Oooo, czyli może z moim wszystko w porządku. Ta mała po prostu nie spodobała mu się. ;)
Nie zauważyłam aby mój podkochiwał się w samcach, ale też czasami przelatywało mi przez myśl, że on taki jakiś "damski" i delikatny.
[FONT=Tahoma]Jak zaszczeka to okna drżą....ale tak naprawdę, to prawdziwa z niego ciapa.[/FONT]
[FONT=Tahoma][/FONT][FONT=Tahoma]Przylepa, pieszczoch, zero agresji. Na spacerach jeszcze nigdy nie warknął na żadnego psa. Z każdym chce się bawić i zawsze durnowato zdziwiony patrzy, jak inny pies zaczyna na niego warczeć. Porządny pies odwarknąłby, a ten mój? Z uśmiechem na mordzie i tanecznych podskokach idzie dalej. Ręce opadają. Tzn. bardzo się cieszę, że taki pozytywny z niego "koleś". Jak już w pierwszym poście napisałam, to mój pierwszy pies i z agresywnym nie dałabym sobie rady. [/FONT]
[FONT=Tahoma][/FONT]
[FONT=Tahoma]Pies jest u mnie dopiero pół roku. 3 lata był w Hiszpanii i pół roku u pańci, która ściągnęła go stamtąd i później odwidziało jej się (studiuje, nie ma czasu, nie ma miejsca dla tak dużego psa itp.). Pozbyła się go i tak trafił do mnie. Na początku było bardzo trudno, bo psisko płakało. W dosłownym tego słowa znaczeniu. Leżał w bezruchu z pyskiem opartym o brzeg kosza, patrzył w drzwi i łzy płynęły mu po pysku. Najpierw myślałam, że to jakieś zapalenie oczu. On normalnie płakał z tęsknoty, a mi kroiło się serce. Nie chciał się bawić, piłki, maskotki zlewał totalnie. Po zachowaniu i reakcjach widać, że był bity przez mężczyzn. Od mojego męża uciekał, nie dał się jemu dotknąć. [/FONT]
[FONT=Tahoma]Teraz pies nie do poznania. Chociaż z problem mężczyznami pozostał. [/FONT]
[FONT=Tahoma][/FONT]
[FONT=Tahoma]Ale się rozpisałam. ;)[/FONT]
[FONT=Tahoma][/FONT]
[FONT=Tahoma]Pozdrawiam[/FONT]
[FONT=Tahoma][/FONT]