Tydzień temu uspałam moja kochana suczkę dobermana. Uwierzcie mi , kosztowalo mnie to naprawdę dużo, zmobilizowała mnie do podjęcia tej decyzji moja córka.Hercia miała 9 lat, od roku cukrzycę i niestety po mastektomii przerzuty raka. Była kochanym, dobrze ulozonym psem , który umilał nam zycie, jeszce parę miesięcy temu nie dałabym wiary że czeka mnie to pożegnanie z kochanym psiakiem. Ale jej cierpienia były juz tak duże , że jej piękne czarne oczy mówiły do mnie- pomóż mi!:placz: W smochodzie nawet nie jęknęła , gdzie wcześniej nie cierpiała jeździć , byłam z nią do końca , przytulałam i głaskałam , bo na to zasłużyła , i zawsze będzie w moim sercu nie jako pies tylko jako czlonek rodziny.
Smutno mi ale uwierzcie , chcemy być ze swoimi zwierzakiami jak najdlużej , też tak myślałam ,ale to egoizm, w odpowiednim momencie trzeba im pomóc, serce strasznie boli ale tak trzeba!!!
Oj jak brakuje tej radości , gdy wracam z pracy:placz: