Ela113
Members-
Posts
8 -
Joined
-
Last visited
Ela113's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
Bazyli puchata łagodność- potrzebny dom o wielkim sercu - MA DOM
Ela113 replied to agamika's topic in Już w nowym domu
P.S.;) Mnie się wydaje, że on nie miał jakichś specjalnie złych przejść, nie ma w nim strachu. Nie chowa się, nie piszczy tylko pierwszy rusza do ataku z ogonem do góry i postawionymi uszami. Kiedy posłuchać jego ochrypłego szczekania, to można pomyśleć, że to naprawdę jakiś potwór. I to nie jest obszczekiwanie, tylko szarpanie się żeby zagryźć, przydeptywanie i bicie kagańcem, jakby nie kaganiec, to pies nie miałby szans. Proszę nie wierzyć, tak jak ja uwierzyłam, w to, ze on był tym potulnym barankiem w boksie. One po prostu wyczuły natychmiast, z kim mają sprawę, pewnie się stawiał i chciały mu pokazać kto rządzi a ze było ich więcej, to tak sie skończyło. Komu o tym opowiadam, kilkadziesiąt osob, potwierdzają, ze tak na pewno było, i weterynarz, i pani z zoologicznego, ktora ma kilka psów w domu. Dzisiaj zerwał smycz, nie wiem czy by się to udało 80 kg bernardynowi, jakby się rozpędził. Przewrócił mnie, i jak analizuję sytuację to dochodzę do wniosku, że ja do tego faceta nie mogę mieć pretensji. To tak wyglądało, jakby on chciał zabic tego psa, tylko kaganiec mu przeszkodził Dlaczego przestał? Pobiegłam w przeciwną stronę a on za mną, dumny z tego co zrobił. Taki ma po prostu styl. Nie chciał potem wejść do klatki, bo podejrzewam tak mu sie spodobała wolność, chyba sobie przypomniał co stracił. Zwiał i robił awantury napotkanym ludziom i innym psom, jamnik z facetem gdzieś zniknęli na szczęście. Poszłam na górę po Mamę, chwilę jeszcze się rozlegały jego wrzaski na wszystkich a potem przybiegł i to wcale nie przestraszony psina a agresywny wilczur, ktory by sobie chciał tak szaleć całą noc. To, co z niego wyszło, po zaaklimatyzowaniu się, kiedy poczuł się pewnie, nie było sympatyczne, i dużo pracy trzeba było włożyć, aby było tak jak teraz. Natomiast w tej chwili może pomóc jedynie treser i na pewno nie głaskaniem. Czasami są po prostu takie psy. Przecież on tez sie będzie cieszył, ze może pobiegać bez smyczy, że ma lepszy kontakt z psami. ;) -
Bazyli puchata łagodność- potrzebny dom o wielkim sercu - MA DOM
Ela113 replied to agamika's topic in Już w nowym domu
Niestety, to co napisałam o strachu, powoli muszę wycofać. To jest agresja świadoma, dominanta, chęć zagryzienia, on jest dzikusem, prawdopodobnie pilnował obejścia, był szczuty na psy, może żywił się kotami na wolności, bo znam takie przypadki. Jka biegł za naszymi kotami to sięgał im do karku zębami. Jak chodzi o dzieci to nie wiem na razie czemu. może mu dokuczały albo ze względu na cienki głos i niewysoki wzrost uważa ich za jakieś zwierzątka? Trudno powiedzieć. Dzisiaj i wczoraj zatakował psy, które przez cały czas stały spokojnie, czyli to jest z jego strony zamierzone. kobiety wrzeszczały, żeby go zabrać bo ich psy (golden bodajże i mały kundel stały przyjazne, no potem uciekały) a on rzucał się na nich na serio. Właśnie była straszna afera z facetem na spacerze, niestety winien Roki(zawsze on jest winien, bo rzuca się już z daleka, mały czy duży). Zerwał smycz, chciał zagryźć jamnika, pobił go kagańcem Facet usiłował pobić mnie, przeklinał, dlatego rozważam zgłoszenie na policję, bo dyspionuję jego odciskami palców. Metody łagodne u niego nie są skuteczne, żadne smakołyki. jest sterylizowany, więc tylko by mu przybyło dodatkowych kilogramów Sposob z myciem jest super na koty, on musi wiedzieć, ze nie wolno, jest bariera strachu przed wanną i ona działa. To było tak z adopcją, ze poszłam do schroniska po psa łagodnego, nie tylko to kotów ale głównie do psow i o takiego prosiłam, nie byłam na boksach wcale i żałuję, bo i dla nas i dla niego chyba źle się stało. Może trafiłby do domu z ogrodem, tam byłoby o wiele lepiej. Jednak czy wtedy obeszło by