Witam, przejdę od razu do rzeczy. Dziś wet ma "nieczynne" jadę jutro z rana, ale na co się nastawić?
Mój pies - Karo - był zawsze aktywny, na spacerach nie potrafił usiedzieć w miejscu, biegał w te i z powrotem, gdy siadałam na ławkę od razu wskakiwał obok mnie. Od kilku dni więcej leży, nie ma apetytu, mimo że jest gorąco bardzo mało pije, ma drgawki. Nie może wskoczyć nawet na najniższą przeszkodę, ma trudności z wchodzeniem po schodach. Nie kuleje, ale wygląda na to że ma coś nie tak z tylną lewą łapą, wczoraj zauważyłam że się na nią czasami zatacza, przewraca. Dziś rano wyglądało to lepiej, bo ucieszył się bardzo na widok smyczy, jednak musiałam go wnieść po schodach, a po połowie przebytej drogi nie miał siły i musiałam go nieść z powrotem. Teraz nie chciał nawet wyjść przed dom ze mną posiedzieć, mimo że zawsze sprawiało mu to wielką radochę.
Pies ma ok. 10 lat, ale nie wydaje mi się żeby w ciągu 2-3 dni zrobił się z niego taki dziadek, skoro jeszcze 3 dni temu potrafił biegać godzinami. Nie ma mowy o jakiejkolwiek nadwadze, piesek jest mały, pewnie coś ok 8 kg. Co może mu być? Jutro z rana jadę do weterynarza, na co się nastawić? Dostanie antybiotyk, czy może konieczne jest leczenie operacyjne? Proszę o pomoc :(