w 100% zgadzam się delfy2000
Kinga starała się zapewnić lepsze życie suni. Chwała wszystkim za ogromną pomoc w postaci deklaracji i wpłat na Sabcię.
Ale jak sunia odeszła, nagle nastąpiła fala zarzutów.
I wcale się nie dziwię, że Kindze puściły emocje..
Robiła co w jej mocy, aby poprawić suni byt, jednak się nie udało.
Saba nie doczekała się ani transportu, ani otwartej chęci przyjęcia jej pod dach gdzieś bliżej..
Jedyną ostoją była p. Ewa, która wg mnie zawaliła mocno sprawę z wetem, nie zmieniając specjalisty lub chociażby skonsultowania się z innym weterynarzem.
Dajcie Kindze ochłonąć, a nie rzucacie oskarżenie za oskarżeniem
Sunia zdechła :-( takie rzeczy się zdarzają... poza tym uważam, że to my WSZYSCY ponosimy winę za to, że nie sprostaliśmy ani sprawnej organizacji transportu, ani znalezieniu bliższego domu..:oops:
Wyciągnijmy wnioski na przyszłość i postarajmy się, by taka sytuacja więcej się nie powtórzyła. Bądźmy bardziej otwarci i chętni na pomoc w transporcie (nie mówię tu o kwestii finansowej, bo pieniążki zawsze jesteśmy w stanie szybko zorganizować, ale żebyśmy chętniej wybierali samą opcję przewiezienia zwierzaka). Niech to będzie lekcja dla nas wszystkich. :oops: