jak bardzo wrecz rozpaczliwie szuka kontaktu z czlowiekiem, jak bardzo potrzebuje i pragnie przewodnika, prawdziwego przyjaciela... Wierzcie mi, brak takiej osoby to dla niej dramat... Oczywiscie jezdzimy do niej kiedy tylko czas na to pozwoli, ale to tylko namiastka, polsrodek... Kiedy wyjezdzamy a ona szlocha (tak, nie wyje, nie piszczy, nie szczeka -szlocha jak najbardziej rzozpaczone stworzenie na ziemi) przy bramie i blaga, ze jeszcze chwilke, jeszcze chociaz momencik... Za kazdym razem oczy szczypia mnie potwornie... Kochani, zawieziemy ja absolutnie wszedzie, jak pisala Asiaz pokryjemy koszty operacji, moze ktos z Waszych znajomych, moze znajomy znajomych chcialby stworzyc dom Herze..? To 30 kilogramowe serducho caly czas czeka... :( I znowu sie powyłam. Ehh...