Jump to content
Dogomania

TERESA BORCZ

Members
  • Posts

    4154
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

TERESA BORCZ last won the day on February 26 2010

TERESA BORCZ had the most liked content!

4 Followers

Converted

  • Biography
    WIELKIM PRZYJACIELEM ZWIERZĄT,PODRÓŻNIKIEM
  • Location
    ŚLĄSK, KRAKÓW, BAGDAD
  • Interests
    POLITYKA, ZWIERZĘTA,KWIATY
  • Occupation
    fILOLOG, TŁUMACZ RENCISTA

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

TERESA BORCZ's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

32

Reputation

  1. poszło skromniutkie wsparcie za wrzesień i pazdziernik dzisiaj, coś dorzucę końcem miesiąca ekstra
  2. poszły pieniążki na Rudusia do Ymuanji za 2 miesiące 60,00 zł
  3. Ale się dzieje, za długo mnie nie bylo trzymając kciuki za powodzenie wpłacam na Bertiego na wrzesień i pażdziernik 40,oo zł, jak się uda będą pieniążki całe dla Sylwunia/
  4. poszedł przelew dla Leo sierpniowy/
  5. Pogubiłam się nieco w rachunkach, przelewam dziś 30 za 3 miesiące na Puszeńka , nie wiem ile zalegam, jakoś to w końcu ogarnę!:roll:
  6. Dzięki za konto cioteczki yumanji, poszedł bezpośrednio przelew 90,00 zł dla Rudusia za 3 miesiące/
  7. czy zapotrzebowanie na omegi jest aktualne? komu posłać?? mam opakowanie w dobrym gatunku, co miesiąc kupuję moim podopiecznym/ poczytam wieczorem wątek, biedna psina narazie mogę polecić olej z pestek moreli który nieco ogranicza rozrost komórek zwyrodniałych, pomyślę co polecić ale napewno ekstrakt z liścia oliwki europejskiej, muszę się zastanowic i polecić coś z bardzo wielu środków sensownych w tym przypadku , może BETULECO, produkt naturalny oparty na cudownych własciwościach leczniczych brzozy, podaję telefon 502526010 dobry byłby olej kokosowy ma spore działanie antynowotworowe/
  8. Długo mnie nie było ani u cioteczek zainteresowanych losem Gucia ani Dropsika, to nie znaczy zaniedbania a wręcz odwrotnie, zniknięcie podstawowego leku NIVALINU, który jednak był ogromnie pomocny spowodowało że musiałam niestety wymyślac i stosować rozmaite diety i suplementy oraz ćwiczenia które pomogły by nie tylko utrzymać osiagnięte postępy ale i je rozwinąć, nie muszę opisywać jakie to czasochłonne a w dodatku dobijała mnie rozpacz że się nie uda, właściwie poświęcałam cały czas tylko moim podopiecznym i 24 godziny to naprawdę niewiele w stosunku do ich potrzeb/ oczywiście wszystko kosztem domu i siebie samej ale po pierwsze wrócił NIVALIN I JUZ OBA PSIAKI DOSTAJA NA NOWO OD JAKIEGOS CZASU a po drugie jeszcze zanim wrócil lek na rynek Guciolek sprawił mi nieziemska radość, po fali bezgranicznej rozpaczy, jak widać nie jest tak łatwo, któregoś dnia to nieiwielkie osiągnięcie, kiedy zacząl chodzić ale jeszcze mu się łapinki plątały, znikło, znów jeżdzil na tylnich zgiętych łapkach, zwielokrotnione wysiłki dały wynik, zaczął chodzić od nowa, i to bez plątania łapek na krzyż, najpierw mu się rozchodziły na boki a potem już nawet na zakrętach się nie przewracał! Mało nie oszalałam z radości, bo już przecież straciłam nadzieję, teraz jak już pojawił się NIVALIN działamy aby osiagnięcie utrwalić!!! Gucio stale biega na pełnych 4 łapkach, za mną , muszę bardzo uważać by go gdzieś nie nadepnąć, takie żywe srebro, udało mi się zrobić trochę zdjęć komórką w korytarzyku, aby ograniczyć jego możliwości biegania szybciej niz nadążę z aparatem, no i aby uniknąć