Dzień 1
Pobudka, spacerek, śniadanko. Ja do pracy, Diana zostaje z moją dziewczyną.
Na spacerze z nową panią :
[IMG]http://tauruss.lanet.wroc.net/diana/2704_02.jpg[/IMG]
Po południu Diana zostaje na 4 godzinki sama, ale w międzyczasie wpada do niej sąsiadka i zabiera na spacer. Diana zostawiona sama w domu jest spokojna, nic nie nabroiła, ani nie zniszczyła, również się nie załatwiła.
Po powrocie idziemy na spacer, zwiedzanie okolicy. Na spacerze Diana jest zainteresowana wszystkim w okół, idzie z przodu, gania na lewo i prawo, ale nie ciągnie na siłę. Jak poczuje naprężenie na smyczy, trochę zwalnia i tak podbiega. Trochę boi się hałasów na zewnątrz i innych psów, ale dzielnie zwiedza okolicę. Zaczynamy też używać klikera.
Do domu się powoli przyzwyczaja, po południu przestała już biegać w kółko, jak położyłem się na łóżku, też się położyła i obserwuje mieszkanie, albo zasypia. Dostała też gryzaka - pierwsze co, poleciała go zakopać, gdy okazało się, że nie da się wkopać w dywan ,schowała go do łóżka, w dziurę między oparcie i siedzenie. W końcu uzgodniliśmy, ze chowamy gryzaka pod kocyk na posłaniu. Może być :)
[IMG]http://tauruss.lanet.wroc.net/diana/2704_01.jpg[/IMG]
Wieczorem przyjeżdża Gosia, aby ją trochę ostrzyc. Diana dzielnie i spokojnie znosi długi zabieg. Kudłów wyciętych mnóstwo, ale niektóre nie do ruszenia, dredy zaczynają się przy samej skórze. Trzeba będzie zgolić maszynką.
Wieczorem uczymy Danię nie wchodzenia na łóżko, idzie to znacznie sprawniej niż poprzedniego dnia, szybko łapie, że na łóżku nie ma smakołyków, a siedzenie na podłodze się opłaca. Idziemy spać o cywilizowanej porze.