-
Posts
169 -
Joined
-
Last visited
About Izura
- Birthday 06/17/1993
Converted
-
Location
Mogielnica
Izura's Achievements
Newbie (1/14)
11
Reputation
-
Wiem, że szczyt ale co ja zrobię? Nie chce sąsiedzkich wojen wywoływać, opierdzielam pojedynczo- taka wojna nie wiem ile by się ciągnęła i nie wiem do czego tacy idioci się mogą posunąć;/
-
A może obroża tylko do adresówki? Ja tak zrobiłam, Bro ma jedną przy szelkach, w których wychodzi i jedną na stałe przy obroży, którą zakłada jak wychodzi na dworek ale nie przypinam do niej smyczy.
-
Mam dość głupich ludzi i jestem bliska przefarbowania Browara na czarno, założenia mega kagańca i ćwiekowanej obroży, może zacznie wyglądać groźnie. Kurde, pies na podwórku siedzi, wygrzewa gnaty, wyglądam przez okno i co widzę? Moja sąsiadka pakuje mi przez pręty w bramie pół wnuczka, bo "chciał pogłaskać pieseczka". Pieseczek szczęście pełne, bo lubi większość dzieci, ogólnie ludzi kocha, ale jakby pazurem przejechał to czyja wina by była? Mam też dość tego, że wisi tabliczka "Uwaga! Pies!" a tatusiowie pozwalają swoim dzieciaczkom wkładać łapska przez furtkę- trochę wyobraźni no! Za to miałam ostatnio ścięcie z mamusią, która czepiała się, że Bro na podwórku nie jest w kagańcu, "bo jej dziecko by chciało pogłaskać". I mam kurde dość piesków bez smyczy, które właściciele pilnują tak, jak ja działanie lodówki- Bro ma zwaloną socjalizacje, ok, to mój problem i zdaję sobie z tego sprawę, ale mam odpowiadać za wolnolatające psiunki, które włażą mu pod łapy albo lecą z pyskiem? Za psa sąsiadów, który bezczelnie podbiega do płotu i robi awanturę aż nie zabiorę psa do domu a potem spotykam go wychodząc z psem też mam odpowiadać, mimo, że mój ma smycz a tamten bez? Bo co, bo Browar waży 23kg a tamten ze 3? Do tego ostatnio wlazł mi na podwórko(przeciska się skubany przez pręty, nie widzę sensu uszczelniania, skoro Browar tamtędy nie ma opcji, że sięprzeciśnie) i chciał mi skoczyć na Paszteta(królik), tylko dzięki jako-takiemu refleksowi oprócz wielkiego stresu nic kicakowi nie jest. I wytłumaczcie mi, czy ja się czepiam?
-
Mój Browar się dobrał do laptopa, zrzucił i wyrwał przy okazji gniazdo do ładowania. Przememłał mi telefon (może to była sugestia, że po co doładowywać jak można kupić mu kolejne piłeczki). Za to całkowity armagedon to robią króliki- mój Pasztet potrafi doprowadzić pokój do takiego stanu, że stoję jak słup soli. Żarcie równomiernie rozłożone po podłodze, miska z wodą wywalona, kuweta przekopana, na łóżku owoce a królik siedzi na biurku i próbuje dobrać się do wieczornej porcji psiej karmy. A może Pasztet powinien się zaprzyjaźnić po prostu z Krą? Wysłać ich razem do jakiegoś bunkra i niech niszczą u bałaganią ile wlezie...