kolizji z innymi psikami, bo Gucio niestety jest zadziornym zazdrosnikiem i rzuca się na rywali z prędkością torpedy/ Odkryłam kiedyś że jak naciskam szyjkę Gucia u nasady tułowia to cały tył ciałka się podnosi i to ok 2 cm ponad ziemię, to dobre spostrzeżenie bo oznaczało jakieś konkretne przewodnictwo nerwowe, Dałam mu sporą maskotkę do zabawy, jej ciężar jakoś równoważył jego ciało i nasz pacjent latał szaleńczo szarpiąc zabawkę na lewo i prawo, z radości i machał równocześnie ogonem, jak każdy zdrowy pies to cudowne ćwiczenie, oboje mieliśmy wiele radości on z tego że może to robić a ja że mogę to widzieć jako przejaw ogromnej zmiany/ mam nieco zdjęć ukazujących te dokonania poślę może do Saruni ona zawsze chętnie mnie wspomaga/ Zabrałam go na nieco już oporządzoną działkę, tam ogromnie chciał wszystko obejrzeć , powąchać, latał w tempie straszliwym ale z tej radości że ma pełną wolność na łonie natury, znowu nie miał czasu podnieść się na 4 łapki, może obce dla niego podłoże mu dyktowało inne niż w domu zachowanie, ale te ćwiczenia na łonie natury jeszcze przed nami!!!! Jestem pełna optymizmu że wkrótce pochodzimy na smyczce po ulicy! W dniu działkowych ćwiczeń był upał, Gucio w końcu położył się pod sporym iglakiem i odpoczywał, wybieramy się znowu, a potem nareszcie na ćwiczenia na bieżni wodnej, dobry początek osiagnęliśmy/ w rehabilitacji pomagaja mi też muszki i inne latające owadki, bardzo serdecznie na nie czekam z otwartymi zawsze oknami bo wtedy Gucio zwielokrotnia wysiłki i biega jak najzdrowszy pies podskakując i poszczek Kilka fotek zrobiła też cioteczka Korespondentka normalnym aparatem postaramy się to jakoś wstawić ku naszej wspólnej nareszcie radości/poślę jej link do wątku! jest bardzo cieżko przeżywać takie wzloty i upadki ale jak już się coś dobrego dzieje to szczęście ogromne, oby I grubasek Dropsik wroćil do osiagniętej już uprzednio formy, u niego jest to bardziej skomplikowane ale damy radę, dobrze że chociaz DROPS jest mniej apodyktyczny, pracujemy usilnie nad powrotem do biegającej formy i odchudzeniem/ To bardzo kochajacy psiak, za bardzo mu dogadzałam za to tera zdwajamy wysiłki, porobie nieco zdjęć i wstawimy, ale po kolei/ Wczoraj Gucio, piorac ze mną posłanka za wszelką cenę chciał wejść do wanny, nie widziałam go nigdy tak aktywnego w wysiłkach by się tam jednak dostać, wogóle najczęściej pracuje ze mna, na moment mnie nie opuści w teg części mieszkania gdzie ma dostęp, sam też potrafi wdrapać się na kolana, by dostać się do twarzy i szyi i polizać, dla mnie jest super, przytula się i co najdziwniejsze sam aranżuje pieszczoty ale nie pozwala jeszcze na mocniejsze przytulanie czy podnoszenie, w każdym razie nie zawsze, to zalezy od jego humoru, jak go nie ma to warczy szczerząc ząbki taki jest nasz Gucio, teraz muszĘ utrwalać osiĄgnięcie no i pomału oduczyć go ataków na inne psiaki, toleruje tylko Dropsika/
  9. trudno mi się ostatnio oderwać by wpaść na dogo, bardzo jestem wdzięczna Korespondentce że do mnie wpadła bo samej się moich cudów nie bardzo da przyjrzeć kamerą Sporo klopotu miałam z Perełką bo w okresie obchodów święta miasta było masę fajerwerków więc sunia nieco się wycofała mimo że starałam sie ograniczyć do minimum dostęp tych wrednych odgłosów, potem zaczęły się burze i po pierwszym piorunku miałam problem z sunią od nowa, znów uciekała pod stolik z lampką a na siłę jej wyciagać raczej się nie da, jest sprytna i bardzo silna, ma świetny apetyt a więc i tusze i siłę, co gorsze ona już nie tylko boi się grzmotów ale nawet jak czuje nadchodzącą burzę stosuje taką unikową politykę, za nic nie wyjdzie spod stolika z lampą, a przecież już bylo cudownie, spała że mną czy oglądała telewizję, podjadała z innych niż swojej miski, ku mojej radości/ potrzebowałam znów ogrom czasu by ja przekonać do powrotu do sytuacji kiedy sama przychodziła na kanapę i rozkładała się szeroko i radośnie do poklepywanka po brzuchu, co ogromnie lubi/ Na szczęście od kilku dni się poprawiła, znów przybiega do mnie na klepanie, pięknie zaczepia by ja podpieścić kładąc się na wznak i pocierając uszy łapkami, bardzo to próbuję sfotografować,ale jest szybsza od migawki aparatu, boi się pstryknięcia i błysku flesza, więc znika z każdego kadru Dużo czasu poszło na jej uspakajanie ale to nić, grunt że wraca do normy/ NAJWAŻNIEJSZE ŻE JUŻ SAMA OD NOWA WYBIEGA MNIE WITAĆ DO DRZWI SZKODA TYLKO ŻE Z TAK OGROMNYM RADOSNYM UJADANIEM! Kudełki są znacznie bogatsze, gęściejsze niż na zdjęciu, nie widać zbyt wyrażnie tych jeszcze nie ubarwionych, niemniej jednak coraz grubszych i gęściejszych, ostatnio kupiłam jej dwa suplementy diety z duąą zawartością skrzypowego krzemu, bratka, kłaczy pokrzywy itd, no i daje na utrzymanie już odratowanej superowo kondycji skóry - kwas hialuronowy, widzę że jest coraz lepiej , muszę się tylko nauczyć tak robić zdjęcia by ukazały jej fryzurę w pełnej krasie bo jak narazie flesz powoduje zlewanie się kudłeków ze skórą / Dalej mamy pochmurno i burzowo ale ona jakby się przekonała że w tych " kryzysowych "chwilach nic sie jej nie dzieje więc utwierdzam ja w tym przekonaniu jak mogę, no i jakies tam efekty są wreszcie przychodzi na wersalkę ale tak dziwnie po kilka razy wskakuje i ucieka , aż w końcu zostaje, jest dość ciężka i bardzo fajnie trzyma się ją na kolanach, po prostu czuje to fizycznie że jest zdrowa i energiczna, a te jej uszyskowe antenki , w dodatku śmiesznie owłosione są rozbrajające, reaguje nimi na wszystko, ostatnio poleguje sobie wtulona w kieleckiego Foksia i Lisunię z wnyków, jakoś nie mam sumienia burzyć tego komfortu dla niej i dla mnie, i biec po aparat ale postaram się to uchwycić/Długo trwa jak słusznie zauważyła cioteczka MaDi jej leczenie ale to jest jakiś bardzo tragiczny przypadek skupiający w sobie zestaw fatalnych choróbsk, zazębiajacych się i komplikujących życie suni, trzeba jej poświęcić tyle czasu ile wymaga by doprowadzić ją do stanu normalności/ narazie jest dobrze, idziemy do przodu/ZASTANAWIAM SIE CZY JEDNAK CHCIAŁABYM WIEDZIEC JAKIE KOSZMARNE MIAŁA PRZEŻYCIA CZY LEPIEJ NIE, BY SIE NIE RANIĆ! Znazłam w gliwickim schronisku identyczna sunie ale nie czarno siwa a ciemnobrązowo siwawą, identyczna jak nasza wyploszka tyle że nie tak nerwowa, spróbuje zrobić jakieś zdjęcie, już są dwie takie modelki!!