się bez tresury, nie sądzę. Wydano mi go ze szpitala, był po przejściach, więc faktycznie chodząca łagodność, to mnie zwiodło. Chociaż na korytarzu parę akcji pokazał. Szczerze muszę przyznać, że gdybym znalazła tę stronę wcześniej, nie wzięlabym go, bo obawiałabym się że mogą być problemy, na spacerach właśnie. Zawsze miałam chociaż po dwa dwa psy na raz w domu, więc znam się na nich, zdjęcie kiedy szczeka mówi samo za siebie, ze on jest po prostu niewychowany i agresywny. Jak tylko trochę się pozbierał, przyjąl wobec nas w domu postawę dominującą. Gryzł, mam jeszcze siniaki, rzucał się z łapami, nie dla zabawy tylko żeby przewrócić a jak siedzieliśmy na krześle, potrafił podejść i uderzyć w głowę z tyłu łapą. wcale nie słuchał i żdne smakołyki nic nie pomogły. Trzeba było postawić sprawę jasno, dać w tyłek rz drugi i pomogło. Nie zauwazyłam, zeby coś to popsuło w relacji on-ja. Wręcz przeciwnie, jest bardziej przywiązany, szcześliwy, że jest u nas, więc chyba nie są te metody takie złe. On nie nadaje się do mieszkania w bloku i do spacerów bez solidnej tresury, kagańca metalowego i kolczatki. To jest odpowiedzialność, bo jeżeli kogoś pogryzie a nawet gorzej, bo może uszkodzić kagańcem, to ja będę ponosić konsekwencje i wtedy mnie pociągną do odpowiedzialności - mandaty, sąd, a przede wszystkim on trafi z powrotem do schroniska. Dzisiaj porzuciłam wszelkie wątpliwości w kwestii metod. K9 to szkoła policyjna, świetna z tego co wiem, i tam znajdzie się wkrótcem, dla wlasnego dobra przede wszystkim. Jest typowym psem do budy, łańcuchowym, bardzo silny, kompletnie nieodwoływalny, jak już zacznie szczekać i atakować to nieprawdopodobnie hałaśliwy i uparty w tym co robi. Do tego jeszcze on nie jest zbyt inteligentny. Więc dlatego nie zadziałają prośby, czy pochwały jak akurat jest grzeczny do psa, czy kota, bo on nigdy nie jest grzeczny. Chyba, że wobec tych psów, które zna jest grzeczny, a nie o nich tu chodzi tylko o coraz to nowe, napotykane. O ludzi na rowerach, o starsze panie, którym też kilka razy usiłował się dobrać do siedzenia. Nie pisałam tego wszystkiego, ale ponieważ problem narasta, zdecydowałam się. Odezwę się jutro, pozdrowionka od bazylka i ode mnie, pa dobranoc ;)Wszystkim -
Nie zagłębię się w szczegóły, bo jest np .[url]www.sadownictwo.com[/url], gdzie na pewno powyższy przypadek zinterpretują właściwie od strony wpływu nawożenia azotowego na drzewa owocowe przed wejściem w fazę owocowania. Tego wątku nie będę rozwijać, to nie forum ogrodnicze. Opisany przypadek z drzewami owocowymi to nic niezykłego, w przyrodzie, zapewniam. Też mogę zamieścić podobne fotki, ale na innej glebie, nie na takiej pozbawionej kultury po budowie osiedla, gdzie było jedno gruzowisko. Skoro mieliście Państwo możliwość wycięcia drzewa, to mówimy chyba o prywatnej działce lub coś w tym rodzaju a ja mam na myśli tzw. dobro wspólne, czyli zieleń osiedlową zasadzoną własnoręcznie, czy przez administrację. Nie zaś, i proszę się nie obawiać, wszystkie drzewa świata,dlatego to zupełnie inna bajka. Dla osob, które myślą podobnie jak ja, i zapewniam,że jest ich sporo, porada : Na pytanie, to gdzie ten pies ma sikać, wystarczy powiedzieć: na pana/-i nogę, tam zawsze. Działa. Poza tym inna sprawa, jak piesek sobie goni luzem i sika a inna jak jest świadomie podprowadzany, a obecnie,ze względu na przepisy, głównie są pieski na smyczach wyprowadzane. I właściwie głównie chodzi o młode drzewka, typu sosny. Są nawet niszczone paliki, które chronią do nich dostep. Paliki używane są do aportowania :lol: a drzewka do sikania. Widac, jak po paru rundkach kora jest sukcesywnie niszczona. Gdyby nie to, ze wiem o zjawisku sikania na drzewko przez psy, nie wiedziałabym, ze coś takiego istnieje. Po prostu moje umiały robić to gdzie indziej albo były tak nauczone. Nawet ten obecny, puszczony luzem woli na środku trawnika. Nie trudno takie miejsca znaleźć, trochę dobrej woli.
