Mój 2 miesięczny YORK Lucky je wszytsko co popadnie chwila nieuwagi i z śmietnika który miałam w kuchni zjadł pestke nektaryny zaczol się dusić a ja niewiedziałam co mam zrobić po chwili przeszło po to przez gardełko roztrzęsiona pojechałam do weterynarza zrobił mu rengen i powiedział że coś tam jest ale mam go obserwować dopóki nie zacznie wymiotować i przestanie robić kupe wtedy będzie operacja (płacz) bo inaczej nie przejdzie mu to przez jelita a tymbardziej przez odbyt. Aczkolwiek nie wystarczyło mi to i wczoraj odwiedziałm kolejnego weterynarza o wiele bardziej przyjaznego dla zwięrząt niż poprzedni weterynarz. Ta sama diagnoza w środe ma mieć operacje koszt 300 zł. Zachowuje się tak jak przed incydentem dostaje 3 x dziennie karme Royal kupki robi tak jak wcześniej, bawi się tak jak przedtem jednym słowem taki nieznośny jak wcześniej.
Ale mam pytanie co mam zrobić żeby wszystkiego co go napotka na drodze nie jadł idąc ulica je filtry z papierosów patyki WSZYTSKO niewiem co robić. A przeciez go nie głodze... a wręcz przeciwny dostaje jedego biszkopta na dzień różne ciasteczka dla piesków a oprócz tego karme rano, popołudniu, na wieczór.
Proszę o odpowiedź :-( Jeśli ktoś coś wie na ten temat.