1) Wracałam kiedyś z Norą (golden) z lasu tramwajem. A że w lesie było błotko to psiak do połowy stał się czarny. Na przystanku dopiero zaczęłam zczesywać z niej błoto. Obok stał dziadek (pewnie nie zauważył że moje zabiegi miały na celu zachowanie tramwaju w miarę czystego po naszym przjeździe) i się pyta:
-co to za rasa?
ja: - golden retriever
on: - aaa, to te psy co do połowy są czarne :lol:
2) Było to na początek wiosny (Nora jest całorocznie w morzu kąpana). Pojechałam nad morze z moją koleżanką i jej labradorką. Rzucałyśmy im patyki do wody i nagle jacys przechodzący emeryci:
-a one się nie przeziębią?
myśmy odpowiedziały że mają grube, nieprzemakalne futro
-ale to woda jest za zimna, zaraz będą chore, nasz XXX to wogle do wody nie wchodzi, bo by się przeziębił
potem toczyła się trochę wymiana zdań, w której praktycznie i my i oni w kółko mówiliśmy to samo
3) Jechałam z Norą w tramwaju (miała kantar na sobie) i weszła do niego cyganka z małą dziewczynką. Cyganka zaczęła grać na harmonii, a dziewczynka zbierać pieniądze. Gdy miała podejść do mnie nagle zauważyła tego wielkiego psa w kagańcu spojrzała na Norę, potem na mnie, znów na Norę i znów na mnie kalkulując pewnie sobie czy warto narażać życie podejściem. Po czym z przerażonym wyrazem twarzy zawróciła do innych ludzi
4) Kiedy sunia była szczeniakiem masa dzieciaków wołała do niej:
- "O! to ten piesek z reklamy velvetu!"
- "Piesek z papieru toaletowego"
- "Velvet nigdy się nie kończy!"
5) Oraz byłam z nią raz na spacerku 3-4 mies. i zaczepili ją pewni ludzie. (też jacyś nie nachalni). Było standartowe pytanie o rasę i kiedy dowiedzieli sie że to golden retriever jeden żartem stwierdził:
-golden.. no, ona taka złota to nie jest, pewnie podróbka i przyjechała się trochę na złoto poopalać :lol:
(było w ośrodku wczasowym)