-
[quote name='socurek']nie rozumiem też tego, że dziś mój pies spokojnie sobie obsikiwał drzewko i jakiś kretyn do mnie wyskoczył z tekstem, zebym zabrała psa. Wykupił sobie prawo do sikania pod tym drzewkiem, czy co? A może mam mu nosić butelkę? [/QUOTE] Witam. Jeżeli chodzi o obsikiwanie drzewek, to niestety ten ktoś miał rację Mieszkam w Krakowie na osiedlu, gdzie sadzimy drzewka z sąsiadkami, odkąd pamiętam, inaczej byłaby pustynia. Uwierz mi (jestem w temacie, bo w tym roku bronię inżyniera z ogrodnictwa na Uniwerku Rolniczym, studia oparte były głównie na fizjologii roślin), kilka razy obsikane drzewko, zwłaszcza w zimie, nie pociągnie długo. Po prostu uschnie. Widziałam wiele takich drzewek u nas. Tak samo usychają, jak drzewa czy pomniejsze krzewy przy ulicach posypywanych solą. Ja jestem urodzonym psiarzem, mam 3 koty psa ze schroniska, zawsze miałam psa czy kota a raczej jedno i drugie. Ale jeżeli zauważę, czy ktoś z rodziny albo sąsiadów, że ktoś sobie prowadza psa pod drzewko, natychmioast zwracam uwagę albo wnosze skargę do admionistracji osiedlowej i są to skuteczne skargi. Spokojnie pies się wysiusia i bez drzewka,( moje nigdy ale to nigdy nie siusiały prz drzewku )no chyba, ze jest do tego przyuczany bo i takich właścicieli znam. Wtedy nie chce za nic na trawniku, ma jakiś odruch. Forum jest poświęcone psom, zgoda, ale przyroda to nie tylko psy a i cudzą pracę trzeba uszanować. Odnośnie obszczekiwania, znam ten ból, jak nikt. Pies też jest ze schroniska, też przed tresurą. Pani doktor określiła jego wiek na 3 lata, ale on jest dzikusek jak roczny. bieganie to dla niego życie a niestety są przepisy. Chociaż, jak zobaczyłam go w akcji, to zgadzam się z przepisami. Mam wielką nadzieję, ze tresura pomoze, bo jest to odlotowy pies, przywiązaliśmy się nawzajem, niekłopotliwy w nocy(ani jęknie, śpi od 21ej do 8ejtej rano jak kamień), jakby nie tarcia z moimi kotami, już opanowane, to sąsiedzi nie wiedzieliby, ze jest pies. Ale obszczekuje dzieci, facetów, psy małe(zwłaszcza), duże, chce gryźć małe. To na bank są jakieś przeżycia z życia przed schroniskiem. Ale czy tresura pomoże? Nie wiem, na ile mu to zapadło w podświadomość. Jest to, podejrzewam, głównie obrona tego co ma obecnie oraz wieczny lęk, że zabierze mu ktoś jedzenie. Trafiłam na świetnego tresera, obiecał, że cos pomoże. Zobaczymy. On na pewno zostanie u mnie i tak, bez względu na to co się stanie, bo to ludzie są winni, że zwierzę jest takie a nie inne. On się już zresztą wycierpiał. (Zbieraliśmy się na działkę i gdy podniosłam łopatę, oszalał ze strachu, przewrócił się na plecy, uszy po sobie, ogon podwinięty, łapy podkulone, a oczy jakbym miała złe zamiary a nawet daleko stałam). Zeby się mógł wyhasać bez smyczy, chociaż w kagańcu, którego nienawidzi, wychodzimy o pierwszej w nocy. Najlepiej jak pada, bo mniejsze szanse, że kogos spotkamy. On wtedy jest w swoim żywiole, ale ja i tak wracam z lekkim zawałem, bo też mam oczy dookoła głowy. Mieliśmy już pogróżki od właścicieli, ja mam przeciętą rękę smyczą, ale nic. Jak na cud czekamy na to szkolenie, tylko jak będą wakacje, bo to trzeba wszystko podobno w domu powtarzać. Jednym słowem on idzie do szkoły dam znać jak idzie mu w szkółce :-)
