Oj, i takie niespodzianki się zdarzają! Ale nie trzeba się zniechęcać. Ja musze przyznać się, że czasami brakuje mi właśnie takich psotek, bo mój piesio zrobił się bardzo spokojny. A niedziele bardzo się cieszyłam, gdy obaj z Dropciem poczynali sobie jak "szarża ułańska" i trzeba było miec sie na bacznosci, co by nie zostać zmiecionym z ziemi. Głowa do góry ! Dropciu gratuluję niespodzianki dla swojego Pańcia.