Dzięki wieeelkie za odpowiedzi! :)
Czyli Lublin nieco bardziej skłania się do tych malizn? Hm, hm. Lublin kończył mój weterynaryjny "guru" . Jeśli uda mi się dostać (bo progi podobno podchodzą pod medycynę), to zależałoby mi na kształceniu się w kierunku egzotyki i gryzoni właśnie. Mało mamy naprawdę dobrych lekarzy tego typu, generalnie kot, pies... a reszta to po łebkach. Ostatnio sama musiałam przekonywać lekarza, że nie może podać mojej świni morskiej leku, bo jest dla niej śmiertleny. Szok! I to są ludzie po 5, 6-letnich studiach!:roll:
Słyszałam, że najwyższy poziom ma Wrocław, a najlepsze zaplecze Warszawa. Może ktoś zdementuje/ potwierdzi? :razz: