Potwierdzam, Misio kochany. Czasem się domaga miziania i idzie jak taran na ludzia. Trzeba mocno stać, bo przewróci. Natomiast wie, że będę go chciała zamknąć samego w pomieszczeniu i jak tylko widzi, że kończę sprzątać i szykuję się do drzwi to on się przepycha i już jest pierwszy. I zaciągnąć go jest bardzo trudno. Jak worek z kartoflami. Po zamknięciu go popiskuje, łapą wali i drapie w drzwi. A jak usłyszy, że zupełnie wychodzę to zaczyna wyć. Nie wyje non stop, raczej tylko na początku. Na dworku też popiskuje, jakby kogoś szukał? Mnie chyba mysza zbyt ambitnie potraktowała, nie poradzę sobie sama z nim. Wyprowadzać go często nie dam rady, bo pracuję. Ktoś wcześniej to proponował. Sporo nowości jest dla niego i dla mnie. Nie wiem co robić. Wieczorem był na dworku, zrobił siusiu. Wcześniej dostał serka białego i pochłonął z prędkością błyskawicy. Potwierdzam, kotami się w ogóle nie interesuje.