  10. no jestem na moment i jak zwykle sie usprawiedliwiam nadzwyczajnym brakiem czasu, bo nie dało się odmówić szczególnie cieżkim przypadkom i właściwie nawet 24 godziny na dobę to mało by podołać obowiążkom ale są i sukcesy, jak Lisa wygląda to widać, bardzo się w swym dobrobycie zmieniła i sama lgnie do ludzi, to bardzo ważne bo jakby się jakiś domek znalazł to już byłoby łatwiej, ona bardzo przymilała się cioteczce Korespondentce a to znaczy że już jej przerażenie pomału mija, spacerów już nie ograniczamy do krzaczka pod blokiem ale zataczamy coraz szersze kręgi, LISA NADAL NIE ZBLIŻY SIĘ DO AUTA!Nawet jak drogą przejeżdza w pobliżu ona zamiera i zapiera się jak mały osiołek, ale staje też z uporem gdy w filozoficznym zamyśleniu rozgląda się w miejscu które ją jakoś zainteresuje, nie bardzo lubi też wracać zbyt szybko do domu, dopiero po zaproszeniu z ucałowaniem łaskawie wejdzie na schodki/ W domu jest przecudownym psiakiem, zgodna z innymi, załatwia swe potrzeby tylko na spacerze, zna godziny swych spacerków i zawsze jest wtedy gotowa, stale stara się być we mnie wtulona, albo chociaż wpatrzona, drzwi sledzi dokładnie tak jak zauwazyła to cioteczka ,w nocy i w dzień, a jak pracuje gdzieś w jej pobliżu wersalki czy fotela z innymi łapie mnie obiema łapkami za fryzurę i przyciąga, by ją popieścić, sama daje cudnego buziaka w nos/ Na spacerkach podchodzi chętnie do innych psiaków , zachowuje się sympatycznie, ale w momencie gdy staram się jakiegos pogłaskać dzielnie staje pomiędzy nami i nie dopuszcza ale domaga się brania na ręce, mała zazdrośnica, pięknie radzi sobie z tą jedną łapeczką nawet stojąc na niej tylko w czasie wspinania się po mnie, by jak najprędzej wylądować w objęciach/ Rozmawiałam dwukrotnie z panią ze SZWECJI która była zainteresowana adopcją Lisuni na życzenie małżonka który ją znalazł na fotografiach w sieci, ale po dokładnym omówieniu wszelkich za i przeciw, obie doszłyśmy do wniosku że to ciut za daleko , mimo że pani miała wszelkie dane aby zapewnić jej najcudowniejszy domek, byłam absolutnie przekonana że LISIE byłoby dobrze i że byłaby kochana nie mniej niż u mnie, ale podróż w kilku etapach w obcym z początku otoczeniu nie byłaby do zniesienia dla niej, a przecież chodzi o jej komfort po wszelkich nieszczęściach jakie ją spotkały, 3 długie etapy podróży w kraju, potem prom, potem znów auto to za ciężka próba dla naszej księżniczki, a co gorsze w razie gdyby znów nie mogła się zaklimatyzować raczej trudno byłoby jej zapewnić powrót, więc ż wielkim żalem czekamy na inny domek/ Dla mnie nie jest uciążliwa, to najukochańsza królewna jaką można sobie wyobrazić i napewno coś się znajdzie bliżej/Napewno komuś kochąjacemu takie cuda wpadnie w oko i doświadczy ogromnej radości posiadania tuż obok tak subtelnej w pieszczotach sunieczki/
  11. o raju, napisałąm pościk i go wcięło, coś zmalowałam nie tak! ogromnie się cieszę z wieści od hojnej cioteczki!! poszedł nareszcie moj przelew zaległy dla Lukasa 50 zł plus 25 zł nawiązki za opóznienie, mam nadzieję już się nie spóznić więcej/ jakaś nadzieja, ale tylko nadzieja się kroi w dwóch miejscach, w jednym się dowiem wyniku jak zdobędę transport na legowiskowe dary dla naszego schronu, tam złożyłam zapotrzebowanie na domek podobny rodzinie do której jadę/ drugie miejsce do rozpoznania /spotkałam super prozwierzęcych ludzi no i nie przegapię takiej okazji do zareklamowania Lukaska dziś odebrałam telefon po sporo szczegółów, dostanę adres mailowy i wtedy poproszę o wysłanie najfajniejszych fotek i opisu zalet naszego psika, sama nie dam rady stale jeszcze mój komputer z powodu błędu nie wysyła zdjęć do maili/ Ludzi poznałam przy okazji ratowania kociej rodzinki, KOCINKA OKOCIŁA SIĘ NA KRAWĘŻNIKU W TEN UPAŁ, PAŃSTWO NIE OPUŚCILI ICH ALE ZAWOŁALI PO POMOC, zapakowali kicię z malcami do wyścielonej miseczki i sporo czekali zanim przybieglam z kontenerkiem, odwiezli mnie do domu,nie miały szans na przeżycie tak zaplątane w łożysko i zamotane między soba pępowinami że mama zrezygnowała z prób opieki, całą noc rozplątywałam i przecinałam, myślałam że umrę ze strachu, pierwszy raz coś takiego widziałam, ale kocia już podjeła obowiązki macierzyńskie i mogę komuś zaoferować śliczne rudaski ( są też czarne 2 i jeden popielato rudy), może za ten horror bozia nagrodzi domkiem dla LUKASA!! Po raz kolejny trzymam kciuki!
