Ja miałam kiedys taką przygode ze dłuuugo jej nie zapomne.:shake: Otórz jak zwykle rano wstaje robie sobie kawke , wyjmuje worek ze smieciami do wyrzucenia i zawiazuje go i kłade w przedpokoju przy drzwiach wyjsciowych zeby wyniesc jak bede z Lakim na poranny spacer szła. Tego ranka zrobiłam jak zwykle to samo z małym wyjątkiem. Połozyłam smieci i zaczełam sie ubierac na spacerek. Wstała moja córka i poszła do kuchni robic sobie sniadanie. Oznajmiła mi ze brakło pieczywa. Postanowiłam ze zanim pójde na spacer z psen , wyskocze jeszcze do piekarni po chlebek. Jak postanowiłam tak tez zrobiłam. Córka z racji tego ze nie było pieczywka poszła do swojego pokoju do wyrka i zamkneła za sobą drzwi. Jak wróciłam z piekarni to moim oczom ukazał sie horrorrrrr:angryy::angryy:. Juz od progu , wzdłuż całego przedpokoju (6 m) i kuchni , lezały porozrzucane smieci z worka, który notabene był rozerwany na milion kawałków. :angryy:. Syf , smród (resztki z obiadu) i bałagan nie do ogarniecia. Wszędzie walały sie oskrobiny z ziemniaków , porozlewane resztki jogurtów i inne obrzydlistwa :angryy: a mój LAKI siedział sobie na srodku tego syfu i najzwyczajniej w swiecie zajadał stara kanapke ze szkoły mojej córki z poprzedniego dnia:angryy:. Juz miałam ochote gnojka :mad::mad::mad:ale postanowiłam nie tracic siły na niego bo potrzebowałam włożyc wiele wysiłku zeby w domu znowu pachniało domem a nie wysypiskiem smieci. :placz::placz: