Nix2
Members-
Posts
12 -
Joined
-
Last visited
Contact Methods
-
WWW
http://www.video.zgora.pl
Nix2's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
[quote name='Szamanka']Tak jak napisała Inarugowa: nie zabijesz w haszczaku instynktu łowieckiego. . Zdarzyło się, że tata spuścił psa na ogródku działkowym. Pech chciał, że był tam dziki kot... To była sekunda i kot stracił życie... :(:(:( ..[/QUOTE] No ale na ogródku działkowym, gdzie są drzewa, krzaki, płot z siatki albo jakiś inny to kot nie ucieknie ? Ja tam specjalistą nie jestem od spraw łowczych, ale zawsze wydawało mi się, że "średni" kot, "średniemu" psu zawsze ucieknie, oczywiście jak ma dokąd... pzdr! Nix
-
Co do warczenia... Jakiś postęp JUŻ JEST! Psina wyraźnie mniej warczy na mnie w większości sytuacji. Nadal jednak kiedy ma kość /smakołyk powarkuje jak blisko przechodzę, ale staram się po pierwsze nie podchodzić/przechodzić za blisko. Po drugie ignoruję to i nie zwracam uwagi na to warczenie- suczka zawarczy ok. 1 sekundę i przestanie. Na razie wszelkie "wymiany" sobie darowaliśmy, a to co robimy w zasadzie ( i w skrócie) to: 1. wołanie suni i dawanie smakołyków, także w momencie wchodzenia na posesję oraz karmienie z ręki 2. zabawa w domu- sunia lubi szarpać za starego kapcia- tak się siłujemy, ja dodatkowo rzucam kapcia, ona przynosi i mnie trąca nim 3. nie podchodzenie jak ma coś do gryzienia/smakołyk Jeśli dalej pójdzie wszystko w tym kierunku- może będzie zupełnie oK ? pzdr! NIx
-
[quote name='karjo2']Skoro sunia nie ucieka, to wlasnie na lince uczy sie odwolywania... I warto pamietac, by od czasu do czasu ciagle cwiczyc ( w bezpiecznym terenie) puszczanie psa luzem, bez smyczy/linki i zatrzymania, by do niego podejsc, w razie uszkodzenia obrozy, smyczy pies nie pogna przed siebie w obledzie, najwyzej odbiegnie kawalek i wroci, badz zatrzyma sie.[/QUOTE] Zgadzam się w 100%! Staramy się tak robić tj. puszczać luzem i odwoływać jak najczęściej. Tylko z tym "bezpiecznym" terenem jest problem... no chyba że prywatny, duży, dobrze ogrodzony teren, bo w lesie, na polu zawsze się może jakaś zwierzyna znaleźć i pies może teoretycznie pognać za nią... Jeśli pies ucieknie z linką, to złapanie go ( albo najpierw znalezienie) jest tak samo trudne jak bez linki. Mój pierwszy Husky miał zwyczaj gnać na złamanie karku, gdy tylko został spuszczony ze smyczy... kilka razy popełniliśmy ten błąd i kilka razy psa dogoniliśmy, ale z pomocą auta, bo bez niego byłoby ciężko...Po tych doświadczeniach już psa nie puszczaliśmy, ale co z tego skoro pies okazjonalnie sam opuszczał posesję i zabawa w łapankę rozpoczynała się na dobre... A może uczyć haszczaka nie reagowania na zwierza ? Na początek kota puszczać, ale takiego szybkiego, żeby husky na 100% go nie dogonił? Nie, nie to nie do przyjęcia :eviltong: pzdr! Nix
-
OK, kupię linkę 20m, ale jak prawidłowo mam ją stosować ? Tzn. puszczam sunię z linką i tyle ? Ta linka ma pomóc w ewentualnym łapaniu psa ? Widzę że dużo jest link 10m...mogę połączyć dwie takie ? A co to znaczy "linka za śladem" ? pzdr! Nix
-
Tak, przyznaję rację że pewne ryzyko zaginięcia jest. Jednak po pierwsze primo:eviltong: suczka nie przychodzi na rozkaz, jednak nie ucieka też...w zasadzie puszczamy ją luzem tylko z jej kolegą - biegała setki razy i ani razu nie chciał uciec. Po drugie primo :eviltong: ilu właścicieli haszczaków twierdzi, że pies jest posłuszny , jak mu się chce... a jak mu się nie chce to ..... Ale zaczęliśmy z nią i nad nią trochę pracować i ( np. jedzenie/karmienie z ręki itd. ) do tej szkoły też się szybko pofatygujemy. Pewnie na jakieś efekty trzeba poczekać z miesiąc ? pzdr! Nix
-
[quote name='an1a'][B]Nix2 [/B]suka nie jest wredna, a niepewna... ...Jak ona w ogóle zachowuje się w stosunku do Ciebie na spacerach? Jeśli na smyczy wydasz jej komendę i nagrodzisz żarciem? Też ucieka/boi się?[/QUOTE] Na spacerze sunia jest grzeczna, fakt że troszkę ciągnie na smyczy, ale nie tak bardzo. Generalnie na spacerze zero powarkiwania. Jak wydam jej komendę jak jest na smyczy( umie tylko na razie "siad" i "łapa") to siada grzecznie, nie boi się, nie ucieka. Natomiast jak biega luzem, to już z posłuszeństwem nie jest tak dobrze, w zasadzie to ok.90/100 przypadków chce przyjść jak się ją woła, nieraz jak biega z innym psem, nie słucha wcale, jest w "amoku"... ale to chyba normalne ? pzdr! Nix
-
[quote name='karjo2']... Za to masz to, co sam wypracowales na psie.... Rozpisze sie jutro, daj znac, skad jestes.[/QUOTE] Jeśli 3- 4 razy przydusiłem psa, to już mam to co "wypracowałem" ? Moim zdaniem suczka była i jest nazwijmy to "wredna", a moje działania tylko mogły wzmocnić efekt... Pisałem już skąd jestem- lubuskie pod Z Górą. pzdr! Nix
-
Nie szkodzi. Co do "wymiany" np. krążka taśmy klejącej próbuję coś wskórać, ale na razie bez efektów. Jak Albi ma to "coś" to nie podchodzi po smakołyk. Jak się ją woła i pokazuje smakołyk, powarkuje i cały czas bacznie obserwuje. Jak podejdę ze smakołykiem w ręku, warczy coraz bardziej, jak podsunę rękę ostrożnie na 30 cm, to warczy dalej, ale łypnie kilka razy niepewnie i błyskawicznie chwyci smakołyk z ręki, ale bardzo gwałtownie, tak jakby miała rękę odgryźć... i zje sobie i dalej warczy. Skoro ta akurat sytuacja w tej chwili jest najgorsza( nazwijmy to "pilnowanie zdobyczy-zabawki itp) to może przez jakiś czas odpuścić sobie te wymiany ? Bo mam wrażenie że tu akurat więcej rozdrażniam psa niż dochodzę z nim do ładu ... W ogóle, to jak Albi powarkuje, to cały czas naprawdę bacznie patrzy, oczy jej się "robią duże" i badawczo ale i bojaźliwie chyba patrzy... To by znaczyło że nie jest pewna reakcji człowieka, i obawia się naszego działania tak ? pzdr! Nix
-
[quote name='pelaodrudego']Nie sądzę aby to powarkianie było oznaką agresji, raczej niepewności i asekuracji. ... ... Podejrzewam, że wasza sunia chce troche dominować, "pilnuje" zakupów bo jest tam cos dobrego i kuchenki bo na niej gotuje sie żarło. To, że pilnuje córki to raczej objaw miłości do niej niż agresji do reszty domowników. Nie można jej tylko pozwolić żeby rządziła w domu ale nie takimi metodami jakie polecił znajomy. .[/QUOTE] Mi się też wydaje że chce dominować, ale skoro teoria dominacji jest przestarzała to co ? Jak zareagować gdy znów stanie przy torbach i będzie warczeć ? pzdr! Nix
-
[quote name='karjo2']Zacznijcie z sunia pracowac od poczatku, odbudujcie zaufanie do Was. Wracajac do domu, warto miec cos w kieszeni dla psa, jakis smakolyk (bulka, kosc, kawalek miesa).[/QUOTE] Tak zrobimy, w zasadzie to córka często przynosi coś dla psa, ale reszta rodziny dopiero zacznie to wdrażać. [quote name='karjo2'] Zamiast zabierac cos, naucz wymiany, na poczatek wymieniaj zabawke na cos atrakcyjniejszego, podobnie kosc, ucz od poczatku jedzenia z reki.[/QUOTE] Tylko na co wymieniać kość? Co jest atrakcyjniejszego ? Dla Albi chyba nic... A co do jedzenia z ręki- ona je bez problemu( i warczenia) nawet ode mnie. W zasadzie jedyne co pewnie umnie to "siad" i "łapa" - no i dostaje smakołyk/cokolwiek. [quote name='karjo2'] Zamiast prowokowac warczenie, wywoluj sunie z pokoju corki. I to wszystko powoli, stopniowo, poczytaj, jak opiekowac sie szczylkiem, uczyc i zacznijcie pracowac z sunia: [URL="http://www.owczarek.pl/zofia/journal/default.asp"]Owczarek.pl - Szczeniak w domu - Blog Zofii[/URL] Powoli zacznijcie ja wciagac w bieganie z Wami, uczenie komend zaprzegowych, roznych polecen. [/QUOTE] To znaczy że na tym etapie mamy celowo unikać sytuacji powodujących warczenie tj. w razie potrzeby usuwać się na bok, byle suczka tak nie zareagowała? A w miarę postępów wrócić do normalności ? Dobrze rozumiem? [quote name='karjo2'] Jak wygladaja Wasze spacery, co robicie z sunia, jakie macie plany co do niej? Dlaczego zostaje w obejsciu sama, za duze ryzyko ucieczki, kradziezy... [/QUOTE] Na spacery chodzi córka najczęściej i syn, to jest codziennie ok. 45-60 minut, nieraz i 1,5h do parku i na łąki( nieuczęszczane przez ludzi, za to popularne wśród psów:) Często hasa tam z jednym lub dwoma amstafami. Nie jest agresywna do żadnych innych zwierząt, nawet kota nie goni- dziś podeszła na smyczy do siedzącego kota na ok. 40cmi powęszyła trochę, dalej jej nie pozwoliłem, bo bałem się że kot ją drapnie po oczach... Tak raz na tydzień, półtora jeździmy do lasu na 1-1,5h i wtedy cały czas lata jak w amoku. Jak przyjedzie, ma dość i kładzie się zaraz. Co do obejścia: to domek jednorodzinny z ogrodem, ja jestem cały czas na miejscu, (pracuję w domu) więc suczka jest trochę ze mną w domu, trochę na dworze. Zwykle śpi do ok.10-tej, potem trochę poje, pokręci się i wychodzi. Umie z zewnątrz otworzyć drzwi wejściowe, więc często są otwarte i wtedy przychodzi sobie kiedy chce. [quote name='karjo2'] Rozejrzyj sie po sprzecie zaprzegowym, niedlugo sie przyda, to tez pozwoli troche nadrobic stracone zaufanie - jesli wykazesz sie duza cierpliwoscia. I przeczytaj, szczegolnie ostatnie akapity wpisu: [URL="http://rubeus.ovh.org/index.php/zaufanie-psa.html"]Zaufanie psa : Labrador Retriever : Rubik[/URL][/QUOTE] Jaki sprzęt byłby na początek dobry? Ale zaprzęg na kółkach czy jak ? Poczytam oczywiście, dzięki! pzdr! Nix
-
Jestem z lubuskiego( spod Zielonej Góry). Co do stosowania dominacji... jak wyżej napisałem zastosowałem tę "dominację" tylko 3-4 razy i to dawno temu( w czerwcu konkretnie, może na przełomie lipca 2009). Potem już nie było żadnych przypadków tłamszenia suczki... Co do nastawienia do psa... co mam zmienić ? Bo mam dobre tj. przyjazne nastawienie i zawsze miałem, tyle że martwi mnie troszkę te powarkiwanie. Cała reszta rodziny też jest nastawiona przyjaźnie. Dzięki za linki, poczytam troszkę z w/w lektury :) pzdr! Nix
-