  12. to schronisko to jeden z koszmarów jakich niestety jest wiele w naszym cywilizowanym mocno kraju, jestem osobiście swiadkiem w jakim stanie odebrano psa stamtąd, następnym świadkim jest osoba wioząca go na Śląsk i nowa właścicielka, a także śląscy weterynarze błagani o pomoc! To Poker nam znalazła tego Pudelka a tym samym otworzyła oczy na Ruską Wieś, dzięki za to!! ciekawi mnie niezmiernie czy pan lekarz weterynarii powiatowy, który wspaniałomyślnie pozwolił wolontariuszom i organizacjom zabrać nieco psów nie poczuwa się do odpowiedzialności za tak tragiczny stan tych zwierząt i w dodatku za nasze podatników pieniądze, nikt nie robił łaski opiekując się tymi zwierzętami, a zostawiając je w takim stanie za taką kasę jaką normalnie płaci się za luksusowy hotelik, nie wiem czy nie należałoby przykładnie złożyć zawiadomienia do prokuratury o podejrzeniu popełnienia szeregu przestępstw różnego charakteru, tym bardziej że szczególnie bulwersuje fakt że miało to miejsce i przed i po wejsciu w życie nowej ustawy / z powyższej sytuacji wynika że ludzie zamieszani w te aferę nie respektują polskiego prawa jako takiego ani w starej formie ani tymbardziej w nowej, czyżby ta grupa ludzi stanowiła państwo w państwie!!! UTRZYMUJEMY URZĘDY, SĄDY, SEJM, SENAT, KROCIE IDĄ NA USTAWY, JAK TO MOŻLIWE CI LUDZIE ŚMIEJĄ SIĘ W NOS WSZYSTKIM UCZCIWYM CZŁONKOM SPOŁECZEŃSTWA POMIATAJĄC PRAWEM I SPRAWIEDLIWOSCIĄ W NASZYM KRAJU!! Co na to wojewódzki lekarz weterynarii? Ja tu delikatnie mówiąc widzę sprzeniewierzenie się etyce zawodowej /
  13. o Ruskiej Wsi słyszałam, bardzo bym chciała posłac maila do osoby hen hen z wysoka która jest z ta wsia chcąc nie chcąc związana, popieram akcje wyadoptował mi się cudownie z tamtej wsi piękny rasowy pudelek jest piękny i bardzo ukochany przez nową panią w Gliwicach!! Lukas jest piękny, nawet go takim nie pamiętam z miejsca skąd był zabrany, musi sie do niego los usmiechnąć!!!dajcie konto na które mogę wysłać moje zaległe deklracje z nawiazką, do Monisi czy do hebanka??odetkana skrzynka choc nie wiem na jak długo!!! coś się negocjuje, podam namiar na kogoś kto oczekuje informacji i zdjęć psiaka
  14. no jestem na wezwanie cioteczki Emigrantki, mało mnie na Dogo bo mam dużo do leczenia, ale warto, opisałam co najlepsze dla problemów skornych w pw w odpowiedzi na zapytanie cioteczki minii, te pryszcze ZARUSI przypominają skórę PEREŁKI ale tu jest chyba stadium początkowe, wszystko co opisałam jest pomocne i wypróbowane, zastosujcie sukces murowany tak jak u Timona czy PEREŁKI, narazie mam bardzo mało czasu ale może w przyszłym tygodniu będą nowe fotki tej biednej suni po leczeniu a raczej w jego trakcie, to ogromna praca ale ona była już w 100% łysa!
  15. Zapisuję Maniusia, dostałam wiadomość od PAULI, ale mimo że było to dość dawno dopiero dziś miałam szansę wejsć na dogo, zaanga zowanie totalne w ratowanie biedaka nie dało szans
×
×
  • Create New...