Witam. Jestem tu nowy. Znalazłem te forum wczoraj jak szukałem info jak działa uśpienie psa.
W poniedziałek 20.04.2009 podjeliśmy decyzje o skróceniu cierpienia
Bonga. Miał 11 lat. Znalazłem go jak miał 2 miesiące i miał zostać na jedną noc. Trochę sie przedłuzyło :)
Prawdopodobnie miał raka w lutym mama zauwazyła rosnącego guza. I tak stopniowo stan sie pogarszał. Było podejrzenie krwiaka. Potem zaczely sie problemy z krzepliwością krwi, ilością płytek. Zaczoł mieć problemy z oddychaniem. Szybko sie męczył i miał bardzo płytkie oddechy. Krew nie potrafiła sie natlenić. Aż w nocy z niedzieli na poniedziałek, rodzice myśleli że sie udusi, no i tak przed południem diagnoza to obrzęk płuc i wet zrobił swoje.
Tata mówił ze spokojnie odchodził, powoli zasypiał.
Wykopaliśmy grób na ogródku koło innego naszego psiura Urwisa którego uśpiliśmy pół roku przed znalezieniem Bonga.
Myślałem żeby go wykopać i skremować, żeby sobie stał w urnie w domu (ale to moje brednie) albo żeby zrobić sekcje czy to na pewno był rak. Bo nie daje mi to spokoju.
I teraz jak czytam forum i tak od 3 dni sobie popłakuje.
:( Śpij dobrze Bonguś.....:-(