Mam suczke rasy beagle - MILKA. Ma 1,5 roku zawsze była wesołym pieskiem , nie można jej było upilnować. Miesiąc temu ok 4 kwietnia postanowiliśmy poddać ją zabiegowi sterylizacji. Zabieg ten był konieczny ponieważ psinka miala urojoną ciąże i wet powiedzial ze wystepowała by po każdej cieczce. Chcieliśmy dla niej dobrze.. Niestety od tego czasu zaczęły się problemy. Suczka po zabiegu była bardzo słaba ,ale ponoć to normalne. Mijały dni a ona wciąż nie mogła dojść do siebie. Bardzo sie o nią martwiliśmy. Jeździliśmy na kontrole , mijały dni. 10 dnia po zabiegu ściągli ejj szwy. Jednak suczka w dalszym ciągu była bez życia nie chciala nic kompetnie jesc, caly czas spała. Lekarz powiedzial ze my jestesmy 'zbyt opiekunczy.. ' Jednak to nie dawalo mi spokoju. 2 tyg po zabiegu kiedy już powinno być wszystko ok suczka dalej była osowiała. Lekarz zbadał ją po czym stwierdził ze jest coś na jelicie . Zrobił USG które nic nie wykazało. Z Milusią było coraz gozrzej wiec wet powiedzial ze trzeba wykonać zabieg i zobaczyc co dzieje się w jelitach. zgodziliśmy się. Okazało się ze nastąpiło tzn wciągniecie jelita. Jelito wciąglo kawałek jelita, po czym lekarz powiedzial ze teraz juz powinno byc ok poniewaz wszystko 'naprawili'. Czekaliśmy cierpliwie. Mijały kolejne dni.. piesiek dalej nic nie jadł , ledwo sie ruszał.. miesiac czasu byla w takim zlym stanie. nie moglismy zrozumiec dlaczego tak jest. Postanowiliśmy udać sie gdzie indziej. Pojechaliśmy do kliniki do Mysłowic. Lekarz zrobił jej badania, powiedział ze nie ma nadzieji, ze najlepszym rozwiazaniem bedzie eutanazja. Byłam załamana :placz: Nie mogłam w to uwierzyc.. POstawił wyrok na Milke - MOCZNICA. Kreatynina 8,78 mg/dl , Mocznik 50,00 mg/dl. do tego okazało się że piesek ma silną anemie. Postanowiliśmy walczyć z chorobą. udaliśmy się w inne miejsce. Pani weterynarz powiedziala ze dopóki sika i oddycha jest nadzieja. Skoro sika nerki jeszcze pracują. MILKA miała transfuzje krwi, dzieki temu pozbyliśmy się anemii. Jelita dzięki Bogu zaczeły pracować. Dostała mase leków , cały czas jest na kroplówkach. Wczoraj byliśmy na kontroli. Krew w normie. Ale nerki dalej nie pracują:placz: DIAGNOZA: przewlekła niewydolność nerek, fostfatemia, niedokrwistość normobarwliwa. MOCZNIK 182 mg/dl, KREATYNINA 9,3. Od wczoraj ma podawane sterydy i Rubenal na nerki. mam nadzieję że jest jeszcze nadzieja. Nie chcę jej stracić! Tak bardzo ją kocham! Jest z nami dopiero 1,5 roku :( BŁAGAM POMÓŻCIE! Czy wiecie co jeszcze można zrobić. Może wiecie gdzie jest jakiś dobry weterynarz od nerek?? jestem ze śląska. MILUSIA I JA BARDZO PROSIMY O POMOC!!! :(