-
Bazyli puchata łagodność- potrzebny dom o wielkim sercu - MA DOM
Ela113 replied to agamika's topic in Już w nowym domu
I najlepsza wiadomość (z ostatniej chwili). Mamy sposób na Bazyla i koty. Otóż on nie znosi się kąpać, a był 3 razy kąpany. Pierwszy raz jak tylko buzia sie podgoiła. Kapiel trwała pół godziny, 3 osoby, kaganiec, smycz, zgrzebło....eeeech. od razu było widać, że kąpiel nie jest w jego guście. Do wanny trzeba go wnosić na raz dwa trzy. Później też było konieczne, bo on się uwielbia tarzać nad brzegiem Rudawy i wpadł. Woda mu do kolan ale jaka brudna!!!!! Był zachwycony, ja mniej, bo mnie obskakiwał, zeby się miziać!!! Do czasu kąpieli trwała radość:lol:. Sposób wygląda tak: Kiedy jest atak, natychmiast na raz dwa trzy psa z przodu i z tyłu i niesiemy do wanny. To znaczy tylko raz wystarczyło zanieść, na sucho go tam chwilę przytrzymać, bo teraz wystarczy pokazać wannę a nawet tylko drzwi od łazienki, i łobuziak ucieka na łóżko. Stosujemy od wczoraj i w tej chwili jest zwrot o 180 stopni. Działa!!!! Nie ma obawy że przestanie lubić kąpiel bo i tak nie lubi. A sytuacja wyglądała już na beznadziejną, więc nasza radość jest ogromna. A pan z K9 miał właśnie odnośnie kotów chwilę wahania, że chyba nic nie doradzi. To będzie Bazylkowi lżej w szkole:cool3: bo pan mówił, ze należy i do kotów stosować kolczatkę. Fajnie!!! -
Bazyli puchata łagodność- potrzebny dom o wielkim sercu - MA DOM
Ela113 replied to agamika's topic in Już w nowym domu
Z tymi atakami, to niestety są też i na duże psy, z tym,że duże nie odszczekują się tak bardzo albo się mniej boją i szybciej da się dogadać ale nie z kazdym.. on jest przekonany, że będzie atak, rzuca się z wrzaskiem na psa i jak ten się raz odezwie, to jest koszmar. Gdyby Bazyli był w danej chwili bez smyczy, to nie da sie złapac. Biega w koło za psem a pies wokół właściciela, zaś my za Bazylim, ktory autentycznie chce gryźć. Wczoraj była taka sytuacja: idzie pan z małym pieskiem, 10 latek. no a mój już z daleka się rzuca na smyczy, drze. Więc udało mi się go jakoś TROCHĘ ;) uciszyć, i zaczęliśmy z panem rozmawiać, o psach, o nim głownie, czemu się tak zachowuje. Powolutku pozwoliłam mu podejść do pieska, który stał spokojnie, przyjazne spojrzenie...Bazyli zaszczekał, rzucił się na niego i.....nic.Piesek spokojny więc Bazyl się uspokoił, obwąchiwał go zrazu nieufnie i widać było, ze jest gotowy na wszystko. Ale ponieważ nic się nie działo, to jeszcze chwilka upłynęła i zakochał się. położył się na chodniku i nie spuszczał z niego oczu, potem pozegnaniom nie było końca. :loveu:. On ma kilka ukochanych obojga płci, powrotydo domu są trudne, nie ten pies. Zakochuje się w każdym psie, który jest dla niego dobry. -
Bazyli puchata łagodność- potrzebny dom o wielkim sercu - MA DOM
Ela113 replied to agamika's topic in Już w nowym domu
Nie tak dawno na spacerze pewna Pani podeszła do nas i mówi do Bazyla: ojej, to ty jesteś ten piesek ze schroniska!!! ja widziałam cię w Dzienniku Polskim!!!! Pamiętam te oczka, było tam napisane, że Cię pogryzły inne psy w boksie. Więc pomyślałam sobie, ze na pewno jest gdzieś opisany i wpisałam do przeglądarki bazyli schronisko, był na 1 miejscu. to było ogromne przeżycie,jak go zobaczyłam!:multi: -