-
Pasztet jest już u mnie. Ogólnie jest dość duży, śmierdzi i ma mnie tam, gdzie bobki (mam teorię, że on jest wypełniony nimi cały), ale jak chłop mi zaproponował, że może mi tuszkę sprzedać od razu w cenie żywca to nie myślałam tylko brałam. Podobno ma 3 miesiące, ale bydlak swoje waży, waga docelowa to ok. 6-7kg a jest w połowie. To, w jakich warunkach był woła o pomstę do nieba i nawet denerwować się nie chcę. A teraz o tym, jak Browar to przeżywa. No więc... Ciekawie to nie wygląda. Pasztet ma zrobioną zagródkę pod biurkiem, tam mu najbardziej pasuje przebywanie, ma michę, sianko, gałązki i kuwetkę, eksploracji poczynać nie chce za bardzo, a jak się ruszy to wszystko ofukuje albo kicha. Wracając do układów- Bro za mocno chce się z nim poznać. Dzisiejszą noc spędził na dworku a nie w domu ale czasem bywa, że jak wyjeżdżam (a ostatnio nie było mnie tydzień, mój chłopak zrobił się popsuty, czeka na operację i musiałam mu pomóc w uczelnianych przejściach) więc jakiejś tragedii nie było, tym bardziej że nawet nie wiedział o nowym koledze. Ale dziś już wie a ja nie wiem co zrobić, teraz Bro wie że on jest i boję się rywalizacji. Do tego nie umie się uspokoić, cały czas jest podjarany i z tej chęci zaprzyjaźnienia się może zrobić mu krzywdę. Co radzicie? Jak to rozwiązać? Jeśli Bro nie da rady się uspokoić (w towarzystwie kotów też było podobnie, ale po 2h zrozumiał, że nie opyla my się entuzjazmować) i nie dojdzie do ładu będę musiała dla Paszteta znaleźć nowy domek, a nie chcę tego- polubiłam smrodka i jego dziwne uszy (jedno klapnięte, jedno stoi). Nie po to brałam go, żeby przez przypadek pies go zakatrupił albo na serce żeby zszedł. Pomocy <prosi>
-
A mój za to jak tylko zaznał spania w domciu na podusi za nic nie zostanie na dworze na noc. Wyje, szaleje, wariuje bo on che do środka i już. A wcześniej był podwórkowy.
-
Okolice Grójca- 17 psów !!! Czy ktoś zna tą sprawę ?
Izura replied to kinia098's topic in Już w nowym domu
Mam tylko możliwość autobusów, ani prawka ani samochodu:( -
Okolice Grójca- 17 psów !!! Czy ktoś zna tą sprawę ?
Izura replied to kinia098's topic in Już w nowym domu
Ja jestem z okolic Grójca jakby coś, mam połączenie pks. -
Jak jeszcze w podstawówce byłam mają koleżankę pogryzł pies, przechodziła koło niego codziennie, nie reagował, ona go nie drażniła. Pewnego dnia poczuł, że da radę przeskoczyć ogrodzenie- przelazł skubany przez 2m siatki i poszarpał jej rękę. Odszedł szybko do krainy wiecznych łowów, gdzie żadnego dzieciaka już nie ruszył. Do dziś ma blizny i nie założy koszulki na ramiączka. Kazik raz prawie pogryzł dziecko- moja genialna babcia powiedziała dwuletniej dziewczynce, żeby pobiegła obudzić pieska. Piesek się nie spodziewał, przestraszył się i zamachnął się paszczą kilka cm od twarzy małej. Dopiero to uświadomiło babci, że mimo, że można psu zrobić wszystko i nie ruszy to jednak ma on zęby i w całkowitym zaskoczeniu może zrobić krzywdę. Taki był, że nie warczał, nie krzywił się tylko jak mu nie pasowało to odchodził aż do znudzenia.