Witam! Mam problem z moją sunią Husky...może nie jest to "czysta" agresja, ale chyba coś koło tego... Ale od początku: Sunia Albi ma 1o miesięcy. Poprzednio miałem psa Husky( dożył 8 lat tylko, bo jednego ataku nie przetrzymał niestety) i ten egzemplarz był praktycznie bez jakiejkolwiek agresji,był super łagodny, tyle że miał od 1-go roku życia padaczkę i cały czas był na lekach, które to wiadomo- wyciszają, przymulają troszkę... Wracając do sprawy: Pewnego dnia w czerwcu gdy Albi miała 6 miesięcy wróciliśmy z miasta z zakupami/torbami które postawiliśmy w kuchni na stole i na podłodze przy stole. Albi podbiegła natychmiast i gdy ktoś z domowników się zbliżył zaczęła warczeć. Byliśmy zaskoczeni reakcją, taki scenariusz powtórzył się jeszcze z 4-5 razy, z tym że stawała na tylnych łapach a przednimi opierała się o blat stołu na którym stały zakupy...Raz też tak zrobiła gdy na stole w ogrodzie mieliśmy słodycze i lody... W końcu kolega doradził, że suczka próbuje zdominować domowników i trzeba ją nauczyć właściwej hierarchii...kiedy to się zdarzy, miałem ją przydusić do ziemi aż zapiszczy, nakrzyczeć i dać jej po nosie, po czym puścić. Tak zrobiłem ze 3-4 razy. Owszem, do toreb z zakupami już nie biegnie i przy nich nie waruje, jednak od powiedzmy 2-3 miesięcy ( czyli prawie od czerwca) Albi zaczęła warczeć i powarkiwać w praktycznie każdej sytuacji. Najwięcej warczy na mnie- no cóż- przeze mnie była "tłamszona" w sutuacji powyżej opisanej. Teraz suczka warczy np. gdy przechodzę koło niej, dotknę ją, pogłaskam, nawet zawołam po imieniu. Na innych domowników warczy znacząco mniej, ale też. Jak ma jakąś zabawkę(kulkę papieru, piłeczkę) to strasznie warczy, jak się jej próbuje to zabrać, próbuje chwycić za rękę. Owszem, przy głaskaniu często kładzie się na plecach rozkładając nogi i obnażając brzuch, ale dalej powarkuje... Oczywiście jak ma kość albo coś podobnego to nie da podejść bliżej niż 50cm, warczy potężnie, natomiast akurat do swojej miski pozwala zaglądać, pozwala też się od niej odsunąć, ( no może leciutko warknie wtedy, ale na tym koniec) Np. nie daje siebie poczesać wcale- warczy już "poważnie" i córkę lekko chwyciła za rękę ( nie do krwi, ale zawsze) - więc obecnie wcale jej nie czeszemy... Często jest tak: suczka leży sobie w korytarzu, jak tylko ja idę do kuchni, Albi momentalnie zrywa się i przede mną jest przy kuchence, biegnąc warczy, potem siada na tylnych łapach i warczy ( przy kuchence Albi czeka jakby na żarcie, bo tam się żarcie szykuje). Generalnie wygląda to tak, jakbym był konkurencją do żarcia albo coś podobnego. Często warczy na mnie nawet w sutuacji, gdy śpi w pokoju córki( 16 lat, ona w zasadzie opiekuje się nią), często na łóżku a ja tylko wchodzę i zbliżam się do łóżka... W zasadzie to zupełnie odmiennie Albi zachowuje się jak przychodzi się do domu, a ona była sama na podwórku- łasi się, liże po rękach, cieszy się bardzo i z warczenia nic a nic nie zostaje. W zasadzie wtedy to "nie ten pies"...Jednak już po chwili wszystko wraca do "normy" i Albi zaczyna warczeć o byle dotknięcie/podejście/pogłaskanie itp. Na obcych szczeka( jak ktoś przyjdzie do domu) przez chwilę, ale cofa się, jest lękliwa co do obcych, nie próbuje atakować, broń Boże, poujada tak z pół minuty, potem podchodzi ostrożnie, powącha nieufnie i położy się i leży już spokojnie. Tak robi ze wszystkimi "obcymi" Co do błędów wychowawczych...owszem, nie zwracaliśmy uwagi np. na wchodzenie psa na końcu do domu, pies często wbiegał przed domownikami, spał też "w nogach" na łóżku, przepychała się w drzwiach, spała gdzie popadło np. na środku korytarza itp itd. Proszę zatem o poradę, co należałby robić i jak dalej postępować z suczką ? pzdr! Nix