Bazyli puchata łagodność- potrzebny dom o wielkim sercu - MA DOM
Ela113 replied to agamika's topic in Już w nowym domu
Witam wszystkich Mam na imię Ewa i to właśnie ja jestem tą szczęśliwą panią Bazylego. Bazyli to nie jest już Bazyli, a Roki (bo entuzajstycznie zareagował na to imię, jakby je dobrze znał), moze być też Rokuniu, Rokuś, co namiętnie używa nasza sąsiadka ku jego zadowoleniu :lol: . Rokuś je wszystko, nawet surowe pomidory a najbardziej lubi bigos, jak to prawdziwy facet;), kasza średnio, zaś makaron, ziemniaczki jak najbardziej mogą być. Natomiast bokiem obchodzi suchą karmę i jedzenie z puszki, no chyba, ze wraca z jakiejś wielkiej wyprawy połączonej z gonitwą. Wtedy wszystko jest ok. Jest nieprawdopodobnie zabawowy, pantofle, kartki, pluszaki, woreczki foliowe, pluszaki, gryzaki...tym moze się bawić godzinami a najbardziej lubi jak mu się je na żarty chce odebrać. Potrafi w obronie zabawki przeskoczyć przez stół raz jeden mu się to przytrafiło)i z triumfem czekać w bezpiecznej odległości. Słowem, im wiecej gonitwy, hałasu, tym lepsza zabawa. Oprócz niego są w domu 3 kocury dorosłe chłopaki, które są niestety uważane przez niego za coś do jedzenia :placz: . Jak je pierwszy raz zobaczył, to byliśmy w rozpaczy, bo się wydawało, że nie może u nas zostać, ale one się zebrały między sobą i jest front. Mają swoje schowki, szafę, bardzo uważamy, żeby nie dochodziło do konfrontacji, no i często zdarzało się, że trzeba stanowczo zareagować. Wie że nie wolno, ze to domownicy i już jest o niebo lepiej. One są nim teraz zafascynowane. Podejrzewam, że marzą o wspolnej zabawie, ale jak już, już wydaje się, że nic porozumienia osiągnięta, to Roki nie wytrzymuje i do ataku...Z tym, że ich to coraz mniej na szczęście obchodzi:lol: . Przed nami tresura, bo nietety ma psisko ma już na sumieniu wiele wykroczeń, w postaci biegu z krzykiem przez osiedle za kazdym psem wielkości jamnika, przydeptywaniu, i doprowadzaniu pań tych piesków do szewskiej pasji :p. zawsze musi być kaganiec założony, bo strach pomyśleć, co by się stało. Zdarza mu się także znienacka obszczekać dziecko, i to nie są żart niestety z jego strony, także histerycznie reaguje na mężczyzn młodych i w średnim wieku, zwłaszcza siwych i przy kości, wygląda to jakby się bał, może nas broni przed nimi, a być może zle wspomnienia. Już jesteśmy umówieni na za miesiąc, w szkole tresury K9 (kryptoreklama, wiem, ale to dlatego, Pan bardzo rzeczowo i cierpliwie doradził, co i jak no i że wszystko powinno być dobrze). Rana na buzi już się zagoiła całkowicie, blizny nie ma ani śladu. Piesek jest śliczny, wesoły, przetulanka, generalnie, poza tymi opisanymi przypadkami bardzo do ludzi, i uwielbia wędrować po mieście ze mną. Czasami go biorę, jak mam coś dłużej do załatwienia i wszędzie wzbudza podziw i sympatię. Nie boi się jeździć autobusem, tramwajem, słowem, urodzony podróżnik. pozdrawiam Wszystkich Państwa, ogromne uznanie za serce, tę wspaniałą działalność i podejście do wszystkich czterołapków. Gratuluję tego forum. Dla wszystkich psich nieszczęść to ogromna szansa i powinno być rozwijane jak najdłuzej Ewa Majewska