-
http://alegratka.pl/ogloszenie/jamnik-jamniki-i-nie-tylko-rasowe-22115903.html
-
Witam:) Mam w planie powiększenie stada futrzastego o królika- przede mną najdłuższe w życiu pomaturalne wakacje a potem przeprowadzka i do pracy, więc to chyba najlepszy moment, aby nauczyć i uszastego królika i ogoniastego psa żyć ze sobą w zgodzie i harmonii. Martwi mnie tylko to, że Browar nie panuje nad okazywaniem miłości i czułości. Niby kotowate nauczyły go, że ma się nie zbliżać (metoda nosa i pazurów), ale czasem je goni- nie w celach morderczych, ale dlatego, że dopadnięty kot nadaje się do wylizania, ogólnie poza psami, których nie znosi i z czym walczę kocha wszystko i wszystkich. Psów nauczył się nienawidzić przez to, że idioci okoliczni puszczają swoje luzem, po kilku atakach nauczył się na wszelki wypadek sam działać:( W sumie to mu się nie dziwię- jakby do mnie każdy człowiek leciał z bejsbolem też bym pewnie na wszelki wypadek kija szukała. Tylko to niepanowanie nad sobą, czy on nawet przypadkiem nie zrobi takiemu królikowi krzywdy? Jak go przygotować (i siebie, i pokój) jeśli plan spełnienia marzeń o słodkiej, uszatej kulce zrealizuje? Nie planuje miniaturki, chcę kupić sobie zwykłego zwierza, którego ktoś by przerobił na jakiś pasztet albo innego królika w śmietanie. Browar jest towarzyski, chciałabym aby się zakumplowali, nie nudziłby się tak zostając sam jak będę szła do pracy, a mieszkanie i tak będę miała trudno znaleźć z psem, królik to już raczej mniejszy problem będzie;) I jeszcze jedno- nie planuje klatki- kable i wszystkie niebezpieczne rzeczy i tak mam usunięte po tym, jak odchowałam kociaki, taki "standard bezpieczeństwa przed zwierzami" jaki mam wprowadzony nie daje pola do popisu dla nawet najdzikszych pomysłów. 4 szkraby odkryły wszystkie możliwości doprowadzenia mnie do palpitacji serca na widok np. kociaka siedzącego w akwarium, na szafie, zaklinowanego w grzejnik i takie tam;) Myślałam, żeby zacząć tak, jak uczyłam Kazika nie ruszać kotów, czyli nagradzanie za zachowanie grzeczne i spokojne, za wariowanie, warczenie (bo nienawidził na początku) i próby morderstwa wywalałam go do świątyni przemyśleń (czyli na ganek, gdzie się uspokajał i chwilkę nudził). Potrzebuje porady, czy to jest realne aby królik nie ucierpiał na tej znajomości. Pomożecie?
-
Ja cały czas oglądam się za czarnymi psami, patrzę po okolicznych podwórkach- mimo, że to już 2 lata prawie Kazik śni mi się po nocach. Jego obroża i kocyk cały czas czekają. W każdej chwili jechałabym po niego na drugi koniec świata.
-
Kota nie jest łatwo czegokolwiek oduczyć. Spróbuj ignorować go jak gryzie, u jednego mojego to poskutkowało. Ale musisz się liczyć z tym, że niektóre koty jest są wredne- pisze to ja, właścicielka rudzielca, który jest dyktatorem i tłucze każdego jak uzna, że się należy.
-
Ja mogę udostępnić kota na psy, po spotkaniu z nim nie było psa który bo nie omijał kotecków łukiem. Niestety, skutkiem ubocznym jest to, że uczy swojego zachowania inne kotki, i możemy mieć np. 3 kocury, które siadają na balkonie, do którego pies sięga tylko pyskiem i tłuką jak chce się sztachnąć miauczącym przyjacielem. I ludzie mogą dziwnie patrzeć na pobliźniony psi pysk. Nie nadaje się do oduczania atakowania yorków, bo traktuje je jako worki treningowe. I z pinczerami niezbyt, bo ostatnio musiałam go z jednego ściągać jak chciał mi pieseczek nogawki poobrywać. Ogólnie waży w porywach do 10kg, nie polecam do lżejszych psów, chociaż mojego Browara ustawił sobie nieźle, mimo, że to 23kg psa to jak idzie rudy kot to schodzi mu z drogi. A ja tą bestię butelką karmiłam...
-
W sobote byłam z Browarem u weterynarza, zwykłe szczepienie. Kto by się spodziewał, że po stresującej jeździe samochodem (boi się strasznie, obślinił cały tył, chował mi się pod pachę, drżał) gdy już dojedziemy dopadnie nas "uroczy" foksterierek. Weterynarz wybiegł na odsiecz z miotłą, psy kotłują mi się pod nogami, pod nogami ubity śnieg i lód, jakby się złapały mocniej to nie byłoby co ratować z tamtego. Nie ma to jak podbiegacze, Bro nie lubi psów które latają luzem, sama go prowadzę zawsze na smyczy, nie puszczam nigdy poza podwórkiem ale przecież to ja i mój pies będziemy źli jak któregoś pięknego razu poharata takiego podbiegacza. Piesek sąsiadki jak się dowiedziałam musi każdego psa tak "przwitać".