-
Posts
37 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Tomek_H
-
Jak moja sunka za bardzo nie wiedziała gdzie ma się załątwiać ja rozegrałem to tak, że w miejscach w których się załatwiała rozkładałem gazety. To ograniczyło załatwianie się w różnych miejscach tylko do miejsc gdzie są gazety. Gdy się do nich zbliżała szybciutko na dwór. Po drugie średnio co dwie godziny brałem psiaka przed dom i czekałem, czekałem, czekałem i czasami się sunka załatwiła, a ja ją nagrodziłem i do domu. Ja poświęciłem na naukę czystości mojego psiaka około miesiąca. Wstawałem również po kilka razy w nocy i wynosiłem psinę na siusiu. To wystarczyło. Psy to naprawdę bardoz mądre stworzenia i szybko kumają o co biega. Ps. Oczywiście nie obyło się bez strat. Nigdy nie zapomnę jak zdjęła sobie z biurka kilka wypożyczonych książek, namiętnie je "przeczytała"(czytaj:zgryzła i porozdzierała), a na koniec tą całą mądrość ludzką podumowała i zrobiła siusiu. Ach co to było za tłumaczenie w bibliotece uczelnianej:oops:
-
Witam, Dzwoniłem dzisiaj do weta i polecił mi kontynuować leczenie i skontaktować się z nim dopiero za [U]3 tygodnie[/U]. W moim miescie mamy jedynie podać jeszcze raz ivermectin. Co o tym sądzicie? Dzisiaj zabrałem rudą na krótki spacer i ciągle jest strasznie wykończona, wprawdzie zaczęła jeść i załatwia się już normalnie ale w końcu podejrzewaliśmy nowotwór. Może trzeba by to jakoś dalej sprawdzić i wykluczyć lub ewentualnie leczyć? Jakie badania powinniśmy wykonać?
-
My stosujemy co sezon obrożę z Bayerna i niegdy nie mieliśmy problemów mimo częstych wypadów do lasu. Stosowaliśmy też frontline i też był bardzo skuteczny. Pozdrawiam
-
[B]Z ostatniej chwili:[/B] Stan się poprawia, biegunka zatrzymana-kupa normalna;), wzrost aktywności - wygląda na to, że idziemy do przodu. Oczywiście do szczytu formy nam daleko bo psina na silnych lekach jest ale pojawiła się nadzieja, a było już bardzo bardzo źle. Będę informowal o wszystkim na bieżąco. Jeszcze raz dziękuję za wszystkie rady. Mam nadzięję, że to rzeczywiście była tylko ta włosogłówka i [B][U]jeszcze raz przestrzegam wszystkich przed tym paskudztwem (nie każde odrobaczenie zabija wszystkie robaki!!!!)[/U][/B] W przyszłym tygodniu kontaktuję się z moim lekarzem i myślę, że jak zakończymy leczenie to zrobię kolejne badanie krwi i kału i będziemy działać dalej. Oby wszystko ułożyło się po naszej myśli. Pozdrawiam Was serdecznie!
-
Z wetem z Wrocławia mam się skontaktować dopiero w przyszłym tygodniu. Sytuacja na chwilę obecną wygląda tak, że psina wczoraj zaczęła jeść i jest aktywniejsza. Dzisiaj już sępiła więc wydaje mi się, że wszystko wraca do normy(choć ostatnio też była krótka poprawa). Biegunka ustała ale sunia jeszcze się nie załatwiła, co mnie trochę niepokoi ale po takiej głodówce może to normalne.... Dziękuję Ewtos za odpowiedź, to mnie właśnie tak męczyło-nie byłem pewien, czy włosogłówka może doprowadzić do takiego stanu i na jakiej zasadzie wyszło to dopiero teraz(zresztą to pytanie jest otwarte, bo pewnie żyła z tym już jakiś czas). Co do nacieków na płucach to radiolodzy z Wrocławia po zdjęciach nie są jednoznaczni. Zdjęcia były robione w moim mieście i to kilka razy dlatego nie chcieliśmy jej niepotrzebnie ponownie naświetlać.W tym całym zamieszaniu powiększone serce odeszło trochę na drugi plan, ale dla mnie to sprawa otwarta i napewno tego nie zostawię bez konsultacji ze stosownym specjalistą. Po prostu trochę za dużo spadło na nas za jednym razem i musieliśmy wybrać co ważniejsze. Jak wspomniałem nie jestem z Wrocławia i aby tam dojechać musieliśmy wyjechać bardzo wcześnie i po prostu nie było czasu aby wszystko sprawdzić, a jej stan był opłakany. Mała_Czarna jak wspomniałem jesteśmy u dobrego specjalisty i narazie będę czekał, bo jego działania są skuteczne. Niemniej jednak bardzo Tobie dziękuję i jak zajdzie potrzeba napewno skorzystam z sugestii. Sybel niestety dowiedziałem się o tym za późno. Widzisz od ośmiu lat chodziłem do tej lecznicy i sądziłem, że wet. wie co robi. Szkoda słów... Oczywiście pozostają wielke obawy i wątpliwości, zwłaszcza o to czy to nowotwór. Zobaczymy.... Ps. Macie może jakieś sugestie w związku z wynikami?
-
Witam, wet. (1-szy wet.)nakłuła kaszaka igłą, nie było żadnego znieczulenia, robiła to chyba po to aby sprawdzić co to jest, z kaszaka wyszła "kaszka" i uznała, że nie ma się czym martwić, co jak się okazało nie było prawdą. Odrobaczenie i szczepienie było w tym samym dniu. Potem zaczęła się reszta jak w poście pierwszym. Psina obecnie czuje się już lepiej ale trzeba się zastanowić co dalej. Czy są jakieś specjalistyczne badania wykrywające nowotwór oprócz zwykłego usg, badania krwi i rtg? Czy stan taki mógł być wywołany inwazją włosogłówki? Co z tymi wynikami? Co robić dalej?
-
Ja chodziłem wkurzony, nawet bardzo przez długi czas, bo to postępowanie było co najmniej nieprofesjonalne, a skutki są opłakane. Mam tylko nadzieję, że jakoś z tego wyjdziemy
-
No widzisz, jestem ogólnie wkurzony na to co zrobiła - szczepienie, odrobaczenie i nakłucie kaszaka w jednym dniu (mimo moich obaw, bo pytałem, czy to przypadkiem czegoś nie obudzi, ale ona twierdziła, że nie, że tak można, że sprawdzimy itd.) i tydzień później się zaczęło. Generalnie pies wyglądał na zdrowego a po tygodniu....ech szkoda słów. Chociaż do końca nie wiadomo, każda szczepionka osłabia układ immunologiczny i po niej mogą uaktywniać się różne choróbska. I popatrz człowiek myśli, że psa ochroni przed wszystkim a tu...
-
Jeszcze raz dzięki. Jak wspomniałem zaufanie pełne ;) jednak każdy może wnieść coś cennego, bo to nietypowy przypadek
-
Witaj, Dziękuję za odpowiedź. Z kaszaka nie pobrano materiału do badania (wyszła taka "kaszka") a wspomniany doktor już raz uratował naszą sunię - wielki szacunek, to chyba najlepszy specjalista z jakim miałem do czynienia. Teraz oczywiście też leczymy psinę we Wrocławiu. Pozostaje jednak wiele pytań i niewiadomych a każde spostrzeżenie jest cenne. Na następną wizytę mam się natomiast umówić dopiero pod koniec przyszłego tygodnia, więc nie chcę bezsilnie czekać, kiedy może ktoś z Was coś jeszcze zaproponuje, bądź spotkał się z podobnym przypadkiem. Pozdrawiam serdecznie
-
Witam, Chciałbym prosić Was o radę i spostrzeżenia związane ze stanem mojego psiaka(ośmioletniej seterki irlandzkiej). Historia jej choroby jest dość długa, postaram się jednak możliwie streścić najważniejsze fakty. 24 kwietnia poszedłem z moją sunią do naszego zaufanego weta aby zaszczepić belcię na choroby zakaźne i odrobaczyć. Pokazałem weterynarce wtedy guzek na karku, który później nakłuła i okazało się, że to kaszak (miałem obawy czy można kłuć takie twory ale ona stwierdziła, że tak. No więc wyszliśmy z lecznicy w przekonaniu, że wszystko jest ok. Niestety... po jakimś tygodniu zaczęły się silne biegunki, spadek apetytu itd. Poszliśmy znowu do lecznicy i wet zapisała nam leki. Niestety były mało skuteczne. Zrobiliśmy badanie krwi – wszystko było ok., dwa razy usg – niby ok. Dostaliśmy kolejną porcję leków metronidazal i encorton i osłonowo lacidofil i po jakimś czasie biegunka ustała, zatem podjeliśmy decyzję o odstawieniu leków. Już w tym czasie psina strasznie schudła (8kg) co było efektem biegunek i proponowanej przez weta strategii lekkiego karmienia i głodówek. Przez cały czas proponowałem zrobienie badania kału, ale wet uznała, że nie ma takiej możliwości i potrzeby. Nie nacieszyliśmy się długo poprawą, gdyż niespełna tydzień później zaczęło się na nowo. Stwierdziłem zatem, że należy podjąć dalsze działania celem wyjaśnienia sprawy. Pojechaliśmy do innej lecznicy i wet od razu zaproponował zrobienie rtg i badanie kału. Wtedy dosłownie zwliło nas z nóg. Wet stwierdził, że pies ma nacieki na płucach i powiększone serce, oraz inwazję średniego stopnia włosogłówki. Zrobiliśmy kolejne badanie krwi i okazało się, że wzrosły leukocyty do 17,5. Psina generalnie była już w stanie fatalnym, a my w całym tym czasie obdzwoniliśmy chyba z dziesięciu weterynarzy . Pojawiły się najgorsze obawy, że to już koniec. Zdecydowaliśmy się zatem na jak najszybszy wyjazd do Wrocławia na kompleksowe badania. Do tego czasu Belcia dostawała wzmacniające kroplówki, aby się nie odwodniła i aby w jakiś chociaż sposób skompensować deficyty związane z brakiem apetytu. W końcu trafiliśmy do Wrocławia, zrobiono tutaj badanie krwi, ponowne badanie kału i usg. Wyniki krwi wyszły bardzo niepokojące –poniżej zamieszczam je z prośbą o interpretację. Usg też było niejasne, ale wskazywano na stan zapalny na jakimś odcinku jelita, nie wykluczając nowotworu. Sugerowano nawet, że psa trzeba jak najszybciej operować, aby nie doszło do zapalenia otrzewnej. W kale wyszła inwazja włosogłówki i pojawiło się pytanie czy to może być spowodowane właśnie tym. Nasz lekarz z Wrocławia-swoją drogą świetny specjalista, który już raz wrócił życie mojej Belci podał Invermectin i zapisał leki, antybiotyk, Metronidazol, Encorton, Hepatil i Uropol. Wróciliśmy z Wrocławia pełni obaw, ale stan suni się poprawia, odzyskała apetyt i odpukać chyba odzyskuje siły(a było już naprawdę bardzo źle – cały czas spała, w zasadzie nie podnosiła się itd.) Pojawia się zatem pytanie, co jest grane i co z tym dalej zrobić. Jakie badania należy przeprowadzić, aby wykluczyć nowotwór na 100%, bo jeśli się okaże, że to jest jednak nowotwór to trzeba szybko działać, aby to paskudztwo zatrzymać. Jak wspomniałem poniżej zamieszczam wyniki krwi, które są bardzo niepokojące i wskazują na silny stan zapalny i problemy z wątrobą(wpisałem tylko te które są niezgodne z normą. Proszę Was o radę i sugestie, być może spotkaliście się z włosogłówką i podobną sytuacją. Jak wspomniałem stan suni się poprawia ale pozostaje obawa, że po odstawieniu leków znowu się zacznie. Alat - 194 U/l (max<100) [COLOR=red]Fosfataza alkaiczna 3286 U/l (max <200) [/COLOR] Kreatynina - 59 umol/l (min-88,max-159) Albuminy -24 g/l (min-25, max-35) Fibrynogen 7,26 g/l ( min-1,0, max-3,0) GGT 105 U/l (max<25) morfologia: [COLOR=red]leukocyty 24,0 G/l (min -6,0, max-15,0)[/COLOR] rdw 17,8 % (min-12,0, max-17,0) Limfocyty 3,6 % (min-12,0-max-37) Granulocyty - 92,8 %(min-60,0, max - 90,0) Granulocyty 22,4 G/l (min-3,6, max 13,5) Pozdrawiam Was serdecznie i proszę o [FONT=Verdana]pomoc[/FONT] Ps. Chiałbym Was jednocześnie przestrzec przed tą cholerną włosogłówką na którą zwykłe odrobaczenie np pratel nie działają. Już teraz wiem, że trzeba robić profilaktyczne badania kału mimo, iż pies jest odrobaczony.