-
Posts
28 -
Joined
-
Last visited
Converted
-
Location
aleksandria
-
Interests
psiaki i kociaki, planowanie przestrzenne, ciężarówki, brydż
palula's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
[FONT="]dostałam wiadomość z domu, że Dino właśnie jedzie do Gorzowa...[/FONT] [FONT="] [/FONT] [FONT="]Mama kilka razy wcześniej rozmawiała z panem, przedstawiła mu niejednokrotnie sytuację z Dinem - dziś także, gdy przyjechał osobiście... [/FONT] [FONT="]Dino najpierw się do pana przymilał i z nim witał, potem się na pana rzucił - oczywiście był w kagańcu, więc nic się nie stało - pan stwierdził, że to pewnie dlatego, że podniósł rękę... powiedział potem do Dinka, że się go nie boi i zabrał go ze sobą (po spisaniu umowy)…[/FONT] [FONT="] [/FONT] [FONT="]na ile udało się Mamie ocenić pan jest spokojny, ale zna się na psach - podczas wizyty udzielił kilku trafnych uwag odnośnie psinki - widać, że miał niejednokrotnie doczynienia z psami - obiecał także dać znać za jakiś czas, jak Dino się sprawuje…[/FONT] [FONT="] [/FONT] [FONT="]wydaje się, że miejsce gdzie Dino jedzie będzie dla niego dobre, biorąc pod uwagę jego dość trudny charakter..[/FONT] [FONT="] [/FONT] [FONT="]mimo wszystko nie było nam się z nim łatwo rozstać [/FONT] [FONT="] [/FONT] [FONT="] [/FONT] [FONT="]myślę, że to była jedyna szansa dla Dinka...[/FONT]
-
Mama rozmawiała nie dawno z panem z Gorzowa pan zna się na rasie - jest zainteresowany Dinkiem prawdopodobnie przyjedzie po psa w przyszłym tygodniu...
-
wysłałam dziś fotki Dinka do Gorzowa...
-
ooo to mogłoby być to... już piszę na pw z prośbą o numer...
-
Dino tak na co dzień nie jest agresywny, tylko czasami ma te "wyskoki" :( jego pobyt u nas teraz traktujemy tak, jakby to był dom tymczasowy... Tata chodzi z nim na spacery (nie codziennie, ale gdy jest w domu to rano chodzi), więc pies nie jest bardzo wyobcowany ;) wyjazd z psem na razie nie wchodzi w grę, bo Mamę nadal boli ręka i ona do psa się zbytnio nie zbliża, żeby jej nie uraził... a jeśli chodzi o przyjazd [B]mosii[/B] - Mama cały czas jest w domu, więc zapraszamy ;)
-
niestety nie...
-
jest nam bardzo przykro, że się nie udało z psem… pies jest naprawdę świetny, przyzwyczaił się do nas, my do niego i cieszy na nasz widok… podaje na zmianę łapy, jakby chciał zadowolić kaprysy pana tym bardziej smutno - ale nie wyobrażamy sobie mieć psa, który nas gryzie że rasa trudna - rozumiem, ale czy to znaczy że trudne rasy mogą gryźć swoich właścicieli? to nie jest tzw. pies agresywny, więc trudno zareagować na jego niespodziewany atak tym bardziej, że Mama była tuż obok w przypadku co najmniej dwóch poprzednich ataków i nic jej wtedy nie zrobił, nawet gdy zdenerwowana szarpnęła go za kudły przy ogonie a teraz, też trudno ocenić co go sprowokowało Mamę zaatakował w kojcu, więc nawet nie mogła szybko odejść... (z kiełbasa w ręce) odwracała się by psu dolać wody i wtedy zaatakował pogryzł 5-6 razy po rekach i nogach niestety nie wyobrażamy sobie jak go można skarcić np. uderzeniem np. gazetą (bicia psa w ogóle sobie nie wyobrażamy) pies jest niesamowicie szybki, duży i silny a atak jest niespodziewany.. z naszych obserwacji nie możemy stwierdzić czy pies jest tylko nie wychowany, być może zaniechano jego wychowania, bo się nie poddawał tresurze (szkoda, że nie ma takich informacji od poprzednich właścicieli) w różnych miejscach zasięgaliśmy opinii jak postępować z takim psem, jak go wychowywać - stosowaliśmy się do rad, pracowaliśmy nad nim... wydaje się, że może to jednak jakieś odruchy psie, problemy neurologiczne, czy jak je tam nazwać - coś go podrażni i atakuje... nie chcemy, żeby pies był uśpiony, ale nie może zostać w domu, nie możemy mieć psa, nad którym nie panujemy... pies oczywiście może u nas zostać dopóki się nie znajdzie jakieś rozwiązanie, powiedzmy nawet 2-3 tygodnie, choć teraz nie obiecujemy spacerów - Mama wydobrzeje może za tydzień, wcześniej nie powinna narażać się na jakieś niespodziewane psie ruchy, Tacie ręka może zagoi się w wcześniej… nie wiem, co więcej mogę napisać...
-
no tak, tylko jak go karcić? jak się karci takie duże psy?
-
ano troszkę pomagają - choć psina wtedy Tatę gryznęła, czemu - nie wiem... ostatnio Pani Hodowczyni milczy - może tylko pojechała na wakacje ;)
-
spotkanie z [B]mosii[/B] się nie odbyło :( Mama z Tatą próbowali się od wczoraj z [B]mosii[/B] skontaktować - nie udało się :-( [B]mosii [/B]jak tu zajrzysz przez przypadek daj znać, plizzz :)
-
[quote name='malawaszka']a może kastracja by chociaż trochę go złagodziła? czy jest wykastrowany?[/quote] Dinek jest już wykastrowany... Trudna sytuacja, sama nie wiem co robić, co radzić Mamie, póki jestem w domu jest 2 (ja i Mama - te nie ugryzione ani razu) na 1 (Tata - gryziony na początku i teraz ostatnio - mimo że daje psu jeść, chodzi z nim prawie codziennie rano na spacery) - ale jak za kilka dni wyjadę z domu zostanie 1 na 1 - jedna osoba, którą pies poważa (przynajmniej do tej pory) i jedna, którą nie do końca :/ gdyby nie ta akcja (mam na myśli tą ostatnią z Tatę - te pierwsze zrzuciliśmy na karb niepewności psa w nowym domu z nowymi ludźmi) to byłaby najukochańsza psina na ziemi, no a przynajmniej w Aleksandrii ;)
-
Dinek wczoraj był u weterynarza - dostał szczepionkę na różne choroby :cool1: weterynarz się nim zauroczył - no nie dało się inaczej :D powiedział, że pies śliczny, fajny i w ogóle super :lol: a grzeczny był - przybywały inne psy a on z zaciekawieniem na nie spoglądał i nie rzucał się na nie, ani nic z tych rzeczy - tylko sobie patrzył :) mam takie pytanko - czy ktoś z Was miał może jakiś taki przypadek, że jak przyprowadził nowego psa do domku to kot jakoś zareagował? mam kota, ma dłuższą sierść niż zwykły kot i od jakiegoś czasu wyrywa sobie kłaki w okolicy ogona. byłyśmy z Mamą u weterynarza - powiedział, że kot nie ma problemów skórnych, że wokół wyrywanej sierści wszystko jest ok, nie ma podrażnienia ani nic takiego i że to może być coś "psychicznego". zastanawiam się, czy to może być spowodowane stresem związanym z pojawieniem się psa? Może ktoś miał podobne "przejścia" ze swoją kicią?
-
psinka ma kaganiec :diabloti: i nowa smycz bo poprzednią nadgryzł :mad: Mama kupiła mu kaganiec, wiec z lżejszym sercem chodzimy z nim na spacerki :p choć w sumie nie ma z nim na spacerach raczej problemu :) - puszczamy go ma smyczy i sznurku - biega sobie swobodnie :) jak pobiegnie trochę do przodu to co chwilę się obraca i sprawdza czy jesteśmy. jak odleci za daleko chowamy mu się z Mamą i czekamy aż nas znajdzie :) prawie codziennie Dinek jest dwa razy na spacerze w lesie :lol: rano chodzi z nim Tata a popołudniu ja z Mamą :D choćby dziś byłyśmy z nim ponad 1,5 godz i pod koniec był już zmęczony - pokładał się i musiałam go prosić, żeby poszedł do domu ;) jedzenia z paszczy mu nie wyrywamy ;) i w sumie nie mamy zamiaru ;) ale jak dajemy mu jeść to kładziemy przed nim miskę i ma zrobić siad i czekać aż pozwolimy jeść - i to się udaje :D Taty od tamtej pory nie chapnął na szczęście ani razu (rany też się już pogoiły:multi:) - co prawda ruszamy się przy nim ostrożnie ;) ale mamy nadzieję, że już się trochę uspokoił i że tak już zostanie...
-
[quote name='Basia i Barni']jak się dzisiaj chłopak sprawował ?[/quote] dzisiaj czyli w sumie wczoraj ;) to akurat nie wiem, ale Mama nie donosiła o żadnych wyskokach, więc chyba wszystko było ok ;) opowiadała natomiast, że Tata próbował psa "szkolić" poprzez dawanie i odbieranie mu miski - po trzecim razie Dinek sobie siadł - chyba czekał, aż pan się zdecyduje czy dać mu tu jedzenie czy nie :p od jutra będę przez kilka dni w domku - jeśli się coś wydarzy - napisze :lol:
-
oglądałam dziś filmiki na youtube ze szkoleń psiaków - był tam leonberger - troszkę nasz jest podobny - może jest w nim więcej leonka niż kaukasa ;)