Hmmm pierwsza noc po opracji czyli w wtorek miał opercje to w środe w nocy serce się kroiło byłam bezsilna patrząc na niego jak był nieprzytomny, tak mi go szkoda nic jeść nie może bo ma szewek na jelicie dlatego same kroplówki i kleiki ryżowe je a on lubiał sobi pojesć dlatego teraz mi jest go strasznie szkoda. Każdy się dziwi że po operacji, a szaleje jak niewiem psoci chce się bawić je itp. ALE wczorajsza noc znów była straszna o pierwszej w nocy obudził mnie niewiedziałam co się dzieje wstałam a on szybko pobiegł do swojego kojca i wymiotował samą pianą niewiedziałam co się dzieje pogłaskałam go i wziełam spowrotem do łóżka zaczoł płakac znów dałam go na ziemie a on pobiegl do kuwety znów zwymiotowac samą pianą i tak całą noc popłakiwał rano się obudzialam a on spał mi na klatce piersiowej jedynie to go uspokoiło. Dzisiaj moj mama wzieła go do weterynarza popołudniu będe wiedzieć co znów się stało. Powoli trace siły co chwile coś niewiem co mu jest i niewiem jak mu pomóc. Takie niewinne stworzonko nie powie ci co mu jest a te smutne oczka mówią same za siebie :(