Witam
Jestem wlascicielka rocznego beagla. Moj piesek od malego byl agresywny, warczał, gryzl... To dziwne zachowanie jak na beagle. Nie da rady zabrac mu nic z pyska gdy zlapie np. apaszke,czapke, kapcia itp. bo sie rzuca do gryzienia a najgorzej juz jak cos je i mysli,ze ktos mu chce to zabrac(a nikt mu nie zabiera) potrafi ugryzc w noge. Normalnie jak zajada z miski i mu sie doklada albo wyciaga to nie reaguje i jest miły:) nie pogryzł nikogo mocno ale ogólnie jest jakis nadpobudliwy. Teraz juz w ogole oszalal. Suczka w bloku ma cieczke i nie da rady nad nim zapanowac. Szczeka, piszczy, szaleje na maxa. Ostatnio zerwal sie z kolczatki i smyczy i nie dalo go sie zlapac. Podchadzac i chcac zalozyc mu kolczatke rzucal sie i gryzl, nawet na wlascicielke ;/ dostal jakby szału!!! tragedia. Zastanawiam sie nad kastracja. Bylam u wterynarza i dal mu zastrzyk jakis hormon na zmniejszenie popedu seksualnego i to nie zadzialalo, dalej jest to samo a minely jzu 3dni od zastrzyku. Czy kastracja mu ponoze? Stanie sie spokojniejszy i bedzie mozna normalnie przespac cala noc? Teraz jest to niemozliwe. W domu nie usiedzi minuty trzeba go puszcac luzem na dwór i sam lata gdzie chce ;/ Poradzcie mi cos. Dzieki :)