Witam wszystkich.
Chciałam adoptować Wigora.
Napisałam maila na obydwa adresy podane w aukcji na allegro. Wyjaśniłam kim jestem, jakie mam warunki dla psa, że mail nie jest deklaracją adopcji już natychmiast ale że jestem zainteresowana i mogłabym przyjechać i poznać Wigora a on mnie - od takiego kontaktu uzależniam wspólne bycie razem, bo jeśli pies mnie nie polubi to po co?, i tym podobne. Później stwierdziłam, że dla pewności zadzwonię, bo może ktoś rzadko sprawdza maile.
Zadzwoniłam, a ponieważ dzwoniłam z pracy uprzedziłam rozmówczynię - panią z DT Wigora - że nie bardzo mogę rozmawiać, bo jestem w pracy i że tylko chciałam powiedzieć, że napisałam maila w sprawie Wigora i że proszę o przeczytanie i odpowiedź.
Pani jednak nalegała na krótką rozmowę, powiedziała mi kilka rzeczy o Wigorze - jak dla mnie wszystko ok, oraz dowiedziawszy się, że mieszkam w bloku - prychnęła.
Na maila dostałam (miłą zresztą) odpowiedź od pani pośredniczącej w adopcji, która stwierdziła tylko, że przekaże mojego maila pani Z DT, tej samej - jak się domyślam - z którą rozmawiałam przez telefon.
To było 23 kwietnia.
Do dziś nie otrzymałam żadnej odpowiedzi.
Cóż, rozumiem, że według pani z DT mogę nie być odpowiednim potencjalnym opiekunem Wigora (choć nie rozumiem na jakiej podstawie to stwierdziła), ale WYPADAŁOBY coś odpowiedzieć.
Nie każdy mieszka w domu z ogródkiem, a pies mieszkający w bloku niejednokrotnie ma lepiej niż ten z ogrodu, bo się z nim wychodzi na dłuższe spacery.
Nic to, życzę Wigorowi jak najlepiej.
A ludziom - więcej życzliwości w stosunku do zainteresowanych adopcją.
Pozdrawiam
Magda