Witam wszystkich!
Bardzo proszę o pomoc. Dzisiaj, już po raz 2, nasz szczonek wpadł... w szał? Nie wiem co o tym myśleć. Siedziałam z nim na posłanku, jak zawsze. Mały gryzł zabawkę, którą trzymałam. Zachowywał się spokojnie. W tym czasie mój narzeczony zmywal podłogę. Nagle maluch zaczął szaleć - gryzl tym razem mnie (dosyć mocno), starałam się go przytrzymać, ale się wyrwał (może chciał "dostać" mopa?). Następnie dostał szaleńczego speeda - biegał od pokoju do pokoju, jakby nie wiedział co robi, przewrócił się 2 lub 3 razy i w końcu narzeczony złapał go i przytrzymał, żeby piesek nie zrobił sobie krzywdy! :sad::sad: Nie było to wcale zabawne:shake: Narzeczony przytrzymał go za zadek i kark (po możeminucie "walki" powiedziłam narzeczonemu, żeby puścił Misia). Mały jednak pracował paszczą bez skrupułów warcząc, wyrwał się i ponownie zaczął szaleńczy bieg... Potem Misio przybiegł do mnie do łazienki, położył się i powolutku uspokoił. Później delikanie go głaskałam i spokojnie, cicho do niego mówiłam. Teraz śpi w kuchni. Daliśmy mu spokój. Byliśmy oboje mocno przestraszeni.Trochę chaotycznie, ale emocje jeszcze mi nie opadły:shake:
Piesek ma niecałe 10 tygodni. Jest rodowodowy. Mieszka z nami. Jest członkiem rodziny.
Prosimy o pomoc.