Witam serdecznie!
Bardzo proszę o pomoc w następującej sprawie. Mój dwunastoletni, kundelek ma nowotwór jądra i wymaga kastracji, sam zabieg nie jest zbyt skompikowany natomiast najbardziej obawiam się znieczulenia i wynikających z niego powikłań, zarówno tych wczesnych jak i późnych.A że piesek nie jest już młody, był adoptowany właściwie z ulicy co zapewne też odcisneło się na jego organiźmie (oczywiście nie adopcja lecz jego bezdomne życie ;) ), co też wpływa na moje obawy. I w związku z tym moje pytanie. Czy ma ktoś z Was jakieś doświadczenia co do strony anestezjologicznej lekarzy z kliniki przy SGGW? Tudzież jakąś wiedzę na temat ich doświadczenia, podejścia do zwierzaka w tej materii? Bardzo proszę o pomoc, ponieważ nowotwór jest, trzeba zdecydować się na zabieg, a moje obawy są ogromne.
Z góry dziękuje za pomoc.
Pozdrawiam!