Dziwię się wetom którzy dają 100% pewności, że pies kastrowany przed 2 rokiem życia nie zachoruje na nowotwór. Nikt nie powinien gwarantować nam, że pies nie zachoruje bo to jest po prostu nie do przewidzenia.
Ostatnimi czasy ludzie mrą na potęgę więc nie dziwi mnie że u psów zachorowalność też jest większa. Czym one się różnią od nas?
Nigdy nie ma pewności. Jeden, jedyny pies w mojej rodzinie - rodowodowy, miał być reproduktorem - jaki nie został wykastrowany zachorował i to w dość wcześnie na nowotwór prostaty.