Witam.Jestem nowa na Dogomanii i serdecznie wszystkich pozdrawiam jednocześnie prosząc o pomoc.Opiszę całą historię postaram się najdokładniej.Pod koniec kwietnia kupiłam pieska w typie Shih tzu (z pseudohodowli)-Wiem mój błąd jednak wtedy nie wiedziałam jak to ważne.Suczka która zakupiłam w dniu następnym zaczęła mieć problemy z wypróznianiem i "coś"-jakaś błonka krwisto-czerwona wystawała z odbytu po napręzeniach do oddania kupy wraz z nim wydalała skrzepy krwi z jakimś śluzem.Mała była poczatkowo leczona na zatwardzenie lekarz myślał ,że się przejadła i to chwilowe.Po paru dniach załozył na odbycie szew by to "cos wystające" schowało się na swoje miejsce podał antybiotyki i nakazał głodówkę !następnie po 2 dniach ściągnął szew (pies bez lewatywy itd.nie załatwiała sie przez 5 dni łącznie-truła się własnymi fekaliami.Suczka była wycieńczona nie oddawała stolca,ledwo stała.Po tym postanowiłam pójść do innego weta który natychmiast małą się zajął.Uspał ją i zrobił lewatywę była tak zaczopowana ,że ciężko było wydostać ten zalegający kał.Zrobił zdjęcia RTG nawodnił podał leki.Po zrobieniu wszystkich potrzebnych wówczas badań stwierdził,że coś się dzieje niedobrego przy końcówce jelita grubego(zdjęcie wygląda tak jakby nagle ktoś uciął równiutko nożem koniec jelita przed samym odbytem.Była na silnych antybiotykach nawadniana podskórnie ogólnie fachowo leczona-za co jestem starsznie wdzięczna doktorowi.Po tych kilku dniach jak dolegliwości nie ustępowały doktor wysłał mnie na konsultację do chirurga.Byłam u znanego w Chorzowie dr.Fabisza który zalecił dalsze leczenie innymi środkami i podawanie w dużych ilościach parafiny ponieważ stwierdził ,że mała jest czymś zatkana.I tak kolejne dni mijały na leczeniu i lewatywach.Mała spadła do wagi 1250 (miała wówczas 4 m-ce).Po ciągłym podawaniu Royala Recovery i super witaminach nabrała masy do 1550.Mój wet jak zauważył,że i to leczenie nie pomaga wysłał mnie na kolejna konsultację do najlepszego chirurga w Katowicach dr.Gierka.Kolejne badanie w narkozie i stwierdził,że mała ma ostre zapalenie prostnicy i błony śluzowej odbytu więc leczenie chirurgiczne odpada.Po czym wysłał mnie do innego weta bo jak stwierdził nie ma pomysłu na leczenie tego.Znów wróciłam do dr.Fabisza do Chorzowa,który zalecił Sulfasalazynę i Encorton w przypadku tego zapalenia jedynie to miało pomóc.Niestety prawie kolejne 1,5 tygodnia minęły i jej stan się nie poprawił.W ogóle nie przybiera na wadze nieco urosła.To mnie i mojego weta najbardziej martwi,że jej waga stoi przy tak dobrym żywieniu puszkami Royal Recovery.Niestety praca jelit jest mocno zaburzona i dlatego tez ponoć waga stoi w miejscu.Pies jest czasem osowiały czasem wesoły ma wolę życia.Ale tak żyć nie możemy bo obydwie się wykańczamy.Dlatego zwracam się do Was czy słyszałyście o takim przypadku?czy jest gdzieś w Polsce jakiś specjalista który może nam pomóc?co mam robić? zostało mi zasugerowane ,że być może czas zakończyć te cierpienia...........ale ja chce walczyć nie mam odwagi jej pomagać odejść.Juz tyle przeszłam i nie chce sie poddać.Przepraszam,że tak się rozpisałam ale chciałam w miarę precyzyjnie przedstawić chorobę.Teraz wiem jak ważny jest piesek z metryką i zakup psa w hodowli szkoda,że człowiek uczy się na własnych błędach.Niech nasza historia będzie przestrogą dla innych ,że pieska kupuje się tylko z rodowodem od sprawdzonych prawdziwych hodowców a wszyscy Ci którzy mnożą psy nie wiadomo jak i z kim nie dbają o ich zdrowie w konsekwencji sprzedając nam chore pieski powinni się zastanowić co przyszły właściciel będzie przeżywał dla takich powinna być jakaś surowa kara.Ja już dzięki mojej koleżance z forum-dziękuję Gunia, zgłosiłam sprawę gdzie się da i mam nadzieję,że tych pseudo spotka należyta kara.Pozdrawiam Kasia