Dawno nie pisałam, ale Kajtek to niestety nie jedyny mój kłopot. Rysowały się wizje domku dla Kajtusia i już myślałam, że sie uda, ale... Niestety psiak nadal przebywa u mojej mamy. Nawet się przyzwyczajają do siebie. Mama czuje się lepiej, więc jakoś dajemy radę. Na spacery wychodzi z nim kto może w danej chwili, a Kajtek nie marudzi i nadal myśli tylko o zabawie.
Dziękuję wszystkim, którzy okazali zaiteresowanie losem tego uroczego rudzielca. Dzięki za podnoszenie i słowa pocieszenia.
I najważniejsza informacja - Kajtek przeprowadza się jutro do nowego domu. Bedzie miał opiekuna, samotnego miłego Pana, który mieszka w małym domku z ogródkiem. Pan polubił Kajtka od razu, ale bez wzajemności. Odwiedzamy więc przyszłego opiekuna, żeby się pokochali z wzajemnością. I wszystko wskazuje na to, że razem będzie im dobrze. Oni potrzebują siebie i na pewno wszystko szczęśliwie się ułoży.