Wczoraj po pracy je odwiedziłam, niestety bez jedzenia byłam, nie sądziłam, że trafię. Psiaki jak zobaczyły zwalniający samochód to już się ucieszyły, a jak zawróciłam i zaparkowałam to skakały na siatkę. Ten większy (brązowy) wygląda mi na młodziana, szczeniaka, bardzo kontaktowy - lizał mnie po rękach, skakał na siatkę, jak cmokałam - to zagadywał. Drugi też się łasił. Potem nochalem pokazały mi okruchy po bułce, no i już wiedziałam, o co kamon :oops: Muszę się